Wydawało się, że przedwyborcze emocje dawno opadły, a anonimowe paszkwile, które krążyły po mieście, pozostaną jedynie brudnym epizodem kampanii. Tymczasem sprawa niespodziewanie wraca – i to w zupełnie nowym świetle.
– Mam dla ciebie detektywie wreszcie poważną sprawę.
– To lubię sąsiedzie. Mam nadzieję, że nie o toaletach czy dyrektorach od dróg.
– Nie, nie, ale blisko.
– Zdradzisz wreszcie?
– A pamiętasz, jak przed wyborami posadzili Kirkera na kolanach, pisali, jaką jest marionetką?
– Było coś takiego i potem aparat urzędniczy wszędzie rozdawał paszkwil na kontrkandydata Paulka.
– No i teraz wyobraź sobie, że jest szansa na to, żeby dowiedzieć się, kto stał za tą publikacją?
– Jak to? Dopiero teraz?
– Jak sam wiesz, paszkwile rzadko są podpisane z imienia i nazwiska autora.
– Wtedy też tak było.
– Ale oliwa sprawiedliwa na wierzch wypływa.
– No to powiesz wreszcie?
– Jeszcze nie wiem, ale robi się ciekawie, bo to sąd ustali.
– Sąd?
– No tak, ktoś będzie opowiadał o szczegółach prowadzenia kampanii Silberta w gazetkach opłacanych przez mieszkańców.
– To jakiś absurd.
– A jednak.
– Nie wiem, czy wiele można oczekiwać po tym procesie, ale kwiatki zapewne wyjdą.
– Na teraz w obozie tej władzy – praworządnej, etycznej, która jedzie po bandzie, obowiązują dwie zasady.
– Jakie?
– Pierwsze to moralność Kalego, a drugie to powiedzenie Kargula.
– Czyli sąd sądem, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Kirker to jakiś żart a nie polityk ,marionetka która dzięki Bogu nie została Prezydentem
Kirker to jakiś żart a nie polityk ,marionetka która dzięki Bogu nie została Prezydentem