Reklama

Jiří Surůvka o tym, czy ludzie oby na pewno nie są wariatami

Jiří Surůvka – Czech, artysta bardzo uznany, baczny obserwator mechanizmów społecznych, znany pacyfista i jak o nim pisują „krytyk wszelkich konfliktów zbrojnych”. Jego prace prezentowała Galeria Sektor I w Muzeum Miasta Jaworzna. Wystawę zatytułowano „Wounded Knee”.

Wystawę otwierały dwie prace – portret rozmawiającego przez telefon Hitlera i autoportret artysty również rozmawiającego przez telefon.

Zafrapował mnie ten duet z pana autoportretem. O czym pan rozmyślał?
Te dwa zdjęcia nie powstały w tym samym czasie. Jak ja się urodziłem, to ten już był martwy. To moje zdjęcie zrobiłem w latach 90-tych. U nas były takie centra fotografii, gdzie człowiek mógł się sfotografować na dokumenty. No to wszedłem w tym stroju do środka, tam mieli telefon. To ja wykorzystałem go jako rekwizyt do tego zdjęcia. Z Hitlerem to była kartka z lat 40.
Na tym autoportrecie rozmyślałem o takiej paradoksalnej rozmowie z dyktatorem. Jak to jest dlaczego wszyscy mu wierzyli, dlaczego go tak uwielbiali i dlaczego to doprowadziło do takiej okropnej wojny.
W narodzie niemieckim tyle było myślicieli, genialnych ludzi, artystów, pisarzy, muzyków, poetów i tak się dali zwieść takiemu człowiekowi o inteligencji niewielkiej, który grzmiał tylko populistycznie i wskazywał na wrogów narodu.
Teraz populiści też to robią. Ciągle to tak robią, a ludzie ich słuchają. Mnie to fascynowało, że i w tych czasach ich słuchają, choć wiedzą jak to się skończyło, robią to jakby o tym nie wiedzieli.

Reklama

Która praca pana samego najbardziej zaskoczyła?
Myślę, że te trzy hulajnogi. Kiedyś to narysowałem na kawałku papieru, może 15, 20 lat temu.
Rok temu mi to wypadło do rąk, to mnie zaskoczyło, bo znowu to było aktualne. Wiedziałem, że już wtedy miałem takie jakby wizje, że tak się to skończy, ale wierzę do ostatniej chwili, że do tego nie dojdzie, przecież ludzie nie są z wariatami, przecież to tak nie może być, żeby cały świat się skłaniał ku apokalipsie.

Jak odbierane są pana prace w Czechach?
Kiedyś się z nich śmiali, bo nie wiedzieli dlaczego ja to robię, jakieś to działania socjalne albo polityczne. W latach 90 odzyskaliśmy swobodę i możliwość podróżowania po świecie, nie było już żelaznej kurtyny. Wszyscy byli szczęśliwi, mogli sobie robić co chcieli, robić biznesy, jeździć po świecie, mówić co chcą. No to trochę się z tych prac śmieli i pytali dlaczego wyciągam takie tematy, teraz w tej chwili, jak to już zniknęło, już tego nie ma, ale przecież nadal to jest. Ja mówię, że dlatego, bo ja jestem obserwatorem, a widzę, że ludzie się nie zmieniają, że to szczęście, ta swoboda, demokracja i to wszystko ich już nie obchodzi.
Ich obchodzi tylko jakieś żarcie, tylko ich egoizm i ciągle populiści mogą ich wodzić za nos, kiedy zachcą. Widzę, że to się nie zmienia, dlatego się może źle skończyć. Trzeba na tym już teraz się zastanawiać i coś z tym zrobić, pracować nad sobą. Jak chcesz zmienić świat, to musisz sam siebie zmienić.

Reklama

Do czego odnosi się pana ostatnia praca? Czy tego, co USA zrobiło w Wenezueli, czy co chce zrobić w Grenlandii? Odnosi się pan w swoich pracach do wydarzeń międzynarodowych?
Oczywista odnoszę, jestem zaskoczony, że to samo robią Stany Zjednoczone pod pod dowództwem Trumpa, który teraz się pokazuje jako dyktator, tak samo jak Putin.
Ja wiem, że ten gangster - prezydent Madnuro, wywoził kokainę do Ameryki, ale to nie chodzi o jakąś kokainę albo o demokratyczny reżim w Wenezueli, ale chodzi tylko o ropę, o jej pokłady i eksploatację. Czyli w pierwszym rządzie idzie o pieniądze.

Reklama

Pana prace budzą pewną gorycz i smutek. Czy odnajdzie pan wśród nich taką pracę, która niezmiennie pana rozbawia​?
No tak, w ostatnich czasach mnie rozbawiają papierosy, wino i gadanie z przyjaciółmi, są poważne rzeczy do gadania, a jestem ciekawy, jak inni ludzie o tym myślą. Dlatego to też wystawiam swoje prace, żeby się dowiedzieć od publiczności albo od recenzentów, co o tym myślą.

Jaki będzie pana zdaniem kres ludzkości? Do czego to wszystko zmierza?
Ja myślę, że ludzie przeżyją i katastrofy, które sami na siebie sprowadzą, tylko ta cywilizacja zniknie. To jest proces cykliczny, który już przebiegał tyle razy. Potem jakoś może cała nasza planeta zniknie, ale my się mylimy, sądząc, że będziemy żyć wiecznie. Takie np. brontozaury były dużymi zwierzętami, a nie przeżyły.

Reklama

Jestem przekonana, że Banksyego Pan lubi.
No jasne, że lubię, bo on wypowiada się na podobne tematy. On też nakłania ludzkość do tego, żeby się zamyśliła nad sobą.

Dziękuję za rozmowę, Ela Bigas

Aplikacja jaw.pl

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.


Aplikacja na Androida Aplikacja na IOS

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 15/01/2026 11:02
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Xxx - niezalogowany 2026-01-15 11:21:55


    Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Psychiatra kliniczny - niezalogowany 2026-01-15 11:27:07

    A co mnie obchodzą wypociny jakiejś susufki i jego wynurzenia.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Psychiatra kliniczny - niezalogowany 2026-01-15 11:28:09

    Po jego twórczości widać, że nie jest do końca normalny. :)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo jaw.pl




Reklama