Choć uroczyste otwarcie nowej trasy w Jaworznie już za nami, lokalni „śledczy” amatorzy mają własną teorię na temat zmian w organizacji ruchu. Czy kameralizacja Szczakowskiej to faktycznie przepis na spokój mieszkańców, czy raczej wyrafinowana technika dezorientacji kierowców?
– Zbrodnia doskonała, sąsiedzie. Asfalt tak czarny i gładki, że można by na nim zabezpieczać odciski palców bez użycia proszku magnetycznego.
– Panie Dąbek, niech pan nie przesadza. Przecież wczoraj byliśmy razem na tym uroczystym otwarciu. Sam pan klaskał i kiwał głową. Faktycznie jest piękna, nie ma co szukać dziury w całym.
– Piękna. Zbyt piękna. I to jest właśnie najbardziej podejrzane. Klasyczna zmyłka. Rzucają ci w oczy lśniący dowód rzeczowy, żeby odwrócić uwagę od ukrytego motywu.
– Jakiego znów motywu? Przecież chodzi o to, żeby nam się wreszcie lepiej jeździło! Wystarczy się tylko przyzwyczaić, żeby na pamięć nie skręcać w starą Szczakowską.
– Właśnie. Szczakowska. W oficjalnym żargonie nazywa się to kameralizacja. Brzmi niewinnie, niemal poetycko, prawda? A w rzeczywistości to odcinanie terenu. Tworzą strefę zamkniętą, getto dla wtajemniczonych tubylców, by tylko oni mogli tam bezkarnie krążyć.
– No, dla mieszkańców głównie, żeby mieli spokój. Ale zaraz… Jak będę chciał pojechać do mojego kolegi z Jana Kantego, to co? Normalnie wjadę, nie?
– Bez żelaznego alibi? Ryzykujesz własną głową, sąsiedzie. Będziesz musiał mieć oficjalne, pisemne zaproszenie z pieczęcią od tego swojego kolegi z Kantego. Inaczej potraktują cię jak intruza na zabezpieczonym miejscu zbrodni i wlepią mandat. Wyobrażasz to sobie? „Panie władzo, ja tu tylko wiozę blachę sernika w ramach wizji lokalnej”.
– *Śmieje się* Już się zastanawiam, jakie ci kierowcy będą mieli na poczekaniu wyjaśnienia! Może policja na początku będzie trochę przymykać oko i przyjmować z litości byle uzasadnienie?
– W pierwszych dniach śledztwa każda bajka przejdzie. Usłyszą klasyki: „Mój GPS utknął w poprzedniej dekadzie”, „Przecież to był stary skrót”, albo „Wydawało mi się, że ściga mnie czarna wołga”. Ale z czasem skończy się taryfa ulgowa.
– Może i tak, zmienia się ten nasz układ drogowy dość mocno. Szkoda tylko, że teraz tyle tych świateł postawili. No i te zawrotki, żeby ze Szczakowej w stronę centrum skręcić. Wczoraj jechałem, to naliczyłem prawie pięć.
– Zawrotki, sąsiedzie, to nic innego jak policyjna technika dezorientacji. Zmuszają podejrzanego do kręcenia się w kółko, żeby stracił poczucie czasu i kierunku. Zanim dojedziesz do centrum, sam przyznasz się do winy, nawet jeśli wyjechałeś z domu tylko po bułki.
– Nie ma co narzekać, pożyjemy, zobaczymy. Oby tylko poprawiło się tam bezpieczeństwo. Chociaż słyszał pan? W pierwszych dniach już doszło tam do potrącenia pieszego.
– Znam ten incydent z porannych raportów. Klasyczny przypadek. Poszkodowany znajdował się pod silnym wpływem substancji, powiedzmy, mocno rozweselających.
– No właśnie, nietrzeźwy wlazł pod koła.
– Zasadniczo tak. Ale wiesz, co wpisano do protokołu jako główną przyczynę? Facet wcale nie zamierzał wtargnąć na jezdnię. On po prostu tak się zapatrzył na ten nowiutki, wspaniały asfalt, że z nadmiaru estetycznego szczęścia zapomniał o istnieniu rozpędzonych samochodów. Hipnoza infrastrukturalna.
– *Kręci głową z niedowierzaniem* Zagapił się ze szczęścia… No to nieźle. To co, detektywie? Będziemy jeździć tą nową trasą, czy omijamy szerokim łukiem?
– *Składa mapę i dopija resztkę zimnej kawy z głośnym siorbnięciem* Będziemy jeździć nową, sąsiedzie. Skoro już zafundowali nam tak luksusowe miejsce zbrodni, grzechem byłoby nie zostawić na nim świeżych śladów opon. Zbieraj się, jedziemy badać poszlaki. Do Ryśka na Jana Kantego, tym razem bez zaproszenia
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze