Przyszłe emerytury mogą być znacznie niższe w porównaniu z wynagrodzeniami. Z prognoz ZUS wynika, że w kolejnych dekadach relacja przeciętnej emerytury do średniej pensji będzie systematycznie spadać. Ekspert Politechniki Warszawskiej ostrzega, że dla wielu osób oznaczać to może świadczenie niewiele wyższe od emerytury minimalnej.
ZUS przygotował prognozy dotyczące wysokości przeciętnej miesięcznej emerytury w odniesieniu do przeciętnego wynagrodzenia. Wynika z nich, że w 2027 roku świadczenie ma odpowiadać 54,1 proc. średniej pensji.
W kolejnych latach wskaźnik będzie jednak spadał:
Oznacza to, że przyszli emeryci mogą otrzymywać świadczenia, które będą coraz mniej odpowiadały poziomowi ich wcześniejszych zarobków. Nominalne kwoty emerytur będą rosły, ale ich relacja do wynagrodzeń osób pracujących będzie coraz niższa.
Na problem zwraca uwagę dr Tomasz Lasocki z Politechniki Warszawskiej. Jego zdaniem w przyszłości znaczna część Polaków może otrzymywać świadczenia na poziomie minimalnej emerytury.
Obecnie minimalna emerytura wynosi 1978,49 zł brutto. Aby mieć do niej prawo, trzeba osiągnąć ustawowy wiek emerytalny – 60 lat w przypadku kobiet i 65 lat w przypadku mężczyzn – oraz odpowiedni staż ubezpieczeniowy. Wynosi on co najmniej 20 lat dla kobiet i 25 lat dla mężczyzn.
Zdaniem eksperta problemem jest konstrukcja obecnego systemu. Samo zgromadzenie wymaganego stażu może być łatwiejsze niż uzbieranie kapitału, który pozwoliłby na świadczenie wyraźnie wyższe od minimum.
Na wysokość przyszłych świadczeń wpływać będzie również sytuacja demograficzna. Według danych GUS w 2024 roku w Polsce było około 7,39 mln emerytów.
ZUS przewiduje, że liczba osób pobierających emerytury wzrośnie do około 7,9 mln w 2030 roku. W 2040 roku ma to być 8,9 mln, a w 2050 roku już 10,2 mln. Najwyższy poziom prognozowany jest na 2060 rok – około 10,6 mln emerytów.
Jednocześnie liczba osób pracujących będzie relatywnie mniejsza. Oznacza to, że podobna część gospodarki będzie musiała zostać podzielona między większą liczbę świadczeniobiorców.
Ekspert zwraca uwagę, że jednym ze sposobów na zwiększenie przyszłego świadczenia jest późniejsze przejście na emeryturę. Wynika to z zasad wyliczania świadczenia – przy dalszej pracy na konto trafiają kolejne składki, a zgromadzony kapitał jest waloryzowany.
Według przedstawionych wyliczeń dodatkowe lata pracy mogą bardzo mocno wpłynąć na wysokość emerytury. Dr Lasocki wskazuje, że pięć lat pracy po osiągnięciu wieku emerytalnego może oznaczać średniorocznie ponad 50 proc. wyższe świadczenie.
Nie oznacza to jednak, że każda osoba, która będzie pracowała pięć lat dłużej, otrzyma dokładnie taką podwyżkę. Wysokość emerytury zależy m.in. od zgromadzonego kapitału, wysokości zarobków i indywidualnego przebiegu kariery zawodowej.
Prognozy nie oznaczają, że system emerytalny przestanie wypłacać świadczenia. Problemem może być jednak ich wysokość. W przyszłości emerytura może stanowić znacznie mniejszą część dochodów osiąganych przed zakończeniem pracy.
Ekspert postuluje zmiany w sposobie wyliczania najniższych świadczeń. Jego zdaniem system powinien w większym stopniu nagradzać osoby, które odprowadzają wyższe składki i dłużej pozostają aktywne zawodowo.
Dla obecnych i przyszłych pracowników prognozy ZUS są przede wszystkim sygnałem, że na wysokość przyszłej emerytury warto patrzeć z wyprzedzeniem. Samo osiągnięcie wieku emerytalnego nie gwarantuje bowiem świadczenia, które będzie odpowiadało wcześniejszym zarobkom.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze