Zwykle w Niedzielę Palmową, przychodzi mi na myśl pewne wspomnienie. Przed kilkoma laty, podczas pobytu w Austrii zostałem zaproszony przez tamtejszych przyjaciół na przedstawienie Misterium Pasji, do zabytkowego rzymskiego kamieniołomu w St. Margarethen w Burgenlandzie. Przyznam, że początkowo nie byłem tym zaproszeniem zachwycony. Jako historyk mam pewien dystans, zarówno do filmów o Jezusie Chrystusie, jak i misteriów pasyjnych. Uprzejmość, osadzona na dobrym wychowaniu, była silniejsza od moich uprzedzeń, zaproszenie przyjąłem, i z nieco ciężkim sercem, udałem się wraz z przyjaciółmi do St. Margarethen.
Pierwszy szok przeżyłem, kiedy to już w mocno wystudzonej religijnie Austrii, ujrzałem parking przed kamieniołomem, wypełniony samochodami z rejestracjami, świadczącymi o tym, że ich właściciele odbyli długą drogę, aby przybyć na to właśnie misterium męki Pańskiej. W następne zdumienie wprowadziła mnie historia tego przedstawienia, która rozpoczęła się w 1926 roku w parafii św. Małgorzaty, kiedy to ksiądz Josef Kaindlaubauer, oraz młody rolnik Emmerich Unger, wraz z młodzieżą, wystawili pierwsze Misterium Męki Pańskiej w gospodarstwie rodziny Ungerów. Było to tak wielkie doświadczenie religijne w trudnych czasach, że ślubowano co 10 lat powtarzać to wydarzenie. Popularność osadzona nie tyle na ciekawości, ile na duchowej potrzebie rosła wbrew ludzkiej logice w czasach wybitnie niesprzyjających takim przeżyciom. Scena z parafii przeniosła się od 1961 roku do rzymskich kamieniołomów i dzięki temu tysiące osób może być uczestnikami tego niezwykłego widowiska. Od tego też czasu Misterium odbywa się co 5 lat.
Kolejne moje zdumienie miało miejsce przed samym przedstawieniem. W niezwykłą scenerię kamieniołomu wkroczyła procesja z krzyżem i z chorągwiami z kościoła, a w niej niemal cała wieś, czyli ok. 600 osób ubranych w swoje codzienne stroje, śpiewających pobożne pieśni. Zniknęli za sceną, po to, aby się przebrać i po chwili już w strojach z czasów Chrystusa przedstawiać kluczowe sceny z Jego życia, a przede wszystkim Jego śmierć i zmartwychwstanie. Każdy mieszkaniec wsi miał tu swoją ewangeliczną rolę. Aktorzy – amatorzy posługiwali się na scenie swoim językiem, dialektem z Burgenlandu.
Patrząc na tę niezwykle ciekawie przygotowaną inscenizację, czułem, jak mój krytycyzm historyka rozlatuje się w pył. Uświadomiłem sobie, że na tej scenie, na scenie Ewangelii Jezusa Chrystusa, ja również obecny jestem. Pytanie w jakiej roli?
Tak chętnie przypisuję rolę innym i to głównie te negatywne: ten, to Judasz; ten to faryzeusz; ten to celnik, ten, to arcykapłan; ta, to jawnogrzesznica... . Rzadziej dostrzegam role pozytywne.
Uroczyste odczytywanie Męki Pańskiej w Niedzielę Palmową, stało się dla mnie okazją i może nie tylko dla mnie, do głębszego jej przemyślenia. Ta Pasja jest uobecniona w każdej Mszy św. i my uczestnicząc w niej z wiarą, stajemy się świadkami całego dzieła odkupienia dokonanego przez Jezusa Chrystusa. Stajemy się świadkami Jego śmierci, zmartwychwstania i wniebowstąpienia. Otwarci na działanie Ducha Świętego możemy dostrzec Pasję Jezusa Chrystusa wpisaną w naszą codzienność. To wydarzenie historyczne jest ciągle obecne, jest ponadczasowe. Może więc warto postawić sobie pytania:
Jaką rolę przygotował dla mnie Boski Reżyser?
Jaką faktyczną rolę gram ja?
Czy mam świadomość możliwości zmiany roli, dopóki jestem na scenie życia?
Ks. Lucjan Bielas
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze