Tegoroczne XXXIII Spotkania Teatralne otworzył spektakl „Jaś i Małgosia” w wykonaniu Teatru Lalek Bajka z Przysietnicy. Dwaj lalkarze zaprezentowali się na scenie ATElier Kultury w niedzielę 22 marca. Lalki animowali Marek Orłowski i Jan Tokarczyk.
Widownię wypełniły ciekawe teatru dzieciaki. Uwagę bacznie skoncentrowały na tym, co ciekawego dzieje się na scenie. Tak więc okazało się, że teatr lalkowy to wyśmienite antidotum na nudę niedzielnego popołudnia. Ponadto, jak powiedział nam, pan Jan Tokarczyk ich teatr gra bajki z „takimi prawdziwymi wartościami”.
- W tej naszej bajce jest ukazana przede wszystkim dobroć, pomaganie sobie nawzajem, ale też kilka innych wartości, które chcemy przekazać dzieciom – mówił pan Jan. - Baba Jaga za dziecka nie lubiła ćwiczyć i ma krzywe plecy. Sama Baba Jaga przeżywa to bardzo.

Pomimo tytułu – „Jaś i Małgosia” to nie ta sama bajka.
- Nasza bajka też jest zupełnie inna - mówi pan Jan. - Wiadomo, że te ramy są jakie są, bo też jest Jaś i Małgosia z Babą Jagą, ale nasze dzieci Jaś i Małgosia nie zostają wyganiane przez rodziców do lasu, jak to w tej większości książek i w oryginale. Nasze dzieciaki, nasi bohaterowie wychodzą do lasu, bo chcą nazbierać grzybów, jagód, malin, aby pomóc rodzicom, bo w domu bieda. Baba Jaga łapie te dzieci, zabiera je do domku i planuje, że Jaś będzie zjedzony przez wilka, a Małgosia się jej przyda, bo Baba Jaga już jest taka lekko starsza, niedowidząca, z bolącymi plecami, więc stwierdza, że Małgosia się jej przyda. Morał bajki jest taki: nie wychodzimy nigdy z domu, nie mówiąc o tym zupełnie nikomu, bo muszą rodzice wiedzieć, gdzie są ich dzieci. Dzisiaj jest świat troszeczkę mniej bezpieczny niż dawniej, ale też stawiamy tu duży nacisk na taką pomoc wzajemną. Baba Jaga też ma przesłanie: trzeba uprawiać sporty, nie siedzimy krzywo, żeby potem nic nie bolało, żeby plecy były zdrowe. Bajka się kończy dobrze. Dzieci uciekają, myszka im pomaga uciec z domku Baby Jagi. Robi się małe zamieszanie, oni uciekają, Baba Jaga z wilkiem wpadają do klatki, a Jaś z Małgosią uciekają do domu.
Po bajce jeszcze z dziećmi rozmawiamy, dzieciaki są odpytywane z bajki, na końcu zawsze nawet czasami rodzice się zastanawiają, skąd te dzieci to wiedziały. No ale wiadomo, że rodzice mają swój świat, a do dzieci jednak bajka dociera. Dzieciaki pamiętają dlaczego Babę Jagę plecy bolały.
Dzieci chętnie przychodzą do teatru i nie dzieje się to bez powodu. - Te bajki są na tyle ciekawe, że zawsze jest to jakaś pewna odmiana – mówi Marek Orłowski. - Taki teatr lalkowy jest już raczej rzadką formą teatru, więc taka odmiana dla dzieci jest jak najbardziej wskazana. Przyciąga taka forma teatru.
- Ta forma teatru naprawdę się sprawdza, bo troszkę wychodzimy z tego świata wirtualnego – dodaje pan Jan. - Dzieci po spektaklu zawsze mogą podejść do nas, dotknąć kukiełkę, przytulić się, zrobić sobie zdjęcie. Jest to coś zupełnie innego.
Zdaniem rodziców takie bywanie w tetrze lakowym ma same zalety. Lepsze jest obcowanie z publicznością niż z telewizją, teatr poszerza wyobraźnię, uczy kontaktów międzyludzkich, socjalizuje, to też inny sposób patrzenia na bajki niż te z telewizji, czy książki. Maluchy pod wpływem teatru rozwijają się umysłowo, z każdej bajki płyną jakieś przekazy, ponadto takie bywanie uczy jak się zachować, co wolno w teatrze, a czego nie wolno, trzeba więc od dziecka uczyć kultury, teatr to ponadto ciekawsza forma rozrywki, która „potęguje zamiłowanie do sztuki”.
Próba odnalezienia wad takiego bywania się nie powiodła. Tak więc – teatr górą. eb
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze