Reklama

Z perspektywy: Czy zmiany klimatyczne mogą uderzyć w Jaworzno?

Shipping albo po naszemu transport morski, to jedna z dużych gałęzi przemysłu, najbardziej przyjazna środowisku. Po części jest to związane z naszym respektem wobec natury, po części to także regulacje prawne nakładane przez międzynarodowe środowiska.
My zawsze żartujemy, że wszelkie restrykcyjne regulacje środowiskowe czy transformacji energetycznej zawsze jako pierwsze wprowadza się w shippingu. I o tym będzie na początku artykułu. A jak traktujemy naturalne środowisko na obszarze naszego kraju, będzie na końcu artykułu.

Już ponad 20 lat temu Unia Europejska ograniczyła zawartość siarki w spalanym paliwie na statku. Najpierw dotyczyło to redukcji z 3,5 do 1 proc. zawartości siarki podczas postoju statku w porcie. Potem to rozszerzyła na morze Północne i Bałtyk, tworząc tzw. ECA (Emission Control Area). Za tym przykładem poszły Stany Zjednoczone, Chiny i jeszcze kilka innych krajów. Później zawartość siarki ograniczono jeszcze bardziej do poziomu 0,1 proc. Kilka lat temu, IMO (International Maritime Organization) wprowadziła ogólnoświatowe regulacje, redukując poziom zawartości siarki w paliwie do zaledwie 0,5 proc. U nas natomiast, gdy Sejm chciał wprowadzić ograniczenia zawartości siarki w węglu, wzmogły się protesty lobby górniczego i związkowej Solidarności. Efektem tego było odejście PiS-u od projektu redukcji do 1 proc. Rewolucja środowiskowa w shippingu to nie tylko siarka w paliwie. To także wiele konwencji ograniczających stosowanie szkodliwych substancji w farbach do malowania podwodnej części kadłuba. To także Indeks Efektywności Energetycznej, który nakłada na producentów silników okrętowych wymóg uzyskania większej mocy z jednostki masy silnika. To także normy redukcji emisji tlenków azotu. A także inwentaryzacja wszelkich materiałów niebezpiecznych zawartych w zainstalowanych urządzeniach. Gdzie choćby wymiana baterii w UPS musi być udokumentowana i zdana na ląd do utylizacji. To także, chociażby rodzaj chemii czy smarów, których używa się na pokładzie, a które mogą trafić do środowiska wodnego. Wszystkie są biodegradowalne, a przede wszystkim obojętne dla organizmów żyjących w wodzie. To, co nie jest, jest magazynowane w specjalnych zbiornikach i zdawane do specjalistycznych instalacji na lądzie. O membranowych nowoczesnych oczyszczalniach ścieków sanitarnych, czy układach filtrujących pompowania wód maszynowych za burtę, nie warto wspominać.

Już z początkiem przyszłego roku zacznie obowiązywać konwencja CII (Carbon Intesity Inex) wprowadzająca opłaty za emisję CO2 i konieczność redukcji zużycia energii. To pierwszy rodzaj transportu, gdzie takie regulacje wejdą w życie. Pomimo że jest on najczystszym transportem. Emisja CO2 w porównaniu do elektrycznego transportu kolejowego jest 6-krotnie niższa, a transport samochodowy jest ponad 20-krotnie bardziej emisyjny.

Wydawać by się mogło, że tak czysty transport, który ma tak dużą przewagę nad innymi może spokojnie siąść na laurach. Nic bardziej mylnego. Rozwój i poszukiwania nowych technologii i alternatywnych paliw trwają w najlepsze. Przykładem może być pierwszy udany test i uzyskanie wszelkich pozwoleń barki śródlądowej napędzanej zielonym wodorem. Następne już czekają w kolejce. Problemem są duże jednostki, które często potrzebują napędu o mocy 40 MW i wyższej. W tym sektorze transformacja potrwa trochę dłużej, ale na pewno skończy się szybciej niż w naszej energetyce. Obecnie zdecydowana większość nowo budowanych jednostek ma napęd LNG. Ale równolegle tworzona jest alternatywa w postaci biometanolu czy amoniaku. Statki napędzane biometanolem już stały się faktem. Tylko w tym roku zamówiono 80 nowych jednostek z tym właśnie napędem. Amoniak jest dobrym magazynem energii. Prawie tak samo dobrym, jak metan. Jednak ze względu na swoje toksyczne właściwości, wymaga jeszcze dopracowań w zakresie bezpieczeństwa.

A u nas?
A u nas poseł Kowalski i cała zjednoczona prawica jednym głosem brzmi: „Będziemy bronić polskiego węgla”. Żeby jeszcze chcieli bronić antracytu. Ale bronią węgla brunatnego w Turowie. Węgla odpowiedzialnego za największe emisje CO2, a jego wydobycie ma negatywny wpływ na poziom wód gruntowych w regionie. U nas, ku uciesze narodu, można skonsumować potężne miliardy na wszelkie socjale dające poparcie w wyborach, aby potem z uśmiechem na ustach powiedzieć - sorry, nie możemy podłączyć OZE, bo nasze sieci są przeciążone.

U nas zupełnie bez echa odbywa się Europejska Konferencja Klimatyczna z udziałem 90 przedstawicieli akademii nauk z 45 krajów Europy i Azji. W trakcie dwudniowej dyskusji omawiane były najnowsze wyniki badań, skutki zmian klimatu w Europie, a także wszelkie działania, jakie należy podjąć w zakresie adaptacyjnym oraz ograniczającym postęp globalnego ocieplenia.

Wszystkim, którzy mają jakikolwiek wpływ na podejmowane decyzje, poleciłbym punkt 2. wydanego komunikatu podsumowującego konferencję: „Ekstremalne przejawy zmiany klimatu obejmują: fale upałów, susze, pożary lasów, ulewne deszcze, powodzie, silne burze i cyklony. Ponadto: zmianę pór roku, dłuższe utrzymanie się blokad wyżowych w atmosferze, utratę lodowców i lodu morskiego, wzrost poziomu morza, zakwaszenie oceanów oraz zmiany cyrkulacji oceanicznej. Wszystkie te zjawiska z dużym prawdopodobieństwem nasilą się do roku 2050 roku”. (całość komunikatu dostępna jest na stronach Polskiej Akademii Nauk).

Piątkowy deszczyk w Jaworznie to było nawet nie preludium do tego, co może nas czekać już w niedalekiej przyszłości. Bo tak naprawdę niewielu z nas wie, co znaczy tropikalna ulewa. Gwałtowny deszcz, który nie nawodni wysuszonej gleby. Zamiast tego będzie siał zniszczenia i podtopienia, szybko spływając rzekami do morza. I słusznie drwili sobie internauci z flagowej inwestycji radnego PiS - ulicy Tuwima. Ta uliczna retencja pokazuje, jak niska jest świadomość obecnej władzy. Jak miasta i nowe inwestycje zupełnie nie są przystosowane do wyzwań przyszłości.

Nie chciałbym się wtrącać piekarzowi w technologię wypieku chleba, szewcowi w naprawę obuwia. Ale nie życzyłbym sobie także, aby czeladnik piekarniczy, technik teatralny, historyk, politolog czy każdy inny dyletant z PiS-u i działacz związkowy nie wypowiadał się w roli eksperta klimatycznego i decydował o kształcie podejmowanych decyzji. Aby choć raz pozwolono dojść do głosu naukowcom i jeszcze ich wysłuchano.

Artur Nowacki




[caption id="attachment_284177" align="aligncenter" width="640"] Artur Nowacki[/caption]

 

Aplikacja jaw.pl

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.


Aplikacja na Androida Aplikacja na IOS

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo jaw.pl




Reklama