Reklama

 Wystawa "88 prób stworzenia świata", tym razem bez katastrofy

Galeria Sektor I prezentuje w jaworznickim muzeum "kosmiczną" wystawę Agaty Michowskiej. Wystawa nosi tytuł „88 prób stworzenia świata”. Artystka prezentuje 88 gwiazdozbiorów.

W opisie wystawy czytamy: Od tysięcy lat ludzie łączyli kropki na niebie, by nie zgubić drogi, odmierzać czas i opowiadać mity. Gwiazdozbiory istnieją przecież tylko w naszej wyobraźni, a jednak dają nam poczucie porządku. Agata Michowska przeniosła te niematerialne układy gwiazd do przestrzeni galerii. Na wystawie zobaczyć można proste, minimalistyczne rzeźby, geometryczne figury, które są jak materialne ślady kosmicznych konstelacji”. 
Wystawę można obejrzeć do 29 czerwca!

Reklama

Agata Michowska jest rzeźbiarką, autorką filmów wideo, instalacji, fotografii, tekstów poetyckich, ukończyła Akademię Sztuk Pięknych w Poznaniu, wykłada na Politechnice Koszalińskiej, prowadzi Galerię ON w Poznaniu, współpracuje z Galerią Program w Warszawie.

Ela Bigas: Czy ta instalacja jest opowieścią o czymś? Czy to zupełny abstrakt?
Agata Michowska: Nie, to nie jest abstrakt. Oczywiście to jest opowieść, którą sami możemy sobie tworzyć i snuć. 
Natomiast bezpośrednią inspiracją do stworzenia tej rzeźby było to, co rozgrywa się na naszym niebie, czyli to, co sobie tworzyliśmy przez tysiące lat, łącząc ze sobą świetliste punkty na niebie, gwiazdy, planety, tworząc konstelacje, nadając konstelacjom różnorodne nazwy, za którymi kryją się różnorodne historie, wierzenia, mity, pragnienia i tym samym rzeźba, która składa się tylko z 88 konstelacji, a w zasadzie z rekonstrukcji kształtów, które nie istnieją, są tylko i wyłącznie naszym wyobrażeniem.

Reklama

Ta rzeźba jest sumą wielu, wielu opowieści, ale jest też przede wszystkim formą przestrzenną, która pozwala nam odczuwać, interpretować to, co się dzieje tutaj w przestrzeni zgodnie z naszą wrażliwością, z naszą wiedzą

Ciekawi mnie to, jakie wrażenie zamierzyła pani wywołać tą rzeźbą na widzach? Zeskoczenie, niedowierzanie, zagubienie?
To w ogóle nie tak, że my chcemy wywrzeć jakiś wpływ na odbiorcę. My artyści, skupiamy się na tworzeniu jakiejś formy, uporządkowaniu przestrzeni. To jest dla nas istotne, natomiast to wrażenie, jakie rzeźba, malarstwo, muzyka wywierają odbiorcy, to już jest sprawa naprawdę bardzo bardzo indywidualna. My nie możemy sobie zaprojektować i wyobrazić, jak odbiorca będzie reagował np. na rzeźbę.

Reklama

Natomiast ja wierzę w to, że sztuka musi mieć sobie pewnego rodzaju siłę, która porzuca, która porusza odbiorcę, bo w przeciwnym razie taka sztuka jest obojętna, jest letnia. Sztuka nie może być letnia. Sztuka nie może być obojętna. Sztuka musi zawsze w jakiś sposób nas zmieniać, prawda? Nawet jeśli ten kontakt ze sztuką jest krótkotrwały, chwilowy, to nie dotyczy tylko i wyłącznie sztuki wizualnej. To dotyczy wszystkiego. Jeśli już coś chcemy stworzyć, to po to, żeby sztuka miała jakieś przesłanie w sobie.

Reklama


Czy oglądała Pani dawne mapy nieba, przygotowując tę rzeźbę? Czy spoglądała pani na jakiekolwiek mapy nieba?
Dla mnie to było wielkim odkryciem, że jest tych gwiazdozbiorów aż 88. Te gwiazdozbiory odziedziczyliśmy po naszych przodkach, którzy te konstelacje stworzyli. Kiedyś niebo było tym jedynym ekranem, który obserwowano. Nasi przodkowie nie mieli innych ekranów, właśnie prócz tego niezwykłego ekranu, jakim jest niebo, ekranu, na którym cały czas rozgrywa się wizualny spektakl.
Światło, mrok pojawiający się księżyc, który cały czas zmienia się, gwiazdy, chmury, słońce, to wszystko jest spektaklem, ruchomym obrazem, czymś co kształtowało naszą wrażliwość.

Reklama

Dlaczego to 88 nieudanych prób stworzenia świata? Dlaczego nieudanych?
Realizuję cykl rzeźb od dawna i każda z tych kolejnych rzeźb jest jakąś nieudaną próbą stworzenia świata albo nieudaną próbą końca.
Być może ta nieudana próba odnosi się bardziej do rzeźby, do sztuki, niż do tego, co się dzieje w naturze. Sztuka jest takim narzędziem, którym próbujemy w pewien sposób opisywać świat, opisać rzeczywistość, ażeby ta rzeczywistość była bardziej zrozumiała.

Ja mam takie przekonanie, że właśnie to podążanie za czymś, co nagle może się okazać spełnieniem czegoś, spełnieniem naszych marzeń jest troszkę taką taką utopią. 
Ja to znam swoich ze swoich własnych doświadczeń jako artystki, jako rzeźbiarki. Mam wielką potrzebę tworzenia tych kolejnych rzeźb albo filmów z takim przekonaniem, że ta następna próba będzie właśnie spełnieniem jakichś marzeń.
Potem nagle okazuje się, że tak do końca nie jest, że musimy tworzyć dalej, a żeby znaleźć coś, co będzie idealne. To są takie poszukiwania generalne.

Reklama

Odkryłam tutaj Wielki Wóz, odkryłam Oriona, ale mnie ciekawi to, który gwiazdozbiór na Pani robi największe wrażenie i z czego to wrażenie wynika? Który jest najbardziej zaskakujący, frapujący​?
Być może to jest ten największy i najdłuższy gwiazdozbiór o nazwie Erydan. To jest gwiazdozbiór, który jest odzwierciedleniem rzeki Ganges zgodnie z wierzeniami Hindusów. Ja skupiłam się na tym właśnie najdłuższym gwiazdozbiorze oznaczającym rzekę.
I odwołując się do tego Erydanu stworzyłam inną rzeźbę zatytułowaną Black River. Czarna rzeka, która też odnosi nas do takich skojarzeń, jak coś się wypala, kończy, choć wydaje się, że płynie, nieustannie płynie. Płynie nieustannie czas, jest nie do zatrzymania.

Reklama

Co Panią ciekawi w kosmosie? Dlaczego kosmos przykuwa pani uwagę? Czy to dlatego, że on jest tajemniczy, nierozpoznawalny?
Moim zdaniem jest w nim jeszcze wiele takich obiektów, o których nawet żeśmy nie przypuszczali, że mogą istnieć. Cały czas jesteśmy w takim momencie, że wiemy naprawdę niewiele o kosmosie.
Wiemy o jakimś takim malutkim wycinku obserwowanym z perspektywy tej mikro Ziemi, która jest jakąś drobinką, jak pyłek i nasz czas, który dla nas wydaje się szalenie pojemny, a jest w gruncie rzeczy niedostrzegalną chwilą.

Reklama

Czy myśli Pani, że w relacji do tego co dzieje się w kosmosie, Ziemia w gruncie rzeczy jest bardzo bardzo nudną planetą?
No nie, nudną planetą nie jest. Ja myślę, że jest planetą niezwykłą, jest planetą piękną w pewnym sensie. To jest rodzaj cudu, że my w ogóle tutaj żyjemy i tutaj możemy spędzać ten swój czas. Możemy na to spoglądać z różnych perspektyw. Możemy na to spoglądać z perspektywy naukowej, możemy spoglądać z perspektywy wiary, ale każda z perspektyw jest niezwykła, jest fascynująca.

I tak długo jak ten świat i ta ziemia, ale też kosmos wzbudzają w nas ciekawość i takie zdziwienie, tak długo będziemy kreatywnymi osobami, które mają w ogóle potrzebę życia, tworzenia, odkrywania. To jest taka moja bardzo optymistyczna wizja.
Może właśnie takiej wizji potrzebujemy w czasach, które są dla nas wszystkich dramatyczne, są trudne i które zmuszają nas do myślenia też o jakimś końcu, o jakiejś apokalipsie. Ale może właśnie rodzaj takiej afirmacji świata jest nam bardzo potrzebny, żeby zacząć podążać inną drogą.

Reklama

Bo wydaje mi się, że tylko to może nas ocalić, kiedy powrócimy do tego zachwytu, który towarzyszył nam od dawna i który pojawiał się w czasach, kiedy w zasadzie nasi przodkowie mogli obserwować tylko to, co jest nad nami. I z tych obserwacji tworzyli mity, legendy, kosmogonie, aż w końcu naukę.

Jakie ta rzeźba wywołała opinie? Co o niej mówiono?
Ona jest po raz drugi prezentowana. Ta rzeźba ma też swoją własną historię, która zdarzyła się w 2012 roku. Jest pokazywana po raz drugi, dlatego że nie miałam okazji, nie miałam przestrzeni, żeby pokazywać właśnie tę rzeźbę, ale przy tej okazji chciałabym opowiedzieć pewnego rodzaju anegdotę. Po raz pierwszy prezentowałam ją właśnie w 2012 roku w galerii w Ustce.

Reklama

Tak, ona miała swoją premierę w Ustce, w bardzo pięknej przestrzeni, która mieści się blisko plaży i blisko morza. Tak się złożyło, że ta rzeźba, która opowiadała o kosmosie była prezentowana w dniu, kiedy nad polski Bałtyk nadciągnął jakiś potężny orkan, który był tak niebezpieczny, że dyrektorka galerii zdecydowała się odwołać wernisaż z tego względu, że wyjście z domu było po prostu niebezpieczne, ponieważ wszędzie unosiły się jakieś fragmenty, wszystko wirowało. Dla mnie to była zabawna sytuacja, dlatego, że przywołałam kosmos swoją rzeźbą. Oczywiście, że to jest tworzenie jakiegoś mitu, jakiejś kolejnej opowieści, ale miałam takie wyobrażenie, że dostałam odpowiedź ze strony kosmosu: my sobie nie życzymy, żeby ktoś bawił się konstelacjami. To było rzeczywiście niesamowite, dlatego jaworznicka wystawa jest pierwszym pokazem tej rzeźby. Dzisiaj jest wyjątkowo piękna piękna pogoda i to jest duża część tej opowieści. Z jednej strony żywioł, który był naprawdę zagrożeniem dla nas, a po latach ta rzeźba prezentowana jest w dniu, kiedy mamy przepiękną pogodę, Niebo wybaczyło.

Dziękuję za rozmowę, Ela Bigas

 

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 23/06/2026 11:02
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo jaw.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości