Polacy śmiecą na potęgę. Lasy przypominają wysypiska. Idąc na spacer, trafiamy na butelki, puste puszki po piwie i napojach. To, co zostawiamy w lesie, a powinniśmy zabrać ze sobą i wyrzucić do kosza, jest śmiertelną pułapką dla wielu zwierząt.
Rocznie w lasach ląduje nielegalnie blisko 150 tys. m sześc. śmieci. W wyrzuconych puszkach i butelkach ginie mnóstwo owadów zwabionych zapachem piwa, głównie pożyteczne żuki leśne. Problem w tym, że jak już wejdą do butelki czy puszki, nie potrafią się z niej wydostać i giną.
O tej przykrej sprawie poinformowała nas mieszkanka Jaworzna, która często spaceruje po lasach. - Lubię jaworznicką przyrodę, ale widok śmieci w lesie po prostu mnie smuci. Teraz, szczególnie w okresie, kiedy zbierane są w lasach grzyby, przybywa puszek. Jak podniesie się je z ziemi, są ciężkie, ale od nie płynu w nich, tylko od setek martwych żuków. Nie wyobrażamy sobie, że do jednej puszki może wejść nawet ich setka, a zwabione są zapachem piwo lub fermentujących resztek soku. A wystarczy po sobie posprzątać...- mówi pani Janina.
Żuki są niezwykle pożyteczne, a ich masowa śmierć przez ludzką głupotę to ogromna strata dla ekosystemu.
Żuki preferuje częściowo rozłożoną ściółkę (tzw. butwinę), którą umieszczają w podziemnych tunelach, które same kopią. Larwy zjadają butwinę, a ich odchody to niemal gotowy nawóz dla drobnych korzeni drzew. Dzięki wykopanym przez żuki tunelom powietrze głębiej przenika glebę. To z kolei ma znaczenie dla oddychania korzeni, jak i dla drobnych organizmów uczestniczących w rozdrabnianiu martwych tkanek roślinnych i zwierzęcych.
Śmieci, które zostawiamy w lasach, rozkładają się nawet przez kilkaset lat. Dla przykładu:
karton po napoju - 10–30 lat
puszka po konserwie - 40–80 lat
puszka aluminiowa po napoju - 50–100 lat
jednorazowa torba foliowa - 100–120 lat
opona samochodowa - 300–500 lat
butelka plastikowa - 500–1000 lat
butelka szklana - kilka tysięcy lat
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze