LENAR to jeden z obiecujących młodych twórców na polskiej scenie. Ten urodzony w 2004 roku w Jaworznie raper swoją przygodę z muzyką rozpoczął jeszcze jako nastolatek. Jego pełna emocji i prawdziwych historii muzyka regularnie przyciąga coraz więcej słuchaczy.
Wśród jego największych przebojów znajdują się „Idź”, „Daj znać” czy „Samotność”. Artysta występował już na Juwenaliach Krakowskich przed gwiazdami takimi jak Kukon, Gibbs i Polska Wersja, czy w klubie Newonce w ramach “The Raps vol. V”. Prezentował się też na tegorocznej odsłonie Dni Jaworzna. Jak sam mówi: “to wszystko to dopiero początek”.
Ela Bigas: Czy ma Pan skłonność do perfekcjonizmu, zdyscyplinowania, czy może lubi Pan chwile lenistwa? Jak Pan leniuchuje?
LENAR: Nie ma złotego środka - w trakcie pracy zdecydowanie celuję, żeby to nad czym w danej chwili pracuję było „idealne” (oczywiście idealne jest pojęciem względnym, z racji tego, że dla każdego ideał ma inne znaczenie). Zdarza się tak, że perfekcjonizm blokuje cały proces twórczy - tutaj wchodzi zdyscyplinowanie. Jestem człowiekiem, który konsekwentnie stara się pracować nad tym co sobie założył - dyscyplina czy w skrajnych przypadkach nawet obsesja, zawsze pobije talent ale w momencie, gdy połączymy obie te rzeczy torujemy sobie drogę na samą górę. Co do odpoczynku, to normalne, że każdy go potrzebuje. W wolnych chwilach lubię dobrze zjeść, pograć w gry czy spotkać się ze znajomymi - chociaż nie zawsze, bo w duszy gra mi raczej introwertyzm.
Czy chce Pan grać jak inni czy wyłącznie jak się Panu zachce?
Gdzieś na samych początkach moja muzyka była bardzo neutralna - dobrze się jej słuchało, ale nie była w żaden sposób polaryzująca. Razem z upływem czasu zbieram coraz więcej doświadczenia które podpowiada mi, że warto zmienić kierunek i tworzyć rzeczy które są mniej oczywiste. Gdybym miał odpowiedzieć wprost na to pytanie powiedziałbym, że moja muzyka to moje zasady.
Z czego jest Pan najbardziej dumny?
Najbardziej jestem dumny z tempa w jakim się rozwijam, nie tylko muzycznie ale również jako człowiek. Z roku na rok widzę coraz większe postępy w swojej muzyce, swoim życiu i tym kim jestem.
Czy chce Pan należeć do świata show biznesu?
Show biznes wydaje się dużym określeniem na to, co mam w planach. Czy chciałbym być rozpoznawalny? - zdecydowanie tak. Mimo to nie jestem fanem głośnych skandali i tworzenia życia na pokaz.
Jak wyobraża sobie Pan bycie na świeczniku? Czy to jedno wielkie pasmo radości, czy może wielka udręka?
Odpowiem krótko, dowiemy się na miejscu.
Czy marzy Pan o tym, żeby stać się idolem i koncertować przed wielką publiką?
Oczywiście. Wydaje się, że to marzenie każdego muzyka. Ogromnie cieszy mnie, gdy widzę ludzi bawiących się do mojej muzyki - rozmowa, czy nawet wymiana wiadomości z ludźmi, którzy wspierają mnie w tej drodze to zupełnie inny wymiar szczęścia. Cieszę się z każdej okazji, gdzie mam możliwość dać im coś od siebie, a same te interakcje dają mi niesamowicie dużo energii do działania.
Czy poczuł już Pan, że jest na właściwym muzycznym miejscu?
Przede mną jeszcze droga, którą muszę przebyć - niekoniecznie długa ale konieczna. Nie spoczywam na laurach i mam wysokie cele na przyszłość.
Czego wymaga od Pana muzykowanie?
Nie ma wartości która byłaby wymierna dla tego, czego wymaga ode mnie muzyka. To moja pasja - coś do czego mogę wrócić zawsze, niezależnie od finansów lub innych czynników życiowych. Można więc stwierdzić, że nie wymaga niczego więcej jak poświęconego czasu.
Nad czym teraz Pan pracuje?
Obecnie pracuję równolegle nad kilkoma projektami. Wszystkie ukażą się stosunkowo niedługo - obecnie jesteśmy na etapie masteringów. Cały czas oczywiście piszę i nagrywam nowe utwory, a tym czasem zapraszam do zapoznania się z tymi, które już ujrzały światło dzienne - są warte sprawdzenia.
Dziękuję, życzę dalszych sukcesów
Ela Bigas
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze