Reklama

Słowo na niedziele: Z Chrystusem w Jordanie

Za twórcę dziejopisarstwa chrześcijańskiego uważany jest biskup Cezarei Nadmorskiej, Euzebiusz (+340). Jest on autorem Historii kościelnej (gr. Ἐκκλησιαστικὴ ἱστορία), można powiedzieć, pierwszej próby usystematyzowania informacji o Kościele Chrystusowym. Będąc duszpasterzem, odczytywał taką potrzebę wśród wiernych. Będąc historykiem, wiedział jak to zrobić. Będąc teologiem, dostrzegał obecności wiecznego Boga w przemijającym czasie. Choć jego poglądy były jeszcze nasycone subordycjonalizmem, Euzebiusz wskazał na prawdziwy początek Kościoła. Wraz z Chrystusem jego Głową, widzi jego preegzystencję w samym Bogu.

Kościół ma swój początek w Trójcy Przenajświętszej, w niepojętej dla nas wirującej miłości między trzema Osobami jednej Boskiej natury. To tu rodzi się pomysł na człowieka, który w tej miłości ma swój początek i dla tej miłości jest stworzony. To tu jest pomysł na wszechświat, to tu jest pomysł na odkupienie człowieka, który w swym pogubieniu, już sam odnaleźć się nie może. I tak Euzebiusz widzi Kościół Chrystusowy w Starym Testamencie i dostrzega mądrość Boga, który wybiera w dziejach właściwy czas i właściwe miejsce, aby podzielić nasz ludzki los. I tak Jezus Chrystus staje się dla całej ludzkości niezwykłym zaproszeniem, ale też i jedyną drogą powrotu człowieka do Boga. W swym dziele odkupienia Jezus otwiera nam drogę do Ojca Niebieskiego, Duch Święty ją oświeca i nas umacnia, Jezus zaś jest naszym przewodnikiem.

Współczesny świat jest tak mocno ukierunkowany na odczytywanie potrzeb konsumenta i szybkie ich zaspokajanie, wydaje się, że ma spory wpływ na myślenie niektórych ludzi Kościoła. Wielu tak rozumie, ważną, ale wymagającą drogę synodalną. Choć usta są pełne Ewangelii, czyny coraz bardziej światowe. Nie wchodząc w niepotrzebną politykę mam nieodpartą potrzebę pobiegnięcia nad rzekę Jordan. Chcę jeszcze raz stanąć przy tym ostatnim proroku Starego Testamentu, przy surowym Janie Chrzcicielu. Świadomy swoich grzechów chcę jeszcze usłyszeć zachętę do zmiany życia, do nawrócenia się. W nadziei ich odpuszczenia chcę jeszcze raz wejść do wód Jordanu, aby tu spotkać się z Tym, który wodzie nadał nowy wymiar, z Jezusem Chrystusem. Jeszcze raz podziękować Mu za wodę Chrztu świętego, za obmycie mnie z grzechu pierworodnego, jeszcze raz podziękować Mu za każdy sakrament pokuty, w którym mogę jeszcze bardziej do Niego przylgnąć. To tylko przy Nim, mogę doświadczyć otwartego nieba, usłyszeć głos Ojca Niebieskiego, poczuć się kochanym i bezpiecznym w tej niepojętej miłości Ducha Świętego. To dla mnie doświadczenie sensu życia i celu mojej ziemskiej egzystencji.

Reklama

Wychodząc wraz z Jezusem z Jordanu, wraz z Nim wracam do mojej codzienności. Przez swoje ziemskie życie, znakomicie uchwycone słowami Ewangelistów, Jezus ukazuje mi jak żyć w Jego Kościele, tak by skorzystać w pełni z Jego odkupienia. Wzrastając wraz z Nim, uczę się relacji z Ojcem Niebieskim, nieustannego rozeznawania i pełnienia Jego woli. Wraz z Jezusem uczę się relacji rodzinnych, uczę się bycia dzieckiem, uczniem, studentem. Uczę się wraz z Nim pracować, patrzeć na pieniądze, patrzeć na innych ludzi Jego oczyma. Uczę się wraz z Jezusem być w świątyni, szanować to, co święte i mieć dystans do tego, co tylko ludzkie, a nawet nieludzkie. Wraz z Nim uczę się patrzenia na potęgi tego świata, na królestwa, imperia, władzę, podatki. Wraz z Nim uczę się być niezrozumiałym przez innych, przyjmować niesprawiedliwe oceny i niesprawiedliwe wyroki. Wraz z Jezusem uczę się kochać nieprzyjaciół, stawać po stronie prawdy i mądrze zło nazywać po imieniu. To ja wraz z Jezusem chcę żyć w Jego Kościele na Jego zasadach i wraz z Nim zmieniać ten świat, a nie wraz ze światem zmieniać Kościół.

Zarówno św. Łukasz w Dziejach Apostolskich, jak i Euzebiusz w Historii Kościelnej, ukazują działanie Ducha Świętego w Kościele Chrystusowym i działanie chrześcijan w świecie. Znakomicie ujął to nieznany autor listu Do Diogneta: „Jednym słowem: czym jest dusza w ciele, tym są w świecie chrześcijanie. Duszę znajdujemy we wszystkich członkach ciała, a chrześcijan w miastach świata. Dusza mieszka w ciele, a jednak nie jest z ciała i chrześcijanie w świecie mieszkają, a jednak nie są ze świata. Niewidzialna dusza zamknięta jest w widzialnym ciele i o chrześcijanach wiadomo, że są na świecie, lecz kult, jaki oddają Bogu, pozostaje niewidziany. Ciało nienawidzi duszy i chociaż go w niczym nie skrzywdziła, przecież z nią walczy, ponieważ przeszkadza mu w korzystaniu z rozkoszy. Świat też nienawidzi chrześcijan, chociaż go w niczym nie skrzywdzili, ponieważ są przeciwni jego rozkoszom. Dusza kocha to ciało, które jej nienawidzi, i jego członki. I chrześcijanie kochają tych, co ich nienawidzą” (II w.).

Reklama

Chrystus wszedł do Jordanu nie po to, aby oczyścić się z grzechów, bo ich nie miał. Wszedł, aby solidaryzować się z grzesznikami, którzy chcą się nawrócić. To On nawróceniu grzesznika nadaje sens. Wejściem do Jordanu, Jezus dokonał zmiany w swoim życiu, z cieśli stał się nauczycielem. Może dla niejednego z nas wejście z Jezusem w Jordan, to nie tylko nawrócenie, ale i czas na zmianę. Warto o tym pomyśleć.

Aplikacja jaw.pl

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.


Aplikacja na Androida Aplikacja na IOS

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo jaw.pl




Reklama