Nie wiem, co się ostatnio dzieje na rynku, ale sytuacja zaczyna przekraczać granice absurdu. Wykopali naszego jawora – dumę miasta – a w jego miejscu zieje wielką pustką. Przepastna dziura. Kto to planował i jak, nie mam pojęcia, ale coś wyraźnie poszło nie tak.
Pierwszego dnia, gdy bladym świtem ścięli jawora, a potem wyciągnęli go z korzeniami na wywrotkę, wszystko wskazywało na to, że następnego ranka zobaczymy nowe drzewo. Akcja wyglądała dynamicznie: pogłębianie, wybieranie gliny i piachu, wsypywanie świeżej ziemi. Robotnicy szeptali nieoficjalnie, że „jutro będzie nowe drzewo”. Czekaliśmy. I… nic. Do dziś go nie ma.
Za to na miejscu pojawił się sam prezydent miasta. Pooglądał, pomachał rękami, przeszedł wokół i… co? Znowu wjechała koparka i wywaliła ziemię, którą wcześniej tam wrzucono. Znowu coś wybierano z dołu. Podobno dłubano jeszcze przy kostce brukowej wokół wykopu. A potem znów zasypano całość świeżą ziemią.
Zmienność decyzji – jak mawiają klasycy urzędniczej strategii – świadczy o ciągłości dowodzenia. No, ale u nas ta ciągłość zdaje się aż nadmiernie ciągnąć… raz ziemia w dół, raz ziemia w górę.
Efekt? Drzewa jak nie było, tak nie ma.
Podobno gdzieś już czeka, gotowe do posadzenia. Zapytaliśmy zaprzyjaźnionego przyrodnika, czy termin może być problemem? Stwierdził, że w dzisiejszych czasach drzewa można sadzić praktycznie cały rok – są tak przygotowane, że nic im nie powinno zaszkodzić. No, ale może pogoda się popsuła? Może temperatury spadły o pół stopnia? Bo od kilku dni na rynku nie dzieje się absolutnie nic. Pracowników brak, a w miejscu jawora zieje wielka dziura jak po meteorycie.
Co się stało? Czy to znowu jakiś tajemniczy proces decyzyjny, którego nikt nie rozumie? Czy MZDiM znów zaskoczyła… zima? A może to miejska strategia, by symbolicznie zaprezentować „dziurę budżetową”? Bo jak pokazać deficyt, to z rozmachem – najlepiej w centrum miasta.
Ktoś pewnie powie, że jestem złośliwy, ale gdyby w jakimś niemieckim miasteczku przesadzanie jednego drzewa trwało dłużej niż kilka godzin, to wykonawcę dawno by zwolniono. U nas – proszę bardzo – za chwilę MZDiM przywiezie świąteczną choinkę, postawi ją obok Chrobrego, a dziurę po jaworze zostawi jak eksponat. A może wpadną na pomysł, by w tę dziurę… wsadzić choinkę? Kto ich tam wie?
Mnie ta sytuacja zwyczajnie wkurza. I gdyby tę robotę wykonywała prywatna firma, dawno bym ją zwolnił albo naliczył karę. Bo ile można patrzeć na jedną, wielką, miejską… dziurę?
Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ale Pan głupoty gada , sadził Pan kiedyś drzewo przy ujemnych temperaturach ?
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Przecież ten szkodnik sam dowala mieszkańcom z dużą siłą wprowadzając absurdalne opłaty i podatki. On dba o swoje tłuste koty
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Chyba za młoda Pani jest i nie pamięta pani Jaworzna za. Tarabuły ?
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Widać Silbert musi całkiem nieźle sobie radzić jako prezydent skoro takie pierdoły jak drzewo ktoś będzie opisywał... posądza pewnie na wiosnę i cała filozofia.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ta dziura to miejskie szambo urządzone przez szambelana i jego specjalistów dendrologów.