Reklama

Imprezy integracyjne, czyli Jakub Dąbek na tropie nowej elitarnej mody wśród nauczycieli

Zapomnijcie o pieczeniu kiełbasek za salą gimnastyczną i śpiewaniu „Sokołów”. Dziś nauczyciele ruszają na podbój Hiszpanii i Włoch pod pretekstem „oficjalnych szkoleń”. Czy to zasłużony luksus za unijne dotacje, czy logistyczna bomba zegarowa, która grozi paraliżem edukacji?

– Oj, panie detektywie! Sezon ogórkowy w pełni, wakacje wystartowały, więc co? Szykuje się jakaś luksusowa, zagraniczna wyprawa tropem międzynarodowych szpiegów?

– A daj pan spokój, panie Januszu… Ja tam wolę nasz rodzimy odpoczynek. U nas teraz taki upał, że asfalt się topi, a komary latają w krótkich spodenkach. Nie widzę żadnego powodu, żeby tłuc się gdzieś dalej.

– No wie pan co? Zagraniczne wycieczki są zawsze w modzie. Przecież nie ma to jak chłonąć inną kulturę, jeść oryginalną pizzę i narzekać, że za granicą wszystko drogie.

Reklama

– Wolnego, sąsiedzie. Moja siostra właśnie wróciła z takiej „wyprawy kulturoznawczej”. Była w Hiszpanii.

– Jak to? Przecież dopiero, co zaczął się lipiec. Kiedy ona zdążyła, jeszcze przed wakacjami?

– Ano tak. Bo teraz, panie Januszu, weszła nowa elitarna moda. Nauczyciele jeżdżą na „imprezy integracyjne” za granicę jeszcze w trakcie roku szkolnego.

– Daj pan spokój! Przecież z nauczycielskich pensji to im ledwo na weekend pod namiotem na Mazurach starcza, a i to pod warunkiem, że wezmą własne ziemniaki.

Reklama

– No, jako detektyw muszę panu powiedzieć, że pan słabo weryfikuje fakty. Nie powiedziałbym, że zarabiają aż tak kiepsko. Może miliony monet to nie są, ale na pewno żyją już całkiem godziwie.

– Ale co? Zazdrości im pan tej zagranicy? Płot w płot mieszkamy, a pan tu nagle hiszpańskie fochy stroi?

– Ja nie zazdroszczę, ja analizuję. Taka moda nastała, że teraz każda szkoła chciałaby uderzać do Włoch albo Hiszpanii. A co najlepsze – dostają na to dofinansowanie z urzędu. Żyć nie umierać.

– Matko Boska… Już jako detektyw-amator widzę oczami wyobraźni, jak to wygląda. Wyjeżdża kilkanaście albo kilkadziesiąt nauczycielek z panem od WF-u na czele. Przecież tam foch goni focha. Na pewno nie wszystkim wszystko się podoba.

Reklama

– No właśnie. Ciekawe, kto tam trzyma nocne dyżury na korytarzu jak na zielonej szkole, a kto do rana szaleje w hiszpańskich klubach?

– Nic z tego, panie Januszu. To są poważne, oficjalne wyjazdy szkoleniowe. A poza tym… jako człowiek z branży powiem panu jedno: co dzieje się w Vegas, zostaje w Vegas.

– Za moich czasów to szczytem integracji było wspólne pieczenie kiełbasy przy ognisku za salą gimnastyczną i śpiewanie „Sokołów”.

– I widzi pan? Chyba te złote włoskie czasy też się już kończą. Podobno urząd się wkurzył i ma wejść odgórny zakaz takich wojaży.

Reklama

– Jak to? A dlaczego chcą im zabrać tę odrobinę słońca?

– No, bo jak to wygląda z punktu widzenia logistyki? Wyobraź pan sobie sytuację: cała kadra pedagogiczna leci na „szkolenie”, a potem – czarny scenariusz – lot powrotny zostaje odwołany. I co wtedy?

– No jak to co? Katastrofa!

– Dokładnie. Lekcje się nie odbywają, dzieci siedzą w domach, a cała szkoła zamknięta na cztery spusty, bo grono pedagogiczne utknęło na lotnisku w Barcelonie i popija sangrię.

– Oj, nowe czasy, nowe problemy… To, co teraz wymyślą ci nasi biedni nauczyciele, żeby ze sobą wytrzymać?

Reklama

– Nic. Sezon turystyczny zamknięty. Trzeba będzie przeprosić się ze starymi tradycjami i znowu robić imprezy integracyjne w „Dwójce” przy muzyce z magnetofonu.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 05/07/2026 16:30
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo jaw.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości