Jednym z punktów kwietniowej sesji rady miejskiej była uchwała dotycząca zamiaru likwidacji Filii Miejskiej Biblioteki Publicznej w Jaworznie, która znajduje się w budynku SP 19 na Jeziorkach. - Jeśli dopuścimy do sytuacji, że w szkole na Jeziorkach nie będzie przedszkola, to ta szkoła zniknie – argumentował Tomasz Jewuła, pełnomocnik prezydenta ds. oświaty i współpracy akademickiej.
Pod koniec stycznia pisaliśmy o tym, że nie zaplanowano rekrutacji do przedszkola, które mieści się w SP 19 w Jaworznie na Jeziorkach.
- Gmina, wszystkim dzieciom, które w bieżącym roku szkolnym uczęszczają do oddziałów przedszkolnych w Szkole Podstawowej nr 19 zapewniła miejsca w innych przedszkolach na terenie miasta, zgodnie z życzeniem i wskazaniem rodziców - czytaliśmy w komunikacie UM w Jaworznie.
Później pojawiła się informacja, że filia miejskiej biblioteki, która również ma swoją siedzibę w tym budynku, jest planowana do likwidacji. Jak wtedy usłyszeliśmy, powodem jest konieczność stworzenie większej przestrzeni dla oddziałów przedszkolnych.
Ten temat był jednym z kilku na kwietniowej sesji rady miejskiej. Radny Przemysław Kawka już na początku podkreślał, że mieszkańcy zapewne wskazaliby edukację przedszkolną jako priorytet.
- Jeżeli kładziemy na szali funkcjonowanie filii biblioteki a funkcjonowanie przedszkola, to zdecydowanie tutaj chyba 90 proc. wskaże, że jest to przedszkole - mówił. Jednocześnie zaznaczył, że biblioteka to nie tylko wypożyczalnia książek. - To także instytucja kultury, w której dzieją się różnego rodzaju wydarzenia, przedsięwzięcia, inicjatywy, warsztaty, konkursy - wyliczał i dopytywał również o liczbę czytelników, możliwe alternatywne lokalizacje oraz los księgozbioru i pracowników.
Radna Bernadeta Palka wskazywała, że temat przedszkola był wielokrotnie podnoszony przez rodziców.
- Jako radna miałam okazję porozmawiać z wieloma rodzicami i opiekunami, którzy jasno wskazali, jak istotne jest dla nich zapewnienie opieki przedszkolnej w tej części miasta - podkreślała. Jej zdaniem decyzja jest trudna, ale konieczna. - W obecnych warunkach lokalowych nie ma możliwości pogodzenia obydwóch tych funkcji - mówiła i dodawała, że "choć decyzja o zamknięciu filii biblioteki nie jest łatwa, jest ona jedynym rozwiązaniem, które pozwala realnie odpowiedzieć na oczekiwania społeczności osiedla Jeziorki".

Wątpliwości zgłaszał radny Tomasz Sędor, który ostrzegał, że filia może już nigdy nie wrócić do dzielnicy. - Mam poważne wątpliwości, jeśli chodzi o potrzebę likwidacji filii biblioteki, która już niestety prawdopodobnie nigdy tam nie wróci – mówił. Zwracał też uwagę na niekorzystne prognozy demograficzne. - Wiemy, jakie są wskaźniki urodzin w naszym mieście. Za siedem lat praktycznie połowa szkół może nie mieć naborów do pierwszej klasy - oceniał.
Radny Mariusz Kowalski przekonywał, że samorząd musi reagować na bieżące potrzeby mieszkańców. - To jest bardzo ciężka decyzja, ale mówimy teraz o tym, co jest tu i teraz, nie co będzie za siedem lat - podkreślał. Dodał także, że "jeżeli chcemy dalej podtrzymywać edukację w dzielnicy Jeziorki, musimy zagłosować na tak".
Radny Dawid Domagalski zwracał uwagę, że dostępność przedszkola może wpływać na decyzje młodych rodzin. - Posiadanie przedszkola w stosunkowo niedalekiej odległości od miejsca zamieszkania może być jednym z czynników wpływających na podjęcie decyzji o posiadaniu potomstwa - mówił i dodał "z pełną świadomością wybieram przedszkole, inwestując w rozwój Polski".
Wiceprezydent Artur Dzikowski tłumaczył, że bez tej decyzji nie uda się przywrócić oddziałów przedszkolnych. - Dzisiaj mamy prosty wybór, czy przedszkole będzie mogło funkcjonować w Jeziorkach, czy nie - mówił. - Jeśli tam nie byłoby przedszkola, to w krótkim czasie zagrożone byłoby w ogóle funkcjonowanie szkoły podstawowej, a na to nie można sobie pozwolić.
Mówił także, że "nikt nie umniejsza roli biblioteki, bo jest jedną z najważniejszych instytucji w naszym mieście i w ramach możliwości będziemy zawsze wspierać funkcjonowanie". - Były też analizy czy filia nie mogłaby istnieć w Klubie Kasztan, ale nie może - dodał wiceprezydent.
Jeszcze mocniej sprawę stawiał pełnomocnik prezydenta Tomasz Jewuła. - Państwo dzisiaj nie będziecie decydować o tym, czy w tej szkole będzie filia biblioteki. Nawet nie będziecie decydować o tym, czy tam będzie przedszkole. Państwo będziecie decydować, czy ta szkoła ma w ogóle sens istnienia w kolejnych latach - mówił do radnych. - To nie jest likwidacja biblioteki ani walka o przedszkole. To jest walka o istnienie tej szkoły.
Szanowni państwo wyobraźcie sobie, ci co są rodzicami, że przez trzy lata będziecie dowozić dziecko do innego przedszkola. Mamy na dzisiaj wystarczająco dużo miejsc w przedszkolach miejskich, aby te kilkadziesiąt, dwadzieścia, trzydzieści dzieciaków w tych przedszkolach bezpiecznie umieścić. No i taki rodzic trzy lata wozi dziecko np. do Byczyny. To czy on będzie chciał później dać dziecko do szkoły podstawowej 19 na Jeziorki. Jeżeli przez trzy lata będzie woził to dziecko do tej przykładowej Byczyny, dziecko potem będzie prosić o to, żeby je zapisać do szkoły w Byczynie, bo tam pójdą wszyscy rówieśnicy. Nie będzie chciał zmienić miejsca. Tak będzie. Stąd jakby dzisiaj ta decyzja to jest podjęcie próby ratowania tej szkoły.
Tomasz Jewuła wyjaśnił, że dziś w szkole uczy się 148 dzieci, a z tego obwodu tylko 108. W tym roku we wrześniu do tej szkoły powinno pójść 17 dzieci do pierwszej klasy, bo tyle jest zameldowanych w obwodzie. W kolejnym roku byłoby to 13, następnie 10, 18, 15, w kolejnym 10, a w jeszcze kolejnym kolejnym 5.
- Jeżeli dopuścimy do sytuacji, że nie będzie tam przedszkola, to nie będzie tej szkoły i nie dlatego, że my ją chcemy zamknąć, bo to nie o to chodzi. Tam nie będzie dzieci. Przeczytałem w internecie takie argumenty, że nie ruszą tej szkoły, bo jest wielka sala gimnastyczna, nowa. Tam po prostu ta szkoła wymrze, a sala gimnastyczna bardzo chętnie zostanie pewnie przejęta przez MCKiS, bo on potrzebuje sal gimnastycznych, dużych hal, więc tutaj nie byłoby problemu. Dlatego bardzo państwa proszę o podjęcie tej uchwały. Nie dlatego, że jesteśmy przeciwni bibliotekom. Po prostu staramy się ratować tę szkołę - podsumował Tomasz Jewuła.
Radna Barbara Sikora nie zgadzała się z koniecznością wyboru między kulturą a edukacją. - Pamiętam czasy, kiedy w każdej dzielnicy powstawała sieć biblioteczna. Nie było problemu, że albo przedszkole, albo biblioteka. Było i przedszkole, i biblioteka - wspominała. Na koniec powiedziała "ja wybieram i przedszkole, i bibliotekę".
Przedstawicielka urzędu Anna Władyga podała dane dotyczące działalności placówki. W 2025 roku odnotowano 4073 odwiedziny i 9115 wypożyczeń.
- Średnio rocznie z biblioteki korzystało około 24 osób dziennie - informowała. Wskazała też, że ważną grupę czytelników stanowiły dzieci, bo około 50 proc. wypożyczających. Dodała, że w ubiegłym roku zorganizowano tam 118 wydarzeń, warsztatów i spotkań, w których uczestniczyło 695 osób. W odpowiedzi na pytanie Przemysława Kawki wyjaśniła także, że opinia Biblioteki Śląskiej nie będzie wiążąca, a ostateczna decyzja pozostanie w gestii rady miejskiej. Księgozbiór ma zostać przekazany do innych filii i biblioteki głównej, a wedle jej wiedzy dyrektor miejskiej biblioteki dba o pracowników i "pewnie tutaj nie będzie problemu, jeśli chodzi o etat".

Po dyskusji radni przyjęli uchwałę o zamiarze likwidacji filii Miejskiej Biblioteki Publicznej mieszczącej się w budynku Szkoły Podstawowej nr 19 na osiedlu Jeziorki. Decyzja ma umożliwić przywrócenie w tym miejscu oddziałów przedszkolnych.
Za uchwałą zagłosowało 18 radnych, przeciw było 2, jedna osoba wstrzymała się od głosu. Jedna z radnych, mimo obecności na sesji, nie oddała głosu (szczegóły głosowania na końcu tekstu). Uchwała o zamiarze liwkidacji filii miejskiej biblioteki Jeziorki, to dopiero pierwszy krok w tym procesie, który może potrwać około pół roku.
Za zamiarem likwidacji zagłosowało 18 radnych (Wiesława Babula, Maciej Bochenek, Barbara Boczoń, Dawid Domagalski, Renata Gacek, Dorota Guja, Tadeusz Kaczmarek, Przemysław Kawka, Michał Kirker, Mariusz Kowalski, Anna Lichota, Stefan Łatak, Bernadeta Palka, Mirosław Pieczara, Sebastian Pycia, Jolanta Smoliło - Żabińska, Maciej Stanek i Barbara Ziętek.
Dwóch radnych było przeciw (Janusz Ciołczyk i Tomasz Sędor).
Od głosu wstrzymał się Wojciech Banasik, natomiast Barbara Sikora była obecna na sesji, ale na czas głosowania wyciągnęła kartę. Na sesji nieobecny był Janusz Papuga.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze