Tym razem wyjątkowo zapraszam do swojego chrzanowskiego ogródka, gdzie udokumentowałem bezkręgowce odwiedzające moje rośliny nie tylko ozdobne. Wszak jeśli mamy jakiekolwiek kwiaty, wizyta zapylaczy jest nieunikniona. A skoro mamy owady, to wejście pająków jest nieuniknione. Po prostu każdy ogród to mniej lub bardziej skomplikowany ekosystem. To pole do wielu ciekawych obserwacji. Bohaterów tego artykułu opisywałem w minionych nieco ponad trzydziestu latach. Teraz będzie swoista powtórka z rozrywki.
W swoim ogrodzie posiadam dwie budleje Dawida. Krzew jest obecnie bardzo kontrowersyjną rośliną ozdobną. Sam o nim popełniłem film pt. Mordercza budleja, po tym co zobaczyłem, co ona wyprawia w Anglii. Moja na razie tkwi tak, gdzie została posadzona. Odwiedzają ją motyle oraz inne owady. Na jednej z kiści kwiatów zauważyłem pająka. Okazało się, że to samica darownika przedziwnego. Ustaliłem to po bardzo charakterystycznym wyglądzie. Na początku rzucają się w oczy długie odnóża. Potem idzie spory zwężający się ku tyłowi odwłok z warkoczowatym wzorem na szczycie. Do tego dochodzi jasna smuga na grzbiecie tułowia. Mieszkanka mojej budlei rozpoczęła oplatanie kwiatostanu oprzędem. Znaczy się jest już po spotkaniu z samcem, który, aby móc przystąpić do wiadomych czynności, zajął jej mordercze dla siebie szczękoczułki darem w postaci apetycznego owada nierzadko oplecionego w kokon. Znaczy się wkrótce będzie niańczyć darowniczątka. Ja szanuję jej mir domowy i opleciony kwiatostan pozostawiłem w spokoju.
Drugim obficie kwitnącym gatunkiem w moim ogrodzie jest lubczyk. Na jego baldachach złożonych widuję sporo owadów, ale z tego tłumu wybrałem klecankę pospolitą zwaną także rdzaworożną. To jeden z wielu gatunków os wyróżniający się charakterystycznym żółto-czarnym ciałem z odwłokiem łączącym się z tułowiem niewielkim stylikiem. Do tego dochodzą rdzawe skrzydła. Udokumentowanego owada uznałem za samca, ponieważ pomiędzy oczami posiada niewielką żółtą plamę. To bardzo pospolity i liczny w naszym kraju owad, dlatego umieszczanie go na liście gatunków zagrożonych jest kwestionowane. Owad buduje bardzo małe kolonie. Jej larwy są zoofagiczne, znaczy się mięsożerne. Jako dorosła klecanka zasadniczo żywi się nektarem, sokami roślinnymi i owocowymi oraz spadzią. Nie gardzi rożnymi bezkręgowcami, owadami oraz pajęczakami. Tutaj na moim lubczyku natrafiłem na klecankę zamordowaną przez pająka kwietnika namiastka. Cóż, w przyrodzie nierzadko łowca staje się ofiarą, tym bardziej że kwietnik swoją barwą bardzo upodabnia się do kwiatów, na których poluje. Wielkość ofiary nie ma znaczenia. Trzmiel także może być.
Powracam do budlei, którą odwiedzają motyle. U mnie dominują rusałka pawik oraz rusałka osetnik. Ta druga raczył mi pozować i dlatego skupię się na niej. Motyl wyróżnia się pomarańczowo-różowymi skrzydłami z czarnym wzorem na górnej parze. Ich spodnia strona jest szara, pocięta białymi żyłkami. Na ich dolnej parze wyróżniają się szare oczka z białą obwódką. Biorąc pod uwagę cykl rozwojowy gatunku, prawdopodobnie obserwowałem ostatnie osobniki pokolenia wiosennego. Niewykluczone są też pierwsze osobniki pokolenia letniego, chociaż mają się one dopiero pojawiać od połowy lipca. Larwy tej rusałki żerują na ostach i ostrożniach, których w mojej okolicy nie brak. Zatem moja budleja dla tej rusałki spełnia się jedynie jako ekskluzywna restauracja z nektarem, a nie pułapka stwarzająca zagrożenie dla istnienia tego i wielu innych gatunków motyli. Dbam o bioróżnorodność. Chemii nie używam.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze