Na terenie Jaworzna, na przestrzeni pokoleń, wraz z postępującym rozwojem przemysłu, powstawały różnego rodzaju osiedla i kolonie robotnicze. Niektóre mniejsze, inne większe. Niektóre z nich, w zmienionej nieco formie funkcjonują do dnia dzisiejszego, są jednak i takie, po których wszelki ślad zatarty został niemal bezpowrotnie.
Mamy więc Pechnik, Jerozolimę, Niedzieliska, mamy nieistniejące już Osiedle Awaryjne czy Wesołe Miasteczko albo niemal zupełnie zapomniane Lonty. Dzisiaj wszak skoncentrujemy się na niewielkiej kolonii, której rzeczywistość zatarta została niemal zupełnie, a o której pamięta już dzisiaj bodaj niewielu, a jednym z nielicznych po nim reliktów jest nazwa jednej z ulic. Chodzi mianowicie o tytułowe Drzewianki.
Ulica Drzewianki, na którą składają się bodaj dwa bloki mieszkalne i duży dom o charakterze wielorodzinnym, usytułowana jest na jaworznickim Pechniku, na południe od osi ulicy Glinianej. W przeszłości wszak nazwa Drzewianki dotyczyła nieco większej okolicy, rozciągając się niemal od Cmentarza Pechnickiego aż po ulicę Kochanowskiego. Była to swego rodzaju kolonia robotnicza, w której mieszkać mieli ludzie w ten czy inny sposób związany z Jaworznickim Gwarectwem Węglowym. Była to jednak kolonia zdecydowanie uboga. Dominowała tutaj zabudowa raczej drewniana, stąd właśnie tytułowa nazwa Drzewianki. Kolonia ta powstała na przełomie XIX i XX wieku. Mogłoby się wydawać, że drewniana zabudowa w tamtym czasie nie była czymś wyjątkowym. W końcu Jaworzno jako miasto dopiero się rodziło, a jego zabudowa w dużej mierze mogła przypominać jeszcze tą „wiejską”. Dlaczego więc teren ten wyróżniał się tak bardzo swą drewnianą zabudową?

Otóż w tamtym okresie w okolicy coraz bardziej powszechna była zabudowa murowana; wystarczy przyjrzeć się budynkom z tamtego okresu na szeroko rozumianym Pechniku (Jerozolima, Pechnik Stary i Nowy). Tutaj jednak ów drewniany budulec musiał wyróżniać się wystarczająco mocno, że nazwany i zapamiętany został w ten sposób. Z czasem pierwotna zabudowa wyparta została przez tą nowszą, dziś na próżno by szukać tej pierwotnej. Nawet ta wtórna zastąpiona
została z czasem blokami Podwala. Między innymi dlatego coraz mniej Jaworznian pamięta o tym miejscu, jego genezie, pochodzeniu nazwy i specyfice. Niestety o
miejscu tym jako takim można powiedzieć niezbyt wiele. Dlatego warto może przypomnieć choćby dwie osoby z nim związane. To właśnie na jaworznickich Drzewiankach urodził się i mieszkał w młodości ceniony jaworznicki malarz, artysta, plastyk, dekorator przestrzeni użytkowych, pan Franciszek Kramarz.
Swego czasu był on osobą znaną i cenioną. I chociaż jako młodzieniec żył w nędzy, jego sylwetka artystyczna mocno odcisnęła się na historii sztuki, tej
lokalnej, jak i ponadlokalnej. Wypada też wspomnieć o drugiej z zaznaczonych person. Chodzi tutaj o pana Stanisława Trzetrzelewskiego. Urodził się właśnie tutaj
na Drzewiankach. Tutaj był jego rodzinny dom.
Zanim go zburzono, mieszkał tutaj ze swą rodziną; żoną, córkami i synami. Jedną z córek była rzecz jasna Basia Trzetrzelewska, której chyba nikomu przedstawiać nie trzeba. To na Drzewiankach był jej rodzinny dom, do mementu, kiedy to nie przeprowadzili się na ulicę Moniuszki. Państwo Trzetrzelewscy zasłynęli natomiast ze słynnej lodziarni, która w swoich lodowym asortymencie miała same rarytasy, wspominane z sentymentem do dnia dzisiejszego.

Pomimo więc faktu, że po Drzewiankach pozostała do dzisiaj jedynie nazwa jednej z krótszych w mieście ulic, warto wspomnieć o nich nie tylko przez rzeczywistość historyczną, jaka za nimi stała, ale i przez wzgląd na ludzi, którzy tutaj żyli, a niektórzy z nich poszli w daleki świat.
Jarosław Sawiak
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze