Skoro Stwórca, który stworzył mnie z miłości i nieskończenie mnie kocha, dopuszcza wobec mojej osoby działanie szatana, to musi być w tym ukryty głęboki sens. Zwykle mówimy, że jest to poddanie człowieka próbie, w której może on świadomie i dobrowolnie stanąć po stronie Pana Boga. Coraz bardziej jednak dociera do mnie przekonanie, że idzie tutaj o jeszcze coś więcej.
Niezwykłą pomocą w naszych rozważaniach może być wniknięcie w logikę czytań dzisiejszej liturgii Mszy św. I tak natchniony autor Księgi Rodzaju prowadzi nas do raju, gdzie jesteśmy świadkami kuszenia pierwszych ludzi. Stawiamy sobie pytanie, czy ta próba, na jaką wystawił ich Bóg, dopuszczając tak wielką inteligencję zła, nie przerastała ich możliwości? Diabeł postawił Ewie prowokujące pytanie, na które ona odpowiadając, pokazała, że więcej w niej lęku przed Bogiem, niż miłości do Niego. Wtedy to diabeł wykazał się niezwykłą empatią. Wyciszył jej lęk, kłamstwo ubrał w pozór prawdy i zachęcił do wzięcia w swoje ludzkie ręce decyzji o tym, co jest dobre, a co złe. Gdyby Ewa, bardziej Boga kochała, nie zostawiłaby szatanowi żadnej przestrzeni na działanie, niezależnie od wielkości jego inteligencji. Ten wniosek jest ważny dla całej ludzkości, albowiem diabeł nigdy nie opuścił miejsca kuszenia, czyli drzewa poznania dobra i zła.
Kiedy to zapowiedziany już w raju Mesjasz, Jezus Chrystus przyszedł na ten świat, dopuścił do siebie diabła, rzeczywistość kuszącą do zła, nieustannie obecną przy człowieku. Diabeł wiedział, że ma przed sobą kogoś wyjątkowego, dlatego też był nad wyraz dobrze do tej konfrontacji przygotowany. W swej ludzkiej postaci Jezus był również gotowy na to spotkanie. Pokazowa walka została stoczona na pustyni. Jezus pokonał diabła, lecz pozwolił mu odejść. Pozwolił na dalsze jego powroty, na dalsze konfrontacje zarówno z Jezusem, jak i z tymi, którzy pójdą za Nim. Ta walka będzie trwała, aż do końca świata i wiemy, że diabeł z Jezusem nie wygra. Ważne, aby tej walki diabeł nie wygrał ze mną.
Paradoksalnie, konfrontacja z diabłem, kusicielem, jest potrzebna człowiekowi, aby jeszcze bardziej świadomie i jeszcze bardziej dobrowolnie odpowiedział całym sobą na miłość Boga, miłością. Jezus nie zostawia nas samych. Nie tylko daje nam pokazową instrukcję, jak walczyć z kusicielem, ale przede wszystkim aktywnie wspiera Boską mocą każdego, który o to poprosi.
Podstawowe narzędzia obrony.
Już na samym początku opisu kuszenia pada fundamentalne stwierdzenie: Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła. W swej ludzkiej postaci Jezus pozwolił się prowadzić Duchowi – Boskiej Miłości. Tak więc – miłość do Boga jest podstawowym orężem w walce z diabłem. Pozostałe narzędzia wynikają z tej relacji, którą to winniśmy nieustannie doskonalić. Już kiedyś, analizując postawę Jezusa, wyodrębniliśmy nawyki, które skutkują nie tylko jako obrona przed kusicielem, ale również jako pomoc w rozwoju naszego człowieczeństwa w nieustannie rozwijającej się współpracy ze Stwórcą.
Nawyk czystego sumienia – życie w nieustannej przyjaźni z Bogiem, zgodnie z całym Dekalogiem.
Nawyk czytania Słowa Bożego i uczenia się wybranych tekstów na pamięć.
Nawyk modlitwy, czyli regularnej rozmowy z Bogiem i ciszy w Bogu.
Nawyk postu – czyli dobrowolne rezygnowanie z tego, co dobre, by dobrowolnie nie poddać się temu, co złe.
Nawyk niedyskutowania ze złem.
Nawyk stawiania sobie pytania: co na moim miejscu uczyniłby Jezus?
Nawyk rozumowej analizy sytuacji i konsekwencji podjętych decyzji.
Diabeł nie śpi i w swej inteligencji znakomicie dostosowuje się do zmienności zaistniałych sytuacji. I tak narzędziem przez niego zawsze używanym jest empatia. Miał ją w raju, darzył nią Chrystusa na pustyni, Chrystusa głodnego, nieznanego, biednego. Darzył nią Chrystusa wiszącego na krzyżu. Darzył nią Judasza i darzy nią wielu z nas. Darzy nią ofiary, darzy kobiety, które pragną kapłaństwa i władzy w Kościele, darzy matki, którym przytrafiło się niechciane dziecko, darzy kapłanów, którzy pogubili się w powołaniu, darzy dotkniętych odmiennością seksualną, darzy tych, którzy porzucili swoje rodziny i zawarli nowe związki. Lista empatii jest długa i dzisiaj szczególnie ceniona. Diabeł stosuje ją wybiórczo, zgodnie z własną logiką. Udało mu się wprowadzić ją w struktury kościelne, albowiem ogłasza ją jako miłość, ale ona miłością nie jest.
Diabeł stoi dalej, tak jak stał w ogrodzie w Edenie, pod drzewem poznania dobra i zła. I dalej kusi człowieka radząc mu: weź przykazania w swoje ręce, nie bój się Boga, a ja uczynię z ciebie mojego niewolnika.
Jezu proszę, chroń mnie przed takim wyborem! Pomóż mi, bym diabła wykorzystywał do lepszego poznania siebie i Ciebie, do pokochania Ciebie – Boga na wieczność!
Ks. Lucjan Bielas
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze