W polityce, podobnie jak w dobrym kryminale, najważniejsze dzieje się zwykle poza zasięgiem reflektorów. Gdy na oficjalnej miejskiej uroczystości pod pomnikiem staje młody wiceprezydent z nienagannym uśmiechem, mogłoby się wydawać, że to jedynie naturalna wymiana kadr. Jednak dla dwóch wytrawnych obserwatorów rzeczywistości, Stasia i jego „szefa”, to dopiero początek śledztwa.
– Mrużysz oczy, Stasiu, jakbyś próbował odczytać zatarty numer rejestracyjny uciekającego wozu. Zdejmij tę podejrzliwą minę, bo spłoszysz nam główny obiekt obserwacji.
– Zdejmę, jak mi powiesz, kto tam tak gładko składa zeznania do mikrofonu. Zmieniła się warta w mieście, czy po prostu mam już nieaktualne akta w archiwum?
– Twój brak rozpoznania w terenie trochę mnie martwi. Ten człowiek w nienagannym garniturze to nasz wiceprezydent. Dowód rzeczowy na to, że czas płynie, a kadry się odmładzają.
– Wice? Taki młokos? Przecież on wygląda, jakby wczoraj maturę zdawał. Do tej pory pod pomnikiem zawsze stawał stary, twardy jak ten granit za jego plecami. Gdzie nam zginął główny dowodzący? Siedzi na działce i przewraca karkówkę na ruszcie?
– Karkówkę, Stasiu, to my możemy obracać na naszych skromnych przydziałach. Stary ma żelazne alibi zwane „urlopem”. Bądźmy szczerzy, przy jego uposażeniu odsiaduje ten urlop pod palmami za granicą, a nie w dymie z brykietu na ROD-os. Z taką pensją siedzenie w domu to zbrodnia zaniechania.
– Niech mu tam drinki z palemką lekkie będą. Ale żeby od razu przekazywać dowodzenie komuś z tak krótkim stażem? Ciekawe, czy leci z głowy, czy grzecznie odczytuje protokół, który Stary zostawił mu w sejfie przed wylotem?
– Obserwuję ten materiał dowodowy od pięciu minut. Skrypt pewnie przeszedł przez stare biuro przepustek, ale chłopak dodaje własne, nowoczesne akcenty. Radzi sobie. Ale zostawmy na chwilę front. Spójrz w cień, za trzeci rząd pocztów sztandarowych. Co tam widzisz?
– Mrużę oczy, mrużę… Czekaj no. Czy to nie ten były radny, którego odesłano do cywila parę lat temu? I ten eksdyrektor, co to z hukiem zamykał za sobą drzwi? Przecież ich sprawa była rzekomo dawno zamknięta! Co oni tu robią?
– I to jest, mój drogi, najciekawsza poszlaka dzisiejszego śledztwa. Młoda krew na mównicy, a w cieniu kasztanowców cichy powrót dawnych figurantów. Przypomnieli sobie drogę pod pomnik, żeby dyskretnie zbadać nowy układ sił.
– Szykuje się jakieś grubsze przetasowanie w tutejszych strukturach? Będzie nowa sprawa?
– W naszym fachu, Stasiu, nikt nie staje w obiektywach aparatów bez wyraźnego motywu na przyszłość. Jak mawiają stare wygi: po znakach poznacie, że grunt pod nogami znów zaczyna drżeć. Ci goście czują zmianę klimatu.
– To, co robimy, szefie? Rozpoczynamy inwigilację zza żywopłotu?
– Oficjalnie zawieszamy ten etap dochodzenia. Zarządzam odwrót taktyczny na małą czarną. Od stania na baczność w tym słońcu potwornie zasycha w gardle, a nowe polityczne sojusze i tak wypłyną na wierzch, zanim górnicza orkiestra zdąży spakować trąbki
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze