Od ponad trzech dekad niewielka redakcja z Jaworzna pozostaje jednym z najbardziej wpływowych, choć niedocenianych elementów lokalnego krajobrazu. W tym czasie przez jej korytarze przewinęli się ludzie, którzy później trafiali do miejskich instytucji, samorządu, a nawet ogólnopolskich mediów.
– Spójrz na to, młody. Trzydzieści pięć lat. Tyle czasu zajęło im udowodnienie, że atrament ma większą siłę przebicia niż lokalny radny.
– Mówisz o tej redakcji z Jaworzna? Trzydzieści pięć lat to kawał historii. Całkiem sporo tradycji jak na „małą lokalną gazetkę”, nie uważasz?
– Tradycji?
– Dąbek prychnął, mrużąc oczy znad okularów.
– To nie jest tradycja, to jest inkubator. Widziałeś te tropy? Sprawdziłem akta. Jeden został dyrektorem MCKiS-u, inny o mały włos nie zasiadł w fotelu prezydenta i trzęsie radą miejską. To nie jest redakcja, to jest tajna szkoła kadr.
– No fakt, kariery zrobili konkretne. Nawet techniczni, których kiedyś widywało się na korytarzach na św. Barbary, teraz pracują w TVN czy Polsacie.
– Właśnie to mnie niepokoi – mruknął detektyw, stukając palcem w zdjęcie z archiwalnego numeru. – Najpierw idziesz do nich ustawić ostrość w kamerze, a potem kończą w ogólnopolskim prime timie. To grubsza intryga. Myślisz zatem, że ta mała redakcja ma jakiś wyższy sens istnienia?
– Może po prostu chcą, żeby miasto było lepsze? Tak przynajmniej deklarują w każdym wstępniaku.
– Jasne, a ja jestem baletnicą. Miasto bez nich też by stało. Pytanie tylko: czy byłoby lepsze, czy gorsze? – Pewnie w budynku na Grunwaldzkiej urzędnicy mieliby niższe tętno. – Urzędnicy?
– Dąbek uśmiechnął się krzywo.
– Mówisz o płotkach. Ja myślę o włodarzach. Bez wścibskiego obiektywu pod nosem mogliby w spokoju konsumować owoce swojej władzy. Ta redakcja to dla nich jak piasek w trybach luksusowego mercedesa. Niby drobiazg, a zgrzyta przy każdym zakręcie.
– Myślisz, że przetrwają kolejne trzydzieści pięć lat? Ja pewnie tego nie dożyję, żeby sprawdzić. – Spokojnie, młody. Do siedemdziesiątki to i ja nie dociągnę, chyba że wynajdą eliksir z jaworznickiego węgla. Ale o przyszłość gazety bym się nie martwił.
– Serio? Przecież teraz wszystko idzie w cyfrę. Może ta gazeta będzie się kiedyś sama drukować w domu, zamiast kazać ludziom biegać do kiosku? O ile w ogóle ktoś będzie jeszcze pamiętał, co to jest papier. Dąbek wstał, zgasił lampkę i sięgnął po kapelusz.
– O papier jestem spokojny. Pamiętaj, co ci mówi stary wyga: gazeta i papier toaletowy to jedyne dwa wynalazki ludzkości, których nie zastąpi żaden tablet. Z jednego i drugiego korzystasz, gdy sytuacja staje się naprawdę brudna, a w obu przypadkach najważniejsze jest to, co masz do przekazania na piśmie
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Jaka gazeta taki poziom. A tamten to trząść może ale kasztanami w koszyku bo póki co za jego kadencji największe podwyżki w historii miasta!
Napisać pochwały sami na siebie, no i pora na cs'a
Smutna szkolna gazetka dla gimbazy
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Jaka gazeta taki poziom. A tamten to trząść może ale kasztanami w koszyku bo póki co za jego kadencji największe podwyżki w historii miasta!
Napisać pochwały sami na siebie, no i pora na cs'a