Reklama

Słowo na niedziele: Życie między dwoma grobami

Wchodzimy na najważniejszy etap naszej duchowej pielgrzymki w czasie Wielkiego Postu. Nazwałem go „życiem między dwoma grobami”. Tak prowadzi nas Jezus w Ewangelii, tak prowadzi nas w liturgii, i tak prowadzi nas w życiu. Doświadczenie grobu Łazarza prowadzi do przejścia przez grób Jezusa, a jest to jedyne przejście na drugą stronę życia, do szczęśliwej wieczności. Wielu na tym odcinku swojego życia, korzystając ze swej wolności, obiera inne cele i kończy żałośnie. Każdy Wielki Post jest dla mnie zaproszeniem Jezusa, abym na tej drodze, razem z nim doszedł do końca, który paradoksalnie jest dopiero początkiem.

Kolejny raz otwierają się przede mną drzwi niezwykle gościnnego domu w Betanii, a należącym do rodzeństwa: Łazarza, Marii i Marty. Dom bogaty i otwarty, a serca domowników, jeszcze bardziej bogate i otwarte. W takiej właśnie przestrzeni domu, pośród takich domowników mógł podczas swych wędrówek gościć Jezus wraz ze swymi uczniami. Jest niewątpliwie wyjątkowym gościem, a podczas Jego obecności, tworzy się cudowna ludzka przyjaźń z gospodarzami. Zarówno oni, jak i On, pozwalają się poznać. Narzędziem poznania jest słuchanie człowieka, które przechodzi w kontemplację Boga (kard. Carlo Martini). Pierwsza odkryła tę drogę Maria. Podczas jednej z wizyt Jezusa, podczas przygotowań związanych z przybyciem gości, Jezus stanął po stronie zasłuchanej Marii i nie negując zabieganej Marty, wskazał, że Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona (Łk 10,42). Maria znalazła drogę do poznania Jego Bóstwa. Tą drogą podążyła również jej siostra Marta. Znakomicie ilustruje to św. Jan, naoczny świadek najtrudniejszej chwili, jaka miała miejsce w gościnnym domu w Betanii, a mianowicie, śmierci Łazarza. Jezus, kiedy doniesiono Mu o chorobie przyjaciela, wiedział, że on umarł, lecz śmierć jego nazywa zaśnięciem. Jezus wie, jakie to wydarzenie ma znaczenie i dlaczego nie musi się spieszyć, aby przybyć na czas: Choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej, aby dzięki niej Syn Boży został otoczony chwałą.

To już inna Marta wita Jezusa w domu żałoby. To jeden z najcudowniejszych dialogów człowieka z Bogiem: Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga”. Rzekł do niej Jezus: „Brat twój zmartwychwstanie”. Marta Mu odrzekła: „Wiem, że powstanie z martwych w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym”. Powiedział do niej Jezus: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, to choćby umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?” Odpowiedziała Mu: „Tak, Panie! Ja mocno wierzę, że Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat”. To jest już Marta słuchająca, Marta rozmawiająca z Przyjacielem i Bogiem, do Którego nie ma pretensji, któremu może bezgranicznie zaufać. I tak Jezus wraz z Martą i Marią stanął przed grobem, w którym od czterech dni przebywał Łazarz

Reklama

Mało kto, stawia pytanie: a jak to wszystko przeżywał Łazarz? Kiedy chorował, możemy przypuszczać, że miał to samo pragnienie co jego siostra: O! Gdyby tu był nasz przyjaciel, Jezus. Stan jego ducha po śmierci ciała określił sam Jezus: zasnął. Obudził go głos Jezusa, głos Przyjaciela, głos Boga: Łazarzu, wyjdź na zewnątrz.

Postawiony nadludzką siłą na nogi, w niepojęty sposób wyszedł z grobu, będąc skrępowany z chustą zasłaniającą twarz. Ten cud zszokował wszystkich. W jednych wzbudził wiarę, w innych nienawiść. Nie wiemy, czego doświadczył Łazarz podczas snu ducha w czasie śmierci ciała. Choć wystawiono ucztę i znów było pełno gości, w Łazarzu entuzjazmu nie było, może więcej poczucia odpowiedzialności za nowe życie z nową datą urodzenia.

Reklama

To wydarzenie wskrzeszenia Łazarza, w różny sposób obecne w życiu każdego z nas, skłania myślących do głębokiej refleksji. Zmierzamy w stronę śmierci, która już nie będzie tylko snem. Mogę iść z Chrystusem, który puka do mojego domu. Może On być moim przyjacielem, a wsłuchując się w to, co On do mnie mówi, mogę odkryć Jego Bóstwo. Mogę, przez pełnienie Jego woli, uczestniczenie w Eucharystii, przez adorację Najświętszego Sakramentu, być jeszcze bliżej Jezusa niż rodzeństwo z Betanii. Jeżeli z Nim umrę, to i z Nim przejdę przez Jego grób do Jego królestwa. To on dzisiaj jeszcze raz kieruje do mnie stwierdzenie: Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. I stawia pytanie: Wierzysz w to?

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 22/03/2026 10:04
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo jaw.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości