Poprzednio proponowane zapisy mogły doprowadzić do tego, że producenci oraz blisko pół tysiąca firm zajmujących się sprzedażą węgla z polskich kopalń musiało by zapłacić nowy podatek od jego sprzedaży. - To jakiś paradoks. Rząd pompuje miliony w górnictwo i dociska tych, którzy chcą go legalnie sprzedać. Doprowadzi to po prostu do wzrostu cen węgla i ucierpią na tym zwykli obywatele dla których węgiel jest nadal najtańszym źródłem ogrzewania swoich domów – oburzał się jeszcze podczas kwietniowego posiedzenia Sejmu poseł Paweł Bańkowski.

O całej sprawie pisała również „Rzeczpospolita”, informując że nowy podatek, który miał objąć hipermarkety uderzy m. in. w polskie firmy sprzedające węgiel, które już dzisiaj narzekają na bardzo niskie marże. Poseł PO, który pracował w Tauron Wydobycie, tłumaczył, że jego zdaniem za sieć handlową może zostać uznana sieć autoryzowanych sprzedawców spółek węglowych, którą ma każdy producent tego surowca. I spółki płaciłyby z tego tytułu podatek. Dlatego też wystąpił do ministra finansów.
W interpelacji uzasadniał: „proszę w imieniu środowiska górniczego, tj. zarówno producentów węgla, a także sprzedawców, którzy sprzedają wyroby węglowe w sieciach handlowych Spółek Węglowych o wyłączenie z definicji towarów "wyrobów węglowych". Takie wyłączenie, podobnie jak to zaproponował ustawodawca w odniesieniu do energii elektrycznej, gazu ziemnego, wody oraz ciepła systemowego, będzie najbardziej efektywnym, ograniczającym negatywny wpływ projektowanej ustawy na działalność Spółek Węglowych, i przedstawicieli handlowych zrzeszonych w ramach autoryzowanych sieci handlowych, czy wreszcie finalnego odbiorcy węgla ze składów opałowych na terenie całej Polski, którzy będą zmuszeni zapłacić wyższą cenę za zakupiony opał.”
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze