Jeszcze kilka pokoleń temu wiadomo było, że większość mieszkańców Jaworzna stanowiły rodziny robotniczo-chłopskie. Wielu przybyszów ze wschodnich części Polski przyjechało tutaj, aby budować silny przemysł na granicy Śląska i Małopolski. Wtedy zaludnienie miasta szybowało w górę. Nic dziwnego, że chłopskie korzenie były silne, a prawie każdy jeździł na wakacje do babci czy ciotki na wieś. „Wsi spokojna, wsi wesoła” – tam można było się wiele nauczyć, a zresztą innego wyjścia nie było, takie to były czasy.
Dziś te więzi z tradycjami rolniczymi są zdecydowanie słabsze. Nawet na wyludniających się wsiach mało kto z młodych chce zostać. Przez to struktura rodzin rolniczych również się zmienia. Pozostają głównie wysokospecjalistyczni producenci, którzy uprawiają rolę na dużą skalę, bo tylko to się jeszcze opłaca – inaczej nie mają szans konkurować z wielkimi korporacjami.
Nasze zielone Jaworzno w obszarze rolnictwa radzi sobie jednak całkiem dobrze. Działa tu kilka rodzin gospodarujących na polach, których w mieście wciąż nie brakuje. Chwała im za to! Święta takie jak dożynki są ukłonem w ich stronę – dobrze, że im się jeszcze chce. Zapewne nie jest to już tak opłacalne, jak kiedyś, a prowadzenie nowoczesnego gospodarstwa to droga sprawa. Święto plonów oddaje im cześć i przypomina, że jedzenie nie pochodzi ze sklepu, lecz jest owocem naszej ziemi.
Co ciekawe, wiele osób dziwi obecność na dożynkach tak licznych reprezentacji kół łowieckich. Zagadka ta szybko się jednak wyjaśnia. Niewielu wie, że to właśnie koła łowieckie dzierżawią od miasta pola, na których prowadzą uprawy – i tak myśliwi stają się rolnikami. Robią to po to, aby kontrolować populacje zwierząt i je dokarmiać. Z jednej strony pozyskują dla niej pokarm, z drugiej – uprawy stanowią naturalne środowisko dla rozwoju gatunków, które niestety coraz częściej znikają z naszego regionu.
Zarówno myśliwi, jak i rolnicy stają więc w jednym rzędzie jako opiekunowie środowiska, dbając o nie poprzez ciężką pracę na roli. Przyjemnie patrzy się na zadbane pola, choć rzadko zastanawiamy się, kto stoi za utrzymaniem na nich porządku.
Dobrze, że dożynki przypominają o tych grupach, bo wszędzie potrzeba nowych ludzi, którzy będą w przyszłości kultywować te tradycje i obowiązki. Świadomość ekologiczna u młodych rośnie, ale droga, którą wskazują koła łowieckie i rodziny rolnicze, daje praktyczny przykład: troskę o ekologię warto zacząć od dbania o najbliższą okolicę.
Czy da się z tego wyżyć? Zapewne coraz trudniej. Nie chodzi już jednak o same plony, lecz o stan naszego środowiska. Po takich uroczystościach wypada po prostu podziękować tym, którzy dbają o naszą małą ojczyznę.
Franciszek Matysik
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze