Dwa lata temu, pewnego letniego dnia, w którym to Stwórca obdarzył nas wysoką temperaturą, podróżowałem pociągiem z Poznania do Warszawy. Wagon wypełniony był podróżnymi, głównie młodymi ludźmi, których to, przeważnie obnażone ciała, krzyczały bogactwem tatuaży o znikomej wartości estetycznej i skąpym przesłaniu treści. Moja czarna sutanna w owym towarzystwie zapewne budziła zdziwienie u niektórych, lecz skrzętnie ukryte. Kiedy zbliżała się stacja końcowa, pordóżni wstawali z miejsc, przygotowując się do wyjścia. Wtedy to okazało się, że w tym osobliwym tłumie była jedna młoda kobieta w skromnej, świetnie skrojonej sukience. Kapelusz z dużym rondem, dobrana torebka i obuwie, dopełniały całość owego zjawiska. Nie tylko ja, wychowany przy warsztacie krawieckim mojej ciotki Genowefy, zwróciłem na nią uwagę. Osobliwie zareagowali pozostali pasażerowie, w spontanicznie tworzącym się szpalerze, przepuszczając między sobą ową niewiastę. Rzucił mi się w oczy niezwykły wyraz szacunku, jaki pojawił się na kolorowych twarzach młodych chłopaków, reprezentujących inny kontynent.
Pozostał mi ten obraz w pamięci, albowiem ta młoda kobieta, w zaistniałych okolicznościach, zwróciła na siebie uwagę, wyraziła swoje wnętrze, zostawiła ślad piękna.
Dzisiaj wspominam tamten epizod, aby z jeszcze większą wdzięcznością spojrzeć na Najświętszą Maryję Pannę. Jeszcze raz pragnę podziękować Bogu Ojcu za to, że Ją wybrał spośród wszystkich kobiet, aby stała się matką Jego Jednorodzonego Syna, aby Bóg stał się za sprawą Ducha Świętego dla nas, jednym z nas.
Pragnę podziękować Najświętszej Maryi za to, że otwarła swe ludzkie serce i łono, na fizyczną i duchową obecność Boga. Pragnę podziękować za Jej Zwiastowanie. Choć świat wokół Maryi jest ciągle taki sam, ta sama świątynia, ci sami sąsiedzi, ci sami Rzymianie, ale Ona jest już inna. Jest pełna łaski i pełna Boga. Adoracja Jego Obecności będzie przenikała całe Jej życie doczesne i wieczność.
Słyszeliśmy dzisiaj opowieść, jak ten skarb fizycznej Bożej obecności, Maryja wnosi w dom Elżbiety i Zachariasza. Elżbieta napełniona Duchem Świętym, wypowiada do Maryi znamienne słowa, które dla nas mają fundamentalne znaczenie: Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana. Maryja nie tylko wnosi Jezusa do domu Zachariasza i Elżbiety, lecz swoją wiarą niejako zaraża domowników. Wygłoszony przez Nią hymn, który przeszedł do światowej literatury, jako Magnificat, jest znakomitym ujęciem znaczenia wiary i obecności Jezusa w życiu każdego człowieka i ludzkości. Można wyrazić to krótko – bez wiary i bez Jezusa wszystko na tym świecie nie ma właściwego sensu.
Kiedy dokonało się dzieło odkupienia i kiedy Jezus, wstąpiwszy do Domu Ojca Niebieskiego, został z nami ludźmi, obecny pod postacią chleba i wina w Eucharystii, to nasze zjednoczenie z Nim, stało się bardzo bliskie tego, które przeżywała Maryja po zwiastowaniu. Ją to, Matkę Zbawiciela, zgodnie z wolą umierającego Chrystusa, św. Jan zabrał do siebie. Jan był świadkiem Jej codzienności. Z całą pewnością możemy przyjąć, że razem brali udział w obrzędzie Łamania Chleba, czyli w Eucharystii. Po wniebowzięciu Najświętszej Marii Panny mógł w Apokalipsie opisać nieprzemijające piękno kobiety zjednoczonej z Chrystusem: Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu.
Kiedyś wyraziłem opinię, która nieustannie znajduje w moim życiu potwierdzenie: nie ma nic piękniejszego od kobiety przez wiarę zjednoczoną z Chrystusem. I nie ma piękniejszych przestrzeni jak domy, kształtowane przez pełnych Boga domowników. Nie ma też nic brzydszego pod słońcem od kobiety, która świadomie weszła na służbę „smoka ognistego”; nie ma gorszego piekła na tej ziemi jak domy, z których wyrzucono Chrystusa.
Dziękuję Ci Najświętsza Maryjo Panno za to, że jesteś moją Matką i prawdziwie piękną Kobietą!
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze