Reklama

Spektakl „Noc w teatrze” – widz trochę postraszony

Spektakl „Noc w teatrze” miał swoją premierę w czwartek 12 lutego. Wystawiono ów spektakl na scenie ATElier Kultury. Zagrała grupa teatralna Atelier Kultury, prowadzona przez Stefana Warzyńskiego, reżysera i zarazem autora scenariusza.

Akcja sztuki dzieje się, jak nietrudno się domyślić, nocą w teatrze, do którego zakrada się grupa młodych ludzi. A teatr ten to miejsce niezwykłe, wręcz czarowne, nabierające nocą nadzwyczaj tajemniczego charakteru. Jego drzwi zamknęły się niespodziewanie, żeby móc ten teatr opuścić młodzi ludzie muszą odegrać pewne scenki. Nad wszystkim czuwa tajemnicza postać małej dziewczynki. Może to duch tego teatru?

Młodzi ludzie muszą odegrać sceny z wieszczkami, policjantami i przestępcami, ale też sceny miłosne. Ponieważ wszystko jest możliwe akcja jednej ze scenek przenosi się w czasie, a młodzi aktorzy stają się starszymi wersjami siebie samych. Ostatecznie wszystko zmierza do szczęśliwego zakończenia, teatr można opuścić.

Reklama

Silną stroną spektaklu jest tekst, inteligentny, oryginalny i dowcipny. Od pierwszych minutek widz daje się zaprosić do tego nieprawdopodobnego świata, nie ziewając i się nie nudząc. Pewnie też dlatego, że ciekawie poprowadzono ruch sceniczny, a reżyser wyśmienicie zapanował nad całą tą aktorską trupą.


Ela Bigas: Jakże to jest z tym scenariuszem? Pana autorstwa od początku do końca, czy coś pana inspirowało? 
Stefan Warzyński: Moją inspiracją jak zawsze były osoby występujące. Zawsze przed każdym spektaklem rozmawiam z grupą, z którą występujemy i to był ich pomysł. Na początku chcieli jakiś horror, coś bardziej strasznego. Nie do końca młodzież będzie straszyła siebie, a raczej będzie straszona przez jedną z aktorek.

Reklama

Co z tej sztuki wynika? Jaki z niej morał?
Opowieść jest o tym jak młodzież, jak sama nazwa wskazuje, zakrada się w nocy do teatru. Spędza tutaj noc w teatrze i ta noc ma im udowodnić, że warto doceniać bycie młodym. Na to pytanie myślę, że mogą odpowiedzieć seniorzy, którzy również z nami występują w tym teatrze, przedstawiają swoim krótkim występem pewne można powiedzieć minusy bycia dorosłym po to, żeby młodzież doceniła bycie młodym.

Czy podoba się panu ten spektakl, panie Stefanie?
Tak, podoba mi się. Pewnie patrzę na to trochę inaczej, widzę to z drugiej strony, ile młodzież i seniorzy włożyli w to w pracy i to mi bardzo imponuje. 
Dziękuję za rozmowę.

Reklama

W grupie seniorów zagrała Zofia Kuryło, którą zapytałam o to skąd pomysł na zabawę w teatr? 
- Wiele to zmieniło w moim życiu – odpowiada pani Zofia. - To jest jednak życie inne. Inne to znaczy w tym sensie, że człowiek wciela się w jakąś postać, czyli przeżywa to inaczej. Odrywa się od szarej rzeczywistości. Poza tym, lubię te rzeczy, po prostu lubię. I to jest chyba najważniejsze, tak sobie myślę. Bo to dostarcza wiele radości, ale i stresu. Przed samym występem to jest zawsze stres, ale później, gdy się udało jest radość.

Reklama

Na scenie pojawiają się też Pola Dobrowolska i Maja Dysy. 
- W zasadzie to jestem sobą, ale w pewnej scenie odgrywam wieszczkę, która później się przemieniła w szeptuchę, w jakąś dziwną wróżkę – mówi Pola. - Jest to trudna rola, ale w sumie cieszę się, że ją mam. W efekcie dowiedziałam się, że mogę się czuć bardzo swobodnie na scenie i nie zwracać uwagi na to, co się dzieje na widowni. W pracy nad rolą inspirował mnie pan Stefan i to on mi najbardziej pomógł przygotować się do tej roli, pokazywał mi jak mam się zachować, jak mam gestykulować, co mam zaakcentować. Teatr jest dla mnie w czymś takim, pewnym, pewnego rodzaju hobby, po prostu mogę to robić, kiedy mam wolny czas i nie siedzę cały czas w domu, tylko zajmuję się czymś naprawdę fajnym, lubię sztukę, każdy rodzaj sztuki. Teatr bardzo mnie to cieszy.

Reklama

Maja gra dziewczynę, która widzi magiczne drobinki, z nich później powstanie mała dziewczynka.
- Okazało się, że w teatrze są magiczne drobinki tajemniczej materii i one potrafią zdziałać cuda – mówi Maja. - Też mnie pan Stefan poprawiał, jak mam mówić, jak mam się zachowywać, że mam nie stawać na światło. Role na pewno nauczyły tak naprawdę nas wszystkich, że trzeba doceniać młodość i to co się teraz dzieje. Nie chce się mega szybko dorosnąć, bo tak jak wynikło to ze spektaklu to jakieś problemy z kręgosłupem, jakieś tabletki, lekarze. Po co to komu?
Teatr jest dla mnie w sumie czymś takim, pewnym, pewnego rodzaju hobby, po prostu mogę to robić, kiedy mam wolny czas i nie siedzę w domu, tylko zajmuję się czymś naprawdę fajnym i lubię sztukę, każdy rodzaj sztuki i  bardzo mnie to cieszy.

Reklama

Spoglądając na młodych aktorów ma się nieodparte wrażenie, że odnajdzie się wśród nich niejeden najprawdziwszy talent. Co będzie z nimi dalej? Pewnie jak w każdej takiej sytuacji czas pokaże i oby nigdy nie przytrafiła im się taka sytuacja, jak ta na planie filmu:
- Ty, ty i ty - mówi reżyser.
- I jeszcze ja i jeszcze ja - woła aktor.
- Dobra. I jeszcze Ty. Wynocha z planu!

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 17/02/2026 12:47
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo jaw.pl




Reklama