Orkiestra Kameralna Archetti działająca przy ATElier Kultury pokusiła się o nagranie debiutanckiej płyty. Zaproponowano utwory Stefana Bolesława Poradowskiego (1902-1967) i Pawła Kleckiego (1900-1973). Za pulpitem dyrygent Maciej Tomasiewicz.

Maciej Tomasiewicz jest absolwentem Akademii Muzycznej w Katowicach, specjalności kompozycja i teoria muzyki oraz dyrygentura symfoniczno-operowa (stopień doktora sztuk muzycznych) w klasie dr hab. S. Bywalca. Od 2024 roku jest asystentem w macierzystej uczelni w Katedrze Dyrygentury Symfoniczno-Operowej. Jest dyrygentem Orkiestry Kameralnej Archetti od 2014 r. Był asystentem dyrygenta - dyrektora artystycznego Andrzeja Boreyki w Filharmonii Narodowej (2019-2022), otrzymał odznakę "Zasłużony dla Kultury Polskiej, od września ubiegłego roku pełni funkcję Kierownika Artystycznego Filharmonii Sudeckiej w Wałbrzychu.

Ela Bigas: Dlaczego połączono Poradowskiego i Kleckiego na jednej płycie, dlaczego akurat taki wybór?
Maciej Tomasiewicz: Właściwie są dwa powody takiego wyboru. Pierwszy -artystyczny, ponieważ jak dotąd nie zarejestrowano tych utworów i postanowiłem, że należy przybliżyć twórczość kameralną tych kompozytorów, a w szczególności Stefana Bolesława Poradowskiego, którego renesans twórczości ma miejsce w ostatnich latach m.in. dzięki działalności Łukasza Borowicza.
Kiedy zacząłem badać tę twórczość, okazało się, że czas trwania wszystkich utworów smyczkowych Poradowskiego nie wypełni w całości pożądanego minutażu płyty.
Wpadłem na pomysł, żeby dodać jeszcze jeden utwór innego kompozytora - Pawła Kleckiego, który w ostatnich latach również wraca “do łask”. Dodatkowym walorem był fakt, że były to “Wariacje na temat J. E. Dalcroze’a, które Orkiestra Kameralna Archetti zaprezentowała kilka lat temu po raz pierwszy w Polsce, a miało to miejsce w Filharmonii Narodowej w Warszawie. Nawiasem mówiąc, Koncert ten został bardzo pozytywnie przyjęty, m.in. w recenzjach w „Ruchu Muzycznym”. To są te aspekty artystyczne.
I powód kolejny - może prozaiczny, ale całkiem ważny dla Orkiestry. Chciałem, aby nagrania, których dokonaliśmy przyczyniły się do wpisania Archetti w kulturę przywracania zapomnianych twórców i ich dzieł, a w tych konkretnych przypadkach - w ich pierwszych rejestracjach.
Jakich inspiracji można doszukiwać się w tych utworach?
Jeśli chodzi o Poradowskiego, możemy wskazać dwa źródła. Pierwszy jest czysto dydaktyczny, dlatego, że wspomniany kompozytor w okresie międzywojennym, ale i po II. wojnie światowej był również pedagogiem, dyrygentem i organizatorem życia muzycznego, przede wszystkim w Poznaniu i Wrocławiu.
Trzy z zarejestrowanych przez nas utworów mają nauczyć najważniejszych elementów gry orkiestrowej w zespołach smyczkowych.
Należy tu wymienić: Capriccio na temat Etiudy nr II Rudolfa Kreutzera, której pierwowzór jest “żelaznym obowiązkiem” każdego skrzypka, który kształci się w pierwszym stopniu szkoły muzycznej. Do tego grona zalicza się również Suita antyczna, nie tak dalekie “echo” Suity z czasów Holberga E. Griega oraz Tryptyk. Przez te utwory przemawia zarówno aspekt artystyczny, ale i dydaktyczny.
Natomiast Serenada klasyczna Poradowskiego - która jest też najpóźniejszym z wszystkich czterech, a nagranych przez nas utworów - jest dziełem napisanym szerokim gestem, które również zwraca się ku tradycji.
Odnajdziemy tu odniesienia do baroku, ale także do Johannesa Bramsa (w zakresie melodii) czy Piotra Czajkowskiego (w formie). Przyjęło się w repertuarze orkiestr smyczkowych, że - jeśli chodzi o twórczość kompozytorów polskich - właściwie niepodzielnie króluje Serenada Mieczysława Karłowicza z przełomu XIX i XX stulecia.
Oczywiście - w twórczości kompozytorów drugiej połowy XX wieku, np. G. Bacewicz, W. Lutosławskiego, K. Pendereckiego odnajdziemy znakomite utwory dla orkiestr smyczkowych, ale nie kontynuują one linii serenady czy suity. W mojej ocenie Serenada klasyczna Poradowskiego wypełnia te lukę.
Z kolei w Wariacjach Pawła Kleckiego odnajdziemy zarówno odniesienia neoklasyczne, jak I awangardowe. Klecki przeszedł do historii przede wszystkim jako fantastyczny dyrygent, który do pewnego momentu zajmował się również kompozycją. Odnajdujemy w jego twórczości - w tym we wspomnianych Wariacjach - echa muzyki, którą dyrygował, np. drugiej szkoły wiedeńskiej.
Słychać również odniesienia do muzyki B. Bartoka czy P. Hindemitha. Jest tu przede wszystkim obecna parafraza z J. E. Dalcroze’a. Taki w końcu jest tytuł tego utworu: Wariacje na temat Jacquesa Emile'a Dalcroze’a. Melodia którą wykorzystał jest znana w kulturze francuskiej; piosenkę opartą o tę melodię śpiewała m.in. Edith Piaf. Sam utwór, jakkolwiek niezwykle trudny do wykonania jest ogromnie interesujący.
Jak pracował pan nad płytą? Co pana inspirowało? Jaki był pana zamysł?
Trzy z pięciu utworów, które nagraliśmy, miałem już okazję poznać wcześniej.
Serenadę klasyczną i Capriccio Stefana Bolesława Poradowskiego miałem okazję zarejestrować w ramach nagrań archiwalnych (czyli właściwie do “szuflady”) z Orkiestrą Polskiego Radia w Warszawie. W szczególności zainteresował mnie ten pierwszy utwór. To było punktem zapalnym, aby sprawdzić, czy Poradowski napisał coś więcej dla orkiestry smyczkowej.
Przygotowując się do nagrań, studiuję partyturę i znajduję cechy charakterystyczne utworu, ale także pewne odniesienia. Przegrywam sobie też partyturę przy fortepianie, co ułatwia usłyszenie tego, co sobie wyobrażam przy pierwszym kontakcie z nutami. Jest to część mojej “pracy domowej:. Natomiast potem podczas nagrań, sporo elementów sprowadza się do kwestii odpowiedniego zarządzania czasem orkiestry.
Najpierw mieliśmy wydłużone próby na wspólne zaznajomienie się z utworami, a następnie przez cztery dni nagrywaliśmy materiał płyty podczas sesji przedpołudniowych w Atelier Kultury w Jeleniu z Przemysławem Schellerem, który był reżyserem dźwięku i realizatorem nagrania.
Do ostatniej minuty rzeczywiście wykorzystaliśmy ten czas, żeby było jak najwięcej wersji i możliwości wyboru w miejscach, które były dyskusyjne. Potem z Przemysławem wybieraliśmy jak najlepsze wersje i odpowiednio je też łączyliśmy.
Nie przesadzę, jeśli powiem, że na etapie montażu spędziłem dziesiątki godzin na przesłuchiwaniu poszczególnych wersji, bo biorąc pod uwagę naszą percepcję zwykle za każdym razem możemy skupić się na innym szczególe. Był to proces bardzo złożony, ale równie satysfakcjonujący.
Czy pierwotna wersja, pierwotny zamysł był zupełnie czymś innym niż to, co ukazało się na płycie?
Starałem się być konsekwentny podczas nagrań względem swojego planu, dlatego, że jakiekolwiek wątpliwości zwykle niszczą dyscyplinę pracy podczas nagrań, w trakcie których czas bardzo szybko się kurczy i przebiega szybciej niż się człowiekowi wydaje. Oczywiście zdarzyły się pewne kwestie, których nie można do końca przewidzieć.
Natomiast zdecydowana większość rzeczy, które wspólnie zaplanowaliśmy, odbyły się według planu i konsekwentnie zostały zrealizowane.
W książeczce do płyty czytamy o „artystycznym czyśćcu”, które prace Poradowskiego ostatnio opuściły. Jak wygląda ten artystyczny czyściec, kto tam w nim siedzi i kiedy z niego wychodzi?
Artystyczny czyściec odnosi się zarówno do kompozytorów, ale także do osób takich jak ja, to znaczy tych, które podejmują się pracy, nazwijmy “archeologicznej”, to znaczy odnalezienia danego utworu. Taka praca “w terenie” niestety nie wygląda tak, że idzie się do pierwszej lepszej biblioteki, gdzie znajdują się nuty, które przekazuję muzykom, które zostają potem wykonane czy nagrane. To w ogóle tak nie wygląda.
Trzeba zorganizować sporo pozwoleń związanych ze sprawami autorskimi, należy zbadać, gdzie te utwory mogą być, wydobyć je, przepisać, opracować, dowiedzieć się czy przypadkiem nie są gdzieś wydane, czy nie ma prawnych obciążeń na tych materiałach nutowych i wtedy dopiero przekazać je muzykom. Ten „artystyczny czyściec” to jest piękne, fantastyczne określenie tego momentu w recepcji twórczości wielu polskich kompozytorów XX wieku, którzy ze względu na historyczne zawirowania, ale także na to, w jaki sposób kształtuje się repertuar w polskich instytucjach i według jakich kryteriów ten repertuar się kształtuje, zostaje ocalony od zapomnienia.
Najczęściej słuchacze, ale i my jako wykonawcy nie mamy szansy zaznajomić się z taką twórczością, bo choć z jednej strony trzeba przyznać szczerze, że w tym czyśćcu niektóre utwory przebywają zasłużenie, tak z drugiej - w moim odczuciu nie możemy generalizować i powinniśmy sobie dać szansę, żeby samemu zdecydować o tym, czy dany utwór zasługuje na wykonanie.
Dzięki naszym staraniom można powiedzieć, że twórczość Poradowskiego właśnie opuszcza ten „artystyczny czyściec”.
Historia związana z rękopisami Pawła Kleckiego, który - tak jak wspomniałem - był przede wszystkim dyrygentem związana jest bezpośrednio z zawieruchą II Wojny światowej, która zastała po części jego dobra materialne w Mediolanie, gdzie w jednym z hotelów zdeponowano skrzynię z jego rękopisami. Miejsce to zostało zrównane z ziemią. W międzyczasie Klecki uciekł do Szwajcarii. Po kilku latach ta skrzynia - z jego inicjałami - została odnaleziona, o czym poinformowano depeszą kompozytora.
Paweł Klecki postanowił, że choć przyjmie skrzynię z powrotem, to nie zdecyduje się na jej otwarcie, chcąc uniknąć widoku zniszczonych rękopisów, których “śmierć” przeżył wraz z wiadomością o zburzeniu mediolańskiego hotelu.
I rzeczywiście - słowa dotrzymał, natomiast kilka lat później wdowa po kompozytorze otworzyła tę skrzynię i ku zaskoczeniu wszystkich, ukazał jej się widok nienaruszonych manuskryptów. Dzięki temu między innymi wspomniane Wariacje na temat Dalcroze’a zostały zdeponowane lata później w Bibliotece Uniwersyteckiej w Warszawie, skąd udało mi się wydobyć skan rękopisu.
Skąd taki zamysł, żeby wydać płytę?
Marzenna Synowiec (dyrektor ATElier Kultury): Rok 2025 był dla Orkiestry Kameralnej Archetti rokiem jubileuszowym. 15 lat działalności orkiestry w strukturach instytucji, to dobra okazja do podsumowań. Pomysł dra Macieja Tomasiewicza – dyrygenta, z którym Archetti współpracuje na co dzień, aby nagrać płytę z utworami Stefana Bolesława Poradowskiego i Pawła Kleckiego spotkał się z moją dużą aprobatą. Istotnym było również to, że Orkiestra Kameralna Archetti, działająca w ramach ATElier Kultury zrealizowała ten projekt dzięki wsparciu finansowym miasta Jaworzna, Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Narodowego Instytutu Muzyki i Tańca.
Promocja płyty odbyła się 14 września 2025r., podczas koncertu inaugurującego sezon artystyczny 2025/2026.
Dziękuję za rozmowę Ela Bigas
Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze