Reklama

Zbudowali oazę spokoju, a będzie harmider

AWAP
16/02/2015 06:26

30 lat temu teren ogrodu działkowego „Jawor”, był post-kopalnianym wysypiskiem! „KWK Jan Kanty”, która miała obowiązek prawny zrekultywowania tego terenu, zamiast tego doszła do porozumienia z gminą Jaworzno i przekazała teren pod założenie ogrodu działkowego. Sprytnie  – nie wydano złotówki, a wysypisko zaczęło się zmieniać w oazę spokoju i zielni.


„Działkowicze, to według „organu prasowego”, prezydenta głośno krzyczący wichrzyciele? Bo bronią tego, co sami stworzyli?!
W dużej mierze to renciści i emeryci „KWK Jana Kantego” kupili lub odkupili teren, by uciec od miejskiego gwaru spalin i wszystkiego tego, co niesie za sobą miasto. Mozolnie dzień za dniem budowali to, co dzisiaj nazywamy ogrodem, enklawą czy oazą spokoju. Za swoje pieniądze ogrodzili teren, nawieźli ziemię z niedalekich Ciężkowic – średnio 6 do 8, 25 tonowych tirów na jedną działkę – doprowadzili wodę, utworzyli aleje, drogi, a ostatnimi czasy zelektryfikowali działki i wzięli się za rozbudowę swojego domu działkowca.

– Powoli budowali i budują coś wspólnego. Nie każdego z nich stać, by regulować na czas opłaty, a co dopiero angażować się finansowo w działkowe inwestycje. Takich ludzi „organu prasowy” prezydenta nazywa ludźmi siejącymi ferment – mówi Zdzisław Boroński społecznik i działkowiec. Autor publikacji w gazecie wspieranej przez miejskie pieniądze jest jak zawsze nieznany – dodaje wzburzony Boroński.

Chęć odpoczynku i relaksu czy zwyczajne politykierstwo?

– Ogrody działkowe to duże skupiska ludzi, więc zakusy, by nad tym panować były nim tu kupiłem działkę – mówi prezes ogrodu działkowego „Jawor” – Zbigniew Wójcik. – To elektorat, który chodzi na wybory, więc jest, o co walczyć – informuje Wójcik.

Tajemnicą poliszynela jest, że wiceprezydent miasta Dariusz Starzyki ma tu właśnie po to działkę. – Ludzie się dziwią, dlaczego taki człowiek, z jego pozycją i jego uposażeniem, wtopił się w nasze środowisko? Możemy tylko gdybać czy to dobry działkowiec, czy sprytny polityk?! Jest człowiekiem, który mnie dzisiaj odsądza od czci i wiary – bo bronię tego, co bronić muszę z normalnego obowiązku, jaki na mnie spoczywa jako prezesa – mówi Wójcik.
– Prezydent Silbert i jego zastępca Starzycki byli na naszym ogrodzie wiele razy i wielokrotnie zapewniali, że nic nam tu nie grozi! Twierdzili, że miasto nie ma żadnych planów co do nas, ani wokół nas – dodaje
„przypomina słowa Pawła Silberta: Nic o Was bez Was…
Jak grom!

Działkowcy podkreślają, że informacja o budowie obwodnicy, tuż obok ogrodu spadła na nich jak grom z jasnego nieba. Droga, która jak stwierdził urzędnik Tosza, ma osiągnąć natężenie ruchu od 10 do
12 tys. samochodów na dobę.

– Tyle są warte obietnice Pawła Silberta! Więc jaki ja mam być cichy czy głośny? – pyta publicznie Wójcik.
– Gdybyśmy jako zarząd nie zareagowali na budowę obwodnicy tak blisko działek, ludzie by mnie na taczkach wywieźli z tego ogrodu i mieliby rację! Podejrzewam, że o to chodzi panu Starzyckiemu, a być może i Silbertowi, bo nie w smak im moja stanowcza postawa w wielu kwestiach i to nie tylko drogowych – mówi Wójcik.

Obwodnica – dyktatura jak za czasów realnego socjalizmu. My wiemy lepiej!

– Nie mówimy nie, bo nie... Chcieliśmy i chcemy rozmawiać, bo jesteśmy stroną. Trudno się jednak rozmawia, gdy ktoś nas obraża wyzywając od politycznych zadymiarzy! Nikt z nas nie zareagował w kwietniu 2014 roku, bo ludzie liczyli, że działkowiec Starzycki słowa dotrzyma?! A jeśli nie dotrzyma, to przynajmniej nas poinformuje o tym, że po zachodniej stronie naszego ogrodu, zamiast lasu miasto nam zaserwuje szerokopasmową jezdnię – mówi Zdzisław Boroński.
I podkreśla – Stało się, jak państwo widzicie! Nikt nawet nie raczył nas zapytać o zdanie. Więc teraz wypowiadamy je sami! Wypowiadamy w taki sposób, jak nam jest wygodny, a nie panu Starzyckiemu. Nie robimy tego z ukrycia czy z zaskoczenia, bo poinformowaliśmy pana Silberta pisemnie, że będziemy bronili swych działek jak niepodległości. Bronili wszelkimi możliwymi sposobami! Pan Starzyki niech sobie startuje gdzie chce, nawet na księżyc – uśmiecha się Boroński.

By za chwilę dodać – Zastanawiam się, czy czasem jego własne ego go nie przerasta, bo dla mnie to polityk małego kalibru. Miejskie intrygowanie, to nie to samo, co poruszanie się po warszawskich salonach – dodaje Boroński.

Merytoryczne wsparcie…

– Byłem i jestem z działkowcami od przeszło dwóch lat. Wspierałem i pomagałem im, gdy w parlamencie decydowano o ich ogrodach – mówi senator Bogusław Śmigielski. – Obiecałem działkowiczom z Niedzielisk, że udzielę im wszelkiej pomocy w sprawie rozwiązania ich problemu. W tej samej sprawie apeluje o pomoc wielu ludzi, wielu mieszkańców Osiedla Stałego i Niedzielisk.

– Sposobem na rozwiązywanie problemów jest dyskusja, a nie dyktowanie warunków – dodaje senator Śmigielski. Nie mam pojęcia, jakie są dalsze ambicje polityczne pana Starzyckiego, więc robienie z budowy drogi sprawy politycznej, jest co najmniej nie na miejscu! Sądzę, że działkowcy mają do niego uzasadnione pretensje, bo podobno jest jednym z nich? – mówi senator Śmigielski.

P. Kowal
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    jawjerry - niezalogowany 2015-02-26 12:48:08

    @DEMOOS Nie porównuj kosztów kładki i DDR wiodącej do niej do kosztów prostych konstrukcji do mocowania rowerów. To nie ta skala. Problemem rzeczywiście może być w temacie lokalizacji tych parkingów rowerowych. Tutaj zapewne trzeba metodycznie i krok po kroku szukać możliwości wydzielania miejsc na te parkingi. Zapewne macie już pomysły gdzie je zlokalizować w pierwszym etapie. Tym tematem trzeba także zarazić innych tzn prowadzących np. sklepy firmy etc. Może jakieś dodatkowe środki zewnętrzne zdobyć na rozwinięcie tego pomysłu dla lepszego pokrycia miasta takimi parkingami rowerowymi.. Temat na pewno rozwojowy. Rzecz jasna od razu się tego nie da zrobić, ale kierunek jest dobry.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    demoos - niezalogowany 2015-02-26 11:30:45

    A ktos powiedzial, ze nie bedzie miejsc na zapiecie swojego roweru przy stacji roweru miesjkiego, ktore pewnie beda monitorowane? Miejscami dla pracownikow na rowerach to powinni sie zajac pracodawcy a na osiedlach zarzadcy nieruchomosci (pomysl garazy rowerowych). Oczywiscie ma to drugie dno w postaci duzych kosztow. Teraz jedno pytanie. Czy lepiej zarezerwowac miesce na przyszlosc i zrobic jak bedzie juz zapotrzebowanie czy budowac od razu aby stalo puste/malo uzywane i wysluchiwac, ze wybudowali a nikt nie uzywa? Mamy przyklad kladki, DDR do tej kladki i kilka innych rzeczy.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Art - niezalogowany 2015-02-26 11:11:33

    Demoos po prostu nasza władza nie omieszkałaby się tym pochwalić, nawet planami w przyszłości. Jak na miasto "przyjazne rowerom" to mamy strasznie mało miejsc, w których można zostawić rower jeżeli chodzi o miejskie instytucje. Przyjedź do muzeum na rowerze jako turysta i co? Już można to zmieniać stosunkowo małym kosztem i jakoś tego nie widać. Patrzę i obserwuję, a działania widzę. Skoro przed UM zlikwidowano stary stojak na rowery, który posiadał więcej miejsc na rowery i wstawiono "wypaśny" na prawie połowę mniej to co można o tym myśleć? To tworzenie czy zwijanie? Przypomnę, że o "mieście przyjaznym rowerzystom" nasze władze trąbią już od lat.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo jaw.pl




Reklama