Reklama

O Natalii Jankowskiej-Urant

AWAP
20/06/2015 08:08

Bardzo chciałabym być dumna z miasta moich dziadków, tych jaworznickich. Pisać o takim Jaworznie z moich marzeń, z moich nadziei. O Jaworznie, które ma sprawiedliwego gospodarza i rozkwita po inteligencku. Wypatruję każdej iskierki sukcesu jaworznian w Polsce i w świecie.


Niedawno w krakowskiej księgarni przeglądałam czasopisma. Wzięłam do rąk pięknie wydany „EKS magazyn”. Zainteresowały mnie artykuły o kobietach sukcesu. Podczytuję wywiad z Weroniką Rosati, z Katarzyną Bosacką, czytam o Coco Chanel.

W tym towarzystwie znakomitości znajduję jaworzniankę, to Natalia Jankowska-Urant. Widać, że swoim talentem ona Jaworzno rozsławia. Czytam w artykule: „Z wykształcenia mikrobiolog, z pasji artystka Natalia Urant-Jankowska tworzy obrazy opracowaną przez nią samą, unikatową techniką. Malowane kawą i herbatą krajobrazy to dowód kreatywności i niezwykłej wyobraźni artystki.”.

Ciekawa byłam tej malarskiej oryginalności i samej artystki. Odnalazłam ją bez trudu, gdyż jest w Jaworznie bardzo aktywna, działa w Stowarzyszeniu Twórców Kultury, jest wiceprezesem, uczestniczy w wystawach zbiorowych, organizuje wystawy indywidualne. Zdobywa nagrody oraz wyróżnienia. Spotkać ją można w pracowni malarskiej w budynku „Sokoła” przy ulicy Mickiewicza.

W marcu miała w Koziegłowach uroczysty wernisaż; burmistrz, urzeczony jej pracami, zaprosił ją do zaprojektowanie wnętrza w zameczku. Pani Natalia ukończyła także architekturę wnętrz.

Urodziła się 22 grudnia 1978 roku w Jaworznie. Jej dziadkowie dla naszego miasta pracowali, jej rodzice
– po zdobyciu dyplomów wyższych uczelni – też.

Ukończyła podstawową szkołę muzyczną i liceum nr 2. Po maturze zastanawiała się nad studiowaniem w Akademii Sztuk Pięknych. Ostatecznie zdecydowała się na studia w Uniwersytecie Śląskim, na Wydziale Biologii i Ochrony Środowiska. Stąd zawód jej to mikrobiolog. „Zamiłowanie, pasję tworzenia i artystyczne widzenie świata wyniosła z domu rodzinnego”
– czytam w folderze wydanym przez organizatorów jej wystawy w Koziegłowach.

Prezentowała swoje obrazy w Będzinie, Chrzanowie, Grodzisku Wielkopolskim, Kielcach, Krakowie, Mikołowie, Mysłowicach, Myślenicach, Piekarach Śląskich, Rybniku, Wodzisławiu Śląskim.

Otrzymała wyróżnienie w konkursie organizowanym przez ambasadę Gruzji. Zajęła pierwsze miejsce w ogólnopolskim konkursie „Świętokrzyski czar”, w nagrodę została zaproszona do zwiedzenia parlamentu europejskiego w Brukseli. Jej obraz wisi w gmachu parlamentu. Także pierwsze miejsce zajęła w ogólnopolskim konkursie malarskim „Podróż marzeń” Meksyk-Warszawa. Przyznajmy, że jej dorobek wygląda imponująco.

Całkiem niedawno dowiedziała się, że w Domu Kultury w Szczakowej jest do obsadzenia etat plastyka. Złożyła w dyrekcji MCKiS podanie o pracę.
Pani wicedyrektor Marta Tesarczyk obiecała w tej sprawie z panią Natalią porozmawiać. Miało chodzić o taką rozmowę kwalifikacyjną. Czekała pani Natalia na wyznaczenie terminu. Cisza. Czekała i czekała. Ufna, pełna zasadnej nadziei. Przecież pani wicedyrektor zapewniła, że porozmawia z nią.

Pani Natalia Jankowska-Urant nie doczekała się na rozmowę. Ale doczekała się, od kogoś tam, wiadomości, że do domu kultury w Szczakowej na etat plastyka została przyjęta pani z Chrzanowa.

Kto tak wybrał? Z czyjego polecenia przyjęto panią z Chrzanowa? Oburza mnie antyjaworznicka polityka personalna tych, co decydują o obsadzaniu etatów.
Radzę zainteresowanym prześledzić skład komisji konkursowych rozdzielających stanowiska w różnych jaworznickich placówkach. Zawsze większość w jury mają ludzie władzy, czyli podlegający prezydentowi urzędnicy oraz postacie z jego listy wyborczej. Wybierają, kogo pan prezydent sobie życzy – tak myślę.

W 2010 roku w wyniku takiego konkursu stanowisko wicedyrektora MCKiS w Jaworznie otrzymała pani Marta Tesarczyk z Chrzanowa. Teraz ta pani na etat plastyka przyjęła kogoś też z Chrzanowa.

„Polityce personalnej u nas należy się przyjrzeć. Jaworznianie dla swoich dzieci pracy nie mają, podatki płacą, a z tych pieniędzy finansowane są stanowiska dla przyjezdnych. Żeby jeszcze genialnych. A to tacy zupełnie przeciętni do nas przybywają. Więc po co? Niech szukają roboty u siebie.

A zatem nasza uzdolniona jaworznianka, rozsławiająca Jaworzno, talentem, dobrą robotą, w wyniku antyjaworznickiej polityki personalnej obecnych władz, pracy w rodzinnym Jaworznie nie dostała.

Z tego, co słyszę, to nie pierwszy wypadek takiego lekceważenia wybitnych jaworznian.

Barbara Sikora

Rubryka Płatna
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Art - niezalogowany 2015-06-22 19:21:04

    ech to Matejko czy jakiś inny Kossak nie miałby szans przygotować pani syna na studia ASP. Ni mieliby do tego kwalifikacji po prostu. Takie tępaki bez wykształcenia pedagogicznego.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    marek978@portal - niezalogowany 2015-06-22 19:12:36

    Pani Joasiu. Proszę więc wystąpić do MCKiS o udotępnienie wykształcenia wszystkich ludzi pracujących w kulturze. Materiał nie jest tajny. To dopiero Pani się popłacze ze śmiechu. Myślę, że łez Pani braknie.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    joasia - niezalogowany 2015-06-21 15:39:04

    Ależ pan plecie panie Marku. Po pierwsze z dziećmi mogą pracować osoby którzy mają wymagane uprawnienia czyli szkolę lub kursy pedagogiczne oraz wykształcenie artystyczne lub kursy kierunkowe i to jest warunek a nie czyjś wymysł lub dobra czy zła wola. A to co pan napisał o Rektorze ASP sprawiło że płaczę ze śmiechu. Pozdrawiam pana.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo jaw.pl




Reklama