Reklama

Najpierw msza, potem wspomnienia i rozmowy. W Jaworznie rozpoczęło się święto Betlejem

„W Betlejem uzdrowienie nie następuje przez tabletki, ale przez atmosferę pokoju” – tak opisał to miejsce biskup Artur Ważny w swojej homilii, wygłoszonej na mszy świętej otwierającej jubileusz 30-lecia Wspólnoty Betlejem w Jaworznie.

„Gdyby wszystko w naszym społeczeństwie, Kościele, działało idealnie, to ksiądz Mirek nie musiałby 30 lat temu wchodzić do tej starej, zniszczonej szkoły” – mówił biskup podczas jubileuszowej liturgii.

Powstanie Wspólnoty Betlejem datowane jest na 14 lutego 1996 roku. W tegoroczne walentynki uroczysta Eucharystia rozpoczęła obchody jubileuszu. Wśród uczestników byli m.in. księża, przyjaciele wspólnoty, znajomi oraz mieszkańcy Jaworzna. Obecni byli także klerycy z seminarium sosnowieckiego, którzy wcześniej uczestniczyli w warsztatach ceramicznych, poznawali wspólnotę. Po mszy był jubileuszowy tort, wspólne wspomnienia i rozmowy.

Reklama

Obecny był także ksiądz prałat Józef Lenda, były proboszcz parafii na Osiedlu Stałym w Jaworznie, który, jak przypominał ks. Mirosław Tosza, „można powiedzieć, że jest ojcem chrzestnym tego domu”.

Wszystko zaczęło się od kawy

Założyciel wspólnoty wrócił wspomnieniami do jej początków.

– Zawsze wracam do tej historii, że wszystko rozpoczyna się od kawy wypitej na plebanii 14 lutego, gdy pojechałem do swej rodzinnej parafii. Byłem dwa lata po święceniach. Zaczęliśmy rozmawiać z księdzem proboszczem. Padło pytanie, co zrobić w budynku byłej szkoły na Dąbrowie Narodowej, który miasto przekazało stowarzyszeniu Dobroczynność i jest na nią wiele pomysłów. Pamiętam, że przyjechałem tu koło południa. Szkoła była opuszczona, zrujnowana. Są dziś z nami osoby, z którymi na samych początkach podejmowaliśmy wstępną decyzję o tym, że ten dom będzie domem dla ubogich i będziemy mieszkać razem z nimi – wspominał ks. Mirosław Tosza.

Reklama

„Zanurzanie w roztworze miłości”

W homilii biskup Artur Ważny porównał historię wspólnoty do starego, wyschniętego pędzla odnalezionego na śmietniku, który po mozolnej pracy konserwatora odzyskał miękkość i został użyty do odnowienia twarzy Chrystusa na XV-wiecznym fresku.

– Myślę, że to jest taki dobry obraz Betlejem. (…) Przez 30 lat Pan Jezus brał to, co świat uważał za zaschnięte, twarde, nieużyteczne, zanurzał w roztworze miłości i czyni z tego miejsca miejsce odnawiania swojego oblicza w tym świecie. Dzisiaj świętujemy nie strukturę, nie stowarzyszenie, ale cierpliwą czułość Pana Boga właśnie w tym miejscu – mówił.

Reklama

Jak podkreślił, wspólnota powstała „trochę z odrzucenia”, w miejscu opuszczonym, które „nie mieściło się w systemie pomocy społecznej ani wyobraźni Kościoła”, ale stało się przestrzenią działania miłości.

Światło, które przyciąga i miejsce odzyskiwania godności

Biskup zaznaczył, że misję Betlejem dobrze oddają słowa: „Ustanowiłem cię światłością dla pogan”. – Nie chodzi o światło reflektora, które oślepia, ale o światło świecy, która spala własny wosk (…).Chodzi o takie światło, o takie promieniowanie Ewangelii, żeby nie krzyczało, nie oskarżało, nie wypominało, żeby było i aby przyciągało. (…)

Reklama

Zwrócił też uwagę, że w Betlejem człowiek odzyskuje godność.

- Galeria, którą tutaj widzę co jakiś czas i ludzie, i każdy z was podziwia piękno tego, co się tu wykonuje, jest bardzo inspirujące. Dla wielu może być takim powodem do pytania: przecież tu chodzi o zupę, a nie o sztukę. Jednak wiemy, że najgłębszym głodem człowieka nie jest głód brzucha, ale głód godności i tu, w tym miejscu, to się dokonuje. To odkrywanie na nowo własnej godności. (…) Betlejem to jest właśnie takie złocenie ludzkich pęknięć, żeby wasze życie stało się światłością dla pogan. Pokazaliście tutaj w Jaworznie, że bezdomność nie jest definicją człowieka, ale jedynie przejściowym adresem i dla wielu ludzi to jest właśnie takie światło; dla tych współczesnych pogan, którzy nie rozumieją Ewangelii – mówił.

Reklama

Wspólnota relacji

Biskup przypomniał, że Ewangelia jest przede wszystkim relacją, a istotą wspólnoty jest bycie razem. Nawiązał do życia mieszkańców i zaangażowania ks. Mirosława Toszy, który – jak mówił – nie zarządza z plebanii, lecz mieszka we wspólnocie.

Podkreślił również, że Betlejem od 30 lat żyje z Opatrzności. - To jest ryzyko, żeby nie powiedzieć, że to jest szalone, ale myślę, że to jest jedyny sposób, aby zachować wolność, pewną niezależność; a może inaczej, żeby zachować zależność tylko od Pana Boga – powiedział biskup.

Reklama

Zwracał uwagę na to, że obecnie wielu ludzi, chodź żyje w domach, to jednak jest samotnych.

– Największym lekarstwem dla zranionego człowieka jest twarz drugiego, na której nie ma pogardy (…) Dzisiaj wielu ludzi ma kontakt z wifi, ale nie ma połączenia z drugim człowiekiem. (…) Myślę, że patrząc na Betlejem, tak wielu ludzi wam zazdrości, paradoksalnie. To są takie dziwne rzeczy. Zazdrości wam wspólnoty, relacji, twarzy, które codziennie możecie spotkać. Betlejem jest taką misją terapeutyczną dla nas wszystkich w naszej diecezji. (…)Dziękuję wam za to, że tu jesteście. Cieszę się, że was tutaj zobaczyłem i przebaczam Wam, że nie chcecie, żebym tu mieszkał z wami – mówił.

Reklama

Na zakończenie zaznaczył, że choć wspólnota nie rozwiąże wszystkich problemów świata ani nie zlikwiduje biedy, robi „coś ważniejszego”, bo pomaga ludziom zobaczyć własną twarz i odzyskać godność.

Dwa dni świętowania w czerwcu

Już teraz wspólnota zaprasza do wspólnego świętowania w czerwcu.

– Mamy nadzieję, że będzie ładna pogoda. Na 20 i 21 czerwca planujemy wspólne świętowane na skwerze św. Teresy, w naszym ogrodzie. Chcemy przygotować wystawę fotografii, które będą opowiadać naszą historię. Będzie koncert, spotkania. Jeśli ktoś z Was posiada archiwalne zdjęcia, także te sprzed 2001 roku, to prosimy o kontakt. Dziękujemy wszystkich za pomoc, zarówno materialną jak i rzeczową. Za modlitwę i obecność. W swoich notatkach 30 lat temu napisałem, że chciałbym, aby to była wspólnota. Cieszę się, że to się spełniło i tutaj przychodzicie. Czujcie się jak u siebie w domu – mówił ksiądz Mirosław Tosza.

Reklama

Potrzeby ubogich blisko nas

O tym, że bieda ma coraz to różne oblicza, wspominał zarówno papież Franciszek, jak i Leon XIV. Biskup Artur Ważny w rozmowie z nami podkreślał, że bieda się zmienia i widać dużą dysproporcję między tymi, którzy mają więcej, a tymi którzy mają niewiele albo nic. Zaznaczył, że ważna w pomaganiu jest relacja, spotkanie, zobaczenie drugiego człowieka, jego godności i przez to tworzy się relacja, która buduje wspólnotę dającą bezpieczeństwo, pokój, a zauważamy dzisiaj, że ludzie są tego bardzo spragnieni. Biskup Artur Ważny, zapytany przez nas o to, jakie widzi potrzeby ubogich w diecezji oraz plany na działalność jeśli chodzi o pomoc skierowaną do nich, odparł, że liczy na doświadczenie księdza Mirosława Toszy, który jest jałmużnikiem biskupim i będą działać wspólnie. Biskup wspomniał, że myśli o uruchomieniu ambulatorium, do którego ubodzy, bezdomni mogliby przychodzić codziennie po pomoc medyczną.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 16/02/2026 16:26
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama