Ostatnia ubiegłoroczna wycieczka zaliczona. W minionym roku udało nam się zrealizować ich aż 24. Tym razem zapowiedź wzbudziła niejakie zainteresowanie, ponieważ nieuważnie kliknęło mi się 24 grudnia zamiast 27 grudnia. Pojawiły się nawet niewybredne komentarze, co i tak nie przełożyło się na realny wzrost uczestników naszych spacerów.
Swoją akcję wycieczkową konsekwentnie prowadzę dopiero od 2000 roku. Stopniowo pojawiała się potrzeba uregulowania jej formy. Zasadniczo chodziło o jedną z form aktywności muzeum w Chrzanowie. Zasadniczo ustaliliśmy, że będziemy się poruszać w promieniu do 50 kilometrów od Chrzanowa. Naszym celem było zachęcenie pasjonatów do wspólnego, własnonożnego poznawania zakreślonego obszaru. Przede wszystkim poznawaliśmy dziedzictwo przyrody ożywionej i nieożywionej. Dziedzictwo kulturowe jest na dalszym miejscu. Każdy uczestnik pokrywa tylko koszty przejazdów oraz wyżywienia. Kiedy przed 2020 rokiem korzystaliśmy z wynajmowanych busów, także płaciłem swoją część. Po moim przejściu na emeryturę wierni uczestnicy postanowili kontynuować te spotkania. Dlatego w dalszym ciągu w drugie i czwarte kalendarzowe soboty miesiąca spotykamy się do godziny 9.00 pod muzeum w Chrzanowie i wybieramy cel na ten dzień. Pewne zmiany są możliwe, co znajduje odzwierciedlenie w komunikacie pod artykułem. Ponieważ nigdy nie wiadomo kto się pojawi zakładamy, że chętni ubezpieczają się we własnym zakresie. Tym razem, skoro dzień krótki a nam przede wszystkim chodziło o spalenie nadmiaru pochłoniętych kalorii, wybraliśmy spacer po lasach pomiędzy Kątami a Kroczymiechem. Pełny fotoreportaż jest już dostępny w moim miejscu, czyli na Wędrówkach z Grzegorzkiem.
Jak przystało na drzewostany gospodarcze pozornie w okolicznych lasach czy to w Chrzanowe, czy to w Jaworznie pozornie botanicznie szału nie ma. Dominują kilkudziesięcioletnie sosny zwyczajne. Pomiędzy nimi trafiają się po większej części o połowę niższe świerki pospolite. Z drzew liściastych pojawiają się rodzime brzozy brodawkowate, topole osiki oraz dęby szypułkowe. Tak jak wszędzie i tutaj jest sporo dębu czerwonego oraz czeremchy amerykańskiej. Z tego powodu ten typ zbiorowiska określam mianem boru bardzo mieszanego. Tym razem całość pokrywał tytułowy puchowy śniegu tren, co powodowało całkiem przyjemne wrażenia dla naszych oczu. Kiedy jednak zagłębić się w szczegóły można zwrócić uwagę na wysoką wilgotność podłoża. Przekłada się to na obfitość takich traw jak trzcina pospolita oraz trzęślica modra. Do tego dochodzą sity rozpierzchłe. Gdybyśmy szli konsekwentnie na zachód, dotarlibyśmy do stawów Groble. My w połowie drogi do nich odbiliśmy w kierunku Kroczymiecha. Cały obszar leży w zlewni cieku noszącego obecnie nazwę Kanał Matylda. Pierwotnie przed wpuszczeniem go w Kanał była to Śmidra, Śmierdzonka, Śmierdząca Woda lub Kątecka Woda. Ślady jej dawnych koryt wciąż są czytelne w płatach lasu.
Jak przystało na lasy gospodarcze są one nader często wycinane. Powoli znikają starsze sosny zwyczajne i w wielu miejscach zastępują je bardzo młode drzewa tego gatunku. Oczywiście tu i ówdzie będziemy mijać płaty lasu sadzone kilka lub kilkanaście lat temu. W związku z nieuniknionymi zmianami klimatu w wielu miejscach sadzi się buka pospolitego. Wprowadzanie drzew liściastych ma między innymi uczynić las mniej zapalczywym. Drzewa są sadzone bardzo gęsto, co ma je zmuszać do śmigania w górę. Kiedyś to się przerzedzi.
Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Piękno to polega na tym że Nadleśnictwo Chrzanów dba tylko o Chrzanów proszę sobie zobaczyć jak Nadleśnictwo wywiązuje się z prac po wycińce drzew np w rejonie Pszczelnika lub z usuwaniem wiatrołomów a gdzie szanowana redakcja ma swojego eksperta p. Grzegorzka