Reklama

Wywiad uczniów jaworznickiej szkoły muzycznej z kompozytorką Martą Śniady

Nietypowy, zdalny wywiad z kompozytorką Martą Śniady przeprowadzili uczniowie Państwowej Szkoły Muzycznej I stopnia w im. Grażyny Bacewicz w Jaworznie. Po tegorocznym szkolnym konkursie kompozytorskim z okazji Dnia Patronki Szkoły, pojawiły się pytania jak to właściwie być kompozytorem w dzisiejszych czasach. Czy jest to trudny zawód, i jak rozpoznać swoje powołanie w tym kierunku.

Grażyna Bacewicz, wybitna polska kompozytorka i skrzypaczka XX wieku, już nie zaspokoi ciekawości młodych adeptów muzyki. Stąd powstał pomysł, by uczniowie zadali pytania, które ich nurtują, współcześnie żyjącej kompozytorce – Marcie Śniady.

Podczas lekcji Wiedzy o muzyce uczniowie klasy Elżbiety Kapel, zapoznali się z sylwetką i twórczością jednej z najbardziej rozpoznawalnych twarzy współczesnej sceny muzycznej w Polsce.
Marta Śniady skończyła w tym roku czterdzieści lat, a ma na swoim koncie wiele wybitnych osiągnięć o międzynarodowym zasięgu. Jej najnowszy utwór – SoundLab Music - zabrzmi już w najbliższą niedzielę 19 kwietnia w siedzibie NOSPR w Katowicach, w wykonaniu Orkiestry Muzyki Nowej pod dyrekcją Szymona Bywalca.

Reklama

Marta Śniady – jak zostać kompozytorką, czyli sposób na wyrażanie siebie

O wyborze muzyki
Dlaczego poszła Pani w kierunku muzyki? Czy to Pani pomysł Prezent (np. instrument) czy może od zawsze ciągnęło Panią do muzyki?
Marta Śniady: 
Do szkoły muzycznej poszłam, bo w przedszkolu przyszła do nas teoretyczka ze Szkoły Muzycznej i przeprowadziła wstępną kwalifikację dzieci. Okazało się, że mam słuch i poczucie rytmu, więc rodzice zapisali mnie do szkoły muzycznej na fortepian. Na etapie wyboru studiów zastanawiałam się też nad filologią polską albo dziennikarstwem, bo bardzo lubiłam książki i pisanie. Ostatecznie postanowiłam najpierw spróbować kompozycji i tam już zostałam. Okazało się, że kompozycja może obejmować nie tylko całą paletę instrumentów, ale też słowo, obraz i ruch. Teraz realizuję wiele swoich pasji pod szyldem kompozycji/muzyki.

Reklama

W jakim wieku i w jaki moment Pani zrozumiała, że chce powiązać swoje życie z muzyką?
Zawsze chciałam być artystką, ale długo nie mogłam się zdecydować, czy chcę iść w kierunku muzyki, czy literatury. Miałam bardzo mało pewności siebie i wydawało mi się, że w niczym nie jestem wystarczająco dobra. Ostatecznie na muzykę zdecydowałam się przy wyborze kierunku studiów, czyli jako 18-latka. Ale muszę przyznać, że wtedy nie myślałam na 100% o kompozycji. Zdawałam równocześnie na kompozycję i teorię muzyki i szczerze myślałam, że na kompozycję się nie dostanę. Na szczęście się udało i oto jestem.

Reklama

Nauka w szkole muzycznej
Czy trudno było Pani uczyć się muzyki? W którym wieku Pani skończyła uczenie się w szkole muzycznej II stopnia?

Nie miałam trudności z uczeniem się historii muzyki, literatury zasad. Lubiłam też grać na instrumencie głównym czyli fortepianie. Natomiast nie mam najlepszego słuchu. Bez ćwiczeń byłam uczennicą 3-kową. Musiałam robić dodatkowe zadania w domu i rzeczywiście pracować nad słuchem, żeby wyciągnąć się na lepszą ocenę :) Szkołę muzyczną II stopnia skończyłam w klasie maturalnej, więc miałam 18 lat.

Czy ciężko było nauczyć się grać niezwykłymi sposobami (różną artykulacją)?
To jest troch tak jak z nauką nowego języka. Najpierw trzeba poznać wiele słów, potem nauczyć się jak je łączyć w zdania i dalej w opowieści. I z każdym nowym utworem umiałam coraz więcej, ale trzeba do tego cierpliwości. I dużym wsparciem są dla mnie zawsze muzycy. To oni wiedzą najlepiej jak znaleźć dźwięk, który sobie wyobrażam. Dlatego często zapisuję w nutach techniki najlepiej jak umiem, ale w trakcie pracy z wykonawcą często zmieniam ten zapis, bo propozycje wykonawcy okazują się bardzo ciekawe.

Reklama

Jeżeli by Pani w tym roku chciała wstąpić do szkoły muzycznej II stopnia to jakie miasto i jaką szkołę by Pani poleciła?
Myślę, że w każdym mieście można znaleźć ludzi z pasją pracujących w szkole muzycznej. Ja chodziłam do szkoły w Pabianicach pod Łodzią i bardzo dobrze ją wspominam, ale przede wszystkim miałam też świetną klasę, z którą bardzo aktywnie działałyśmy przy każdej możliwej okazji, żeby zrobić coś twórczego. Myślę, że szkoła nie jest aż tak ważna jak przyjaciele i własna wyobraźnia i determinacja.

Reklama

Kompozytorka we współczesnych czasach
Czy od zawsze wiedziała Pani, że muzyka to w Pani przypadku sposób na życie? Czy może jednak na początku miała Pani inne plany?
Nie od zawsze. Kiedy zaczynałam tworzyć, kompozytorek było naprawdę bardzo mało i trudno było się dostać na większe festiwale albo do programów filharmonii. Dlatego na początku zarabiałam głównie jako wykładowczyni w Akademii Muzycznej, jako nauczycielka w szkole muzycznej i pisałam recenzje koncertów do Dziennika Łódzkiego. Czyli zawsze miałam jakiś plan alternatywny, jakby mi nie wyszło z kompozycją.

Kiedy zaczęła się pani przygoda jako kompozytorki?
Moja przygoda kompozytorska zaczęła się w ostatniej klasie II stopnia. Wtedy został otworzony fakultet z kompozycji, na który zaczęłam chodzić z ciekawości. Mój nauczyciel uznał, że kompozycje są ciekawe i pokazał je wykładowcy Akademii Muzycznej w Łodzi. Obaj zachęcili mnie, żebym zdawała na kompozycję i tak się zaczęło.

Reklama

Czy zdarza się, że tak jak za czasów Grażyny Bacewicz ludzie zakładają, że Pani jako twórca muzyczny pisze „gorzej“? 
Niestety tak. Moim zdaniem sytuacja jest dużo lepsza niż za czasów Bacewicz, bo coraz więcej kompozytorek ma szansę pracować z zawodzie. Natomiast do tej pory czasem słyszę komentarze o mojej muzyce albo o muzyce moich koleżanek, że jest kobieca, delikatna i brakuje jej męskiej energii. Albo po koncercie ktoś gratuluje mi mojego ubioru, a nie mówi słowa o muzyce.

Czy kiedykolwiek sądziła Pani, że Pani kompozycje prezentowane będą m. in. w Filharmonii łódzkiej?
P
amiętam, jak na studiach kolega zapytał mnie gdzie chciałabym być w życiu i mówiłam, że moim marzeniem byłoby, aby moje kompozycje były grane na Warszawskiej Jesieni, czyli znanym festiwalu muzyki współczesnej. To był szczyt moich marzeń. Teraz są grane na festiwalach na całym świecie, a przy festiwalu Warszawska Jesień pracuję jako jedna z organizatorek. Jakby ktoś powiedział mi w szkole muzycznej, że będę kompozytorką z takimi osiągnięciami to bym mu nie uwierzyła :)

Reklama

Proces twórczy, czyli jak powstają utwory
Ile lat Pani miała, kiedy Pani stworzyła pierwszy utwór lub pierwszy projekt utworu? 
Mój pierwszy utwór to piosenka, którą napisałam jak byłam w szkole muzycznej pierwszego stopnia. Niestety nie mam żadnych nagrań, ale pamiętam, że coś tworzyłam i śpiewałam. Wtedy była to jeszcze zabawa. Nie myślałam o tym jako o kompozycji. Tak naprawdę kompozycją zajęłam się dopiero w ostatniej klasie szkoły muzycznej II stopnia.

Ile czasu zajęło Pani skomponowanie najlepszego utworu według Pani?
Ja należę do tych kompozytorek, które długo pracują nad utworem. Nie wiem, który z moich utworów mogę nazwać najlepszym, bo wszystkie je lubię. To jakby zapytać matkę, które dziecko uważa za najlepsze :) Ale średnio pracuję nad utworem 3 miesiące. Najdłużej pracowałam nad kompozycją Body X Ultra - Limited Edition, który trwa 30 minut i budowałam tam z koleżanką nowe instrumenty. Wtedy 3 miesiące pracowałam nad jedną częścią, ale nad całością około roku.

Reklama

Jakie były okoliczności wytworzenia utworów? 
Zależy jakiego utworu :) Każda kompozycja to inne okoliczności. Część z nich powstała jako współpraca z przyjaciółmi, z którymi chcieliśmy wspólnie coś stworzyć. Część napisałam sama dla siebie, a potem udało się znaleźć wykonawców. Część to były zamówienia konkretnych zespołów i konkretnych wykonawców. Jeśli chodzi o temat to jak tylko zaczęłam myśleć o kompozycji jako o lustrze, w którym odbijam się ja albo otaczający mnie świat to zaczęłam pisać o rzeczach, które mnie dotykają, które są dla mnie ważne albo mnie wkurzają. I stąd temat ciała, maszyn, kobiecości itp.

Co najbardziej kocha Pani w muzyce, którą Pani tworzy? 
Nieprzewidywalność, różnorodność, ludzi i adrenalinę. To nie jest praca, która się nudzi, bo każdy nowy projekt to nowe pomysły i wyzwania. I za każdym razem poznaję fantastycznych ludzi, którzy mają podobne pasje. A sam koncert daje duży skok adrenaliny, więc generuje wiele emocji.

Reklama

Kobieta jako artystka 
Ma pani dość dziwny i niezbyt spotykany sposób grania i ubioru, jak pani się z tym czuje i czy grała pani kiedyś na gitarze? 
Mój strój na scenę jest rodzajem kostiumu. Dodaje mi siły, pewności siebie, wyjątkowości. Trochę jakbym założyła kostium Wonder Women czy Ghost Spider. Dlatego czuję się w tym stroju szczególnie. Na gitarze uczyłam się grać w szkole muzycznej. Na drugim stopniu wzięłam gitarę klasyczną jako instrument dodatkowy. Od tego czasu rzadko wracam do gry na gitarze. Chciałabym w najbliższym czasie nauczyć się gry na ukulele.

Czy kobieta musi być silna i odporna na krytykę jeśli chce być artystką?
Każdy kto zajmuje się sztuką musi być odporny na krytykę, ale kobiety z pewnością bardziej niż mężczyźni. W dzisiejszych czasach bardzo łatwo jest kogoś wyśmiać w internecie, zwłaszcza jeśli robi co nowego, eksperymentalnego. Natomiast jeden z moich pierwszych utworów cute#1 na początku miał słabe recenzje, a teraz jest to jeden z najczęściej granych moich kompozycji. To mnie nauczyło, że krytyk nie zawsze ma rację, a pewne rzeczy muszą w ludziach dojrzeć. Teraz staram się nie czytać tekstów na swój temat i po prostu robić swoje.

Reklama

Czy ciężko było Pani wyrazić prawdziwą siebie?
Bardzo. Na początku pisałam utwory z rozszerzonymi technikami wykonawczymi, ale takie, które niewiele mówiły o mnie samej i otaczającym mnie świecie. W szkole muzycznej zawsze miałam paraliżującą tremę przed wyjściem na scenę i m. in. dlatego nie zdecydowałam się na karierę pianistki. Dlatego dużo czasu mi zajęło zanim znalazłam własny język, zdecydowałam co mnie interesuje najbardziej i zdobyłam się na odwagę żeby spróbować coś w tym języku napisać.

Czy muzyka kiedyś zaprzepaściła ważne relacje w Pani życiu? 
Muzyka nigdy nie kosztowała mnie przyjaciół, bo większość z nich chodziła też do szkoły muzycznej, więc mieliśmy wspólne pasje i rozumieliśmy siebie nawzajem. Niestety inna sytuacja miała miejsce w relacjach partnerskich. Mój pierwszy mąż, który był dentystą, zupełnie nie rozumiał mojej pasji i tego, że dużo czasu i energii zajmuje praca muzyka. I ta relacja niestety nie przetrwała.

Co muzyka dała Pani w życiu oraz słowa? 
Sposób na wyrażanie siebie, na przepracowanie trudnych tematów.

Dziękujemy za rozmowę. 

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 15/04/2026 09:38
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo jaw.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości