Przeżywamy niezwykły moment, kiedy to Jezus otwiera swoje serce i pozwala nam na uczestnictwo w Jego bardzo osobistym kontakcie z Ojcem Niebieskim. Ta rozmowa Syna z Ojcem jest wewnętrznym dialogiem w Trójcy Przenajświętszej, a rozpoczyna się od stwierdzenia, które cudownie ilustruje międzyosobowe relacje w Bogu: Wysławiam Cię, Ojcze.
Syn Boży wysławia Ojca Niebieskiego, Ojciec Syna i podobnie czyni trzecia osoba Trójcy Przenajświętszej, Duch Święty. Owo wzajemne wysławianie Boskich Osób jest wyrazem tej wirującej miłości w Trójjedym Bogu.
Objawiając ową relację, Jezus zaprasza nas do udziału w niej i poznawania Boga i Jego zamiarów. Ta droga wysławiania jest otwarta dla każdego człowieka i wystarczy, aby z pokorą serca i umysłu w każdej sytuacji życiowej, choćby niezwykle trudnej i bolesnej, tak się do Boga zwracać. Jezus, Syn Boży, po to przyszedł na świat, aby dla każdego z nas stać się pośrednikiem w wysławianiu Ojca Niebieskiego. Jezus niezwykle jasno określa woje możliwości: Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić.
Na czym polega owo: zechce objawić?
Sposób proponowanego pośrednictwa jest niezwykły, ale też i niezwykle skuteczny. Jezus zaprasza wszystkich, a szczególnie tych, którzy są w trudnym doświadczeniu życiowym. Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Wydaje się jednak, że w praktyce, tylko niewielu potrafi się zdobyć na całkowite zawierzenie Chrystusowi. Zwykle szukamy rozwiązań po swojemu. Reakcja Jezusa jest odpowiedzią na zawierzenie, z jakim się do Niego zwracamy. I znowu sam Jezus, Wcielone Słowo Boga, jest dla nas w swej relacji z Ojcem, przykładem owego zawierzenia cichego, pokornego, lecz nad wyraz skutecznego. Modlący się Jezus poznaje wolę Ojca, modlący się Jezus akceptuje wolę Ojca, działający Jezus ją wypełnia, mocą przekraczającą to, co ludzkie. To jest właśnie jarzmo Jezusa.
I tak każdy z nas przytłoczony tym, co go po prostu przerasta, może wejść w Jezusowe jarzmo. Uczynić to możemy tylko przez modlitwę. Tymczasem, bardzo często przytłoczeni tym, co ziemskie, po prostu o niej zapominamy. Kiedy zaś się modlimy, nie jest ona wysławianiem Ojca Niebieskiego, zjednoczeniem się z Chrystusem i otwarciem się na działanie Ducha Świętego. Często nasza modlitwa sprowadza się do poinformowania Boga o naszych oczekiwaniach, przy pełnym zamknięciu się na Jego rozwiązania. Nie jest ona wytrwałą i nie jest systematyczną. Nie jest przytuleniem się dziecka do kochającego Ojca i wsłuchania się w to, co mówi, a nawet, w Jego milczenie.
To, co tutaj zostało powiedziane, wygląda na pobożną formułkę, wielokroć powtarzaną w Kościele, i zapewne dostępną już w sztucznej inteligencji. Tymczasem patrząc na własne doświadczenie i doświadczenia sporej grupy osób, które w trudnych chwilach swojego życia przewijają się przez moje, stwierdzam, że bardziej jesteśmy otwarci na ludzkie mądrości, ludzkie rady i ludzkie rozwiązania, aniżeli na modlitewne przylgnięcie wraz z Chrystusem do Niebieskiego Ojca. Kolejny raz Chrystus wzywa mnie, abym to wszystko, co mnie przytłacza na tym świecie, po prostu oddał Jemu. On przyjmie to wszystko i odda mi z powrotem, ale On już będzie ze mną. Ja popatrzę na to bardziej trzeźwym okiem, On zaś stanie przy mnie ze swoją Boską mocą, a Ojciec Niebieski będzie wysławiony.
Praktyczne rady:
Ks. Lucjan Bielas
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze