Reklama

Słowo na niedziele: Na drodze do Emaus

Pękł balonik ich wyobrażeń o Jezusie Chrystusie. Niestety nie spełnił ich oczekiwań. Nagonka urządzona przeciwko Niemu przez arcykapłanów i przywódców ludu została uwieńczona Jego pojmaniem, wyrokiem i śmiercią. Tak zakończył się ich sen o Mesjaszu, o Królu i o wyzwoleniu przez Niego Izraela. Wizja, jaką budowali w swoich głowach o ich roli w tym dziele, rozsypała się w pył. Byli całkowicie zawiedzeni.

Nie zatrzymała ich nawet informacja o Jego zmartwychwstaniu. Jego śmierć była dla nich niezwykle mocnym doświadczeniem. Opowieść kobiet, które udały się do grobu Jezusa i nie znalazły Jego ciała, a od aniołów dowidziały się, że On żyje, była dla nich kosmiczna. Fakt pustego grobu, sprawdzony przez niektórych z naszych, był nie do przyjęcia. Mówiąc krótko: pojęcie zmartwychwstania było dla nich zbyt wielką abstrakcją, doświadczenie śmierci Jezusa dramatycznym przeżyciem, religijno-polityczne nadzieje, fiaskiem, a rozgoryczenie dominującym uczuciem.

Zakończyły się święta Paschy. Jerozolima pustoszała, a oni z jeszcze większą pustką w sercach i głowach wracali tam, skąd przyszli.

Reklama

Zapewne wielu z nas doświadcza pękniętego balonika posiadanych nadziei, wielkich oczekiwań i snutych planów. Niekoniecznie muszą to być wątpliwości w wierze, ale poczucie głębokiego rozczarowania i nieodparta chęć wycofania się na boczny tor. Choć może, w szczególnie trudnych chwilach, ogarnia nas poczucie, jakby Jezus w naszych głowach i sercach po prostu umarł. Tak bardzo nam wtedy po drodze z tą dwójką rozczarowanych uczniów idących do Emaus. Ta nasza ucieczka, może być tak naprawdę drogą donikąd. Paradoksalnie archeolodzy też mają trudności ze wskazaniem dokładnego położenia tej ewangelicznej miejscowości.

Tak jednak być nie musi.

Reklama

Jeśli jest w nas ludzka szczerość, pragnienie poznania prawdy i otwarcie na słowo Boga, zawsze pojawi się koło nas On, Jezus Chrystus. Pojawi się niezauważalnie, w „przypadkowo” spotkanych ludziach, w „przypadkowych” wydarzeniach, w „przypadkowych” rozmowach. Nagle, zaczynamy widzieć wszystko jeszcze z innej strony. Wraca utracona radość. Problem staje się szansą. To jest tylko Jego propozycja, to nie żaden przymus. Decyzja ciągle należy do nas.

Zwyczajna ludzka troska uczniów, o wędrującego z nimi Towarzysza i akceptacja Jego osoby, znalazła swój wyraz w prostym zaproszeniu:

Reklama

Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił.

Wszedł więc, aby zostać wraz z nimi. Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy, otworzyły się im oczy i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu. To nie przypadkowo w tym momencie uczniowie mogli poznać całą prawdę o Tym, który towarzyszył im w drodze. Przy stole, przy błogosławieństwie i łamaniu chleba rozpoznali Zmartwychwstałego Pana. Dla nas jest to jasne odniesienie do Eucharystii.

Reklama

I znowu Jezus znika, znowu zostawia nam wolność. Teraz to znowu nasz wybór. Jeśli więc rozpoznałem Chrystusa przy stole Eucharystycznym, to staję się świadkiem Jego śmierci i Jego zmartwychwstania. Mogę na nowo odbudować siebie wraz z Nim i wraz z tymi, którzy podobnie jak ja, stali się świadkami. Wiem z Kim i do kogo mam wracać z mojego Emaus.

Szczególnie dziś, w tej naszej rzeczywistości, tak pełnej rozczarowań, dziękuję ci Jezu za to spotkanie na mojej drodze do Emaus.

 

Ks. Lucjan Bielas

 

 

 

 

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo jaw.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości