Ryszard Karkosz, zapalony rowerzysta z Jaworzna, wybrał się wraz z innymi fanami dwóch kółek do Australii. W 89 dni chcą razem pokonać całe wschodnie wybrzeże i część południowego Australii. Łącznie mają ponad 8 tysięcy kilometrów do przejechania. My z kolei będziemy publikować relacje pana Ryszarda z poszczególnych etapów podróży.
Poniżej relacja Ryszarda Karkosza z 47. dnia podróży – trasy Sydney - Canberra.
Pobyt w Sydney, stolicy stanu Nowa Południowa Walia, na długo pozostanie w naszej pamięci, bo to miasto wyjatkowe. Teraz czekają nas nowe atrakcje: stolica kraju Canberra, Góra Kościuszki i Melbourne.
Z Sydney do Canberry (ok. 300 km) jedziemy dwoma pociągami, bo jeden pociąg może zabrać tylko 3 rowery. Pierwsza grupa pojechała rano o 7:12, druga w południe o 12:01. Po 4 godzinach jesteśmy w stolicy. Rowery jechały zapakowane w pudła kartonowe, takie w jakich dostarczane są do sklepów rowerowych. Ciężar pudła z rowerem nie może przekraczać 20 kg. Za przejazd pociągiem płaciliśmy ok. 190 zł.
Już na pierwszy rzut oka widać, że transport kolejowy nie jest powszechnym środkiem podróżowania w Australii. Dworzec kolejowy w stolicy kraju przypomina naszą małomiasteczkową stacyjkę - zaledwie jeden peron, dwie pary torów i niewielka poczakalnia dla pasażerów.
Sama podróż przebiega bez przeszkód i po 6 km jazdy na rowerze do centrum miasta zatrzymujemy się w hostelu (Canberra City YHA). Tu spędzimy kolejne 2 noce. Śpimy w pokoju 8-osobowym, z piętrowymi łóżkami. Cena noclegu przeliczając na polskie złotowki to kwota ok. 130 zł. Jutro (wtorek, 18 października) zwiedzanie stolicy Australii.
[vc_facebook]
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze