Reklama

Musical „Sława” czyli talent, dryg, iskra i ...miły wynik

Grupa Teatralna MDKowski Błysk wystawiła musical o wymownym tytule „Sława”. Premierę zagrano w sobotę 25 kwietnia na scenie Młodzieżowego Domu Kultury. W spektaklu zaprezentowało się ok. 40 młodych aktorów. Autorką scenariusza i reżyserką spektaklu jest prowadząca grupę Ewa Szpak.

- Właściwie to inspiracje podsunęli mi młodzi ludzie – mówi. - Chcieli taki spektakl o młodych osobach, które chodzą do szkoły sztuk artystycznych, performatywnych. Uczą się tam tańczyć, śpiewać, grać na scenie. To tak jak w kalejdoskopie, cztery lata ich poświęceń, aby osiągnąć sukces, ale także i lekkich potknięć. Bardzo życiowy spektakl, bo to pokazuje faktycznie przez co młodzi ludzie muszą przejść, aby osiągnąć sławę. Inspiracją do tego spektaklu był film zatytułowany „Fame”. Na podstawie tego filmu stworzyliśmy taką właśnie historię o młodych ludziach. W tym spektaklu słowa sława, sukces wybrzmiewają chyba ze 30 razy. Jedni uważają, że przyszli do tej szkoły po to właśnie, aby osiągnąć sukces, sławę, ale inni po jakimś czasie orientują się, że to do niczego dobrego nie prowadzi. Lekcja z tego wynika taka, że jeśli jesteśmy ambitni, staramy się, ciężko pracujemy, możemy osiągnąć sukces, ale musimy pamiętać o tym, aby nie zgubić siebie po drodze. Aby to nie stało się takim celem naszego życia, właśnie ta sława. Bycie sławnym celebrytą nie do końca jest pochwalane, najważniejsze, aby odkryć siebie, swoje możliwości, talenty i je szlifować. 
W spektaklu niczym w lustrze odbijały się postaci młodych aktorów. Może była to po trochu opowieść o ich oczekiwaniach, dążeniach, o ich spojrzeniu na sceniczną rzeczywistość i odnalezieniu siebie w tym artystycznym świecie. To też próba odpowiedzi na pytanie czy sława tak naprawdę daje nieopisaną radość, a może w tej zabawie w teatr idzie o coś zupełnie innego.
Młodzi aktorzy odpowiadają na pytania po co im na dobrą sprawę sława i jaką rolę w jej osiągnięciu gra talent? Czy w dążeniu do sławy talent jest dominującym elementem?

Reklama

Marcel Krzon gra postać Nika Piazzo. - To jest taki chłopak, który właśnie wbrew tytułowi naszego musicalu nie szuka sławy, tylko bardziej chce żeby jego życie było związane z teatrem. Nie sama sława, tylko dla niego jest ważna ciężka praca, kontakt z widownią, tworzenie czegoś pięknego, przekazywanie emocji, żeby ludzie przychodząc na jego spektakl z czymś wyszli. 
Jest niezrozumiany przez większość jego kolegów w szkole, bo oni dążą do sławy, chcą po prostu być popularni i nie wyciągają z tego takiego głębszego sensu, jak ta moja postać. 
Sława to bardzo miły wynik tej ciężkiej pracy. Wtedy można faktycznie czuć, że się coś osiągnęło i to może być tylko, jako nagroda, ale dla niektórych sama sława może być celem. Wtedy ludzie robią wszystko, żeby po prostu być popularnym, ale to też nie o to chodzi. 
Według mnie talent to jest tylko 5-10% tego, co potrzebuje faktycznie człowiek, żeby do czegoś dojść – mówi Marcel K. - Jeśli kocha się to, co się robi, to ta ciężka praca wcale nie jest ciężką pracą, tylko to jest pasja, hobby i wtedy właśnie się do czegoś dochodzi.

Reklama

W postać Nicolasa wcielił się Marcel Jankowski. - Jest to chłopak, który dostaje się do szkoły sztuk performatywnych, do jej grupy muzycznej – mówi Marcel J. - Gra na gitarze i jest swego rodzaju prowodyrem, przewodniczącym całej grupy, którą spaja, może nawet nimi miejscami dyryguje i wskazuje azymut tej całej działalności.
Sława powinna być wypadkową ciężkiej pracy artystów, bo to nie jest tylko taniec, śpiew, gra aktorska, to jest naprawdę jakieś transcendentalne przeżycie, które buduje swego rodzaju kapitał społeczny. Sława powinna być nośnikiem tych wspaniałych wartości. Nie sława sama w sobie, a to co faktycznie chcemy przekazać, to co jest pod skorupą. To powinna być sława właśnie. Talent jest bardzo zgubny. Na przykładzie naszej grupy, my przede wszystkim stawiamy na ciężką pracę. To jest grupa amatorska. My ciężko pracujemy na nasze spektakle. I pokazujemy, że talent to jest tylko ułamek tego wszystkiego. Zaniedbany talent, to jest najgorsza rzecz, jaką można sobie zrobić. Trzeba ciężko pracować.

Reklama

 

Aleksandra Bojko kreowała postać Kathriny. - Jest to totalnie zwariowana osoba – przedstawia tę postać Aleksandra. - Z jednej strony jest na maksa skupiona na swoim celu, mianowicie, żeby dojść na szczyt i zostać sławną aktorką, a zarazem trochę płynie w marzeniach, w swoich fantazjach. Jest osobą troszkę wręcz bezwstydną, ponieważ nie kryje się ze swoimi emocjami i uczuciami, stawia kawę na ławę i mówi wszystko prosto tak jak jest, ale po prostu uwielbiam tą postać. Jest przezwariowana, przekomiczna. Dużo się uśmiecha, jest osobą, która wszędzie chce widzieć pozytywy i trochę widzę w niej siebie.
W ostatnich latach wydaje mi się, że ludzie chcą zostać sławni dlatego, żeby być lubianymi przez resztę społeczeństwa, ale w zasadzie chyba nie ma jednego konkretnego powodu, dlaczego ludzie zostają sławni. Pewnie tych powodów jest 1500 i 190, ale wydaje mi się, że głównie dla samych siebie, bo może ich to w jakimś tam stopniu satysfakcjonować oraz wydaje mi się, że z kwestii finansowych też może to być dobry wybór.
Co prawda aktorów czy muzyków, czy tancerzy gdzieś tam bardzo mała garstka zostaje rozpoznawalna. Natomiast każdemu z nas wydaje się, że to jest taka bardzo prosta droga do sukcesu, a to wszystko stoi za ciężką pracą i za wieloma godzinami poświęconymi na ćwiczeniach. Ważne są nasze predyspozycje do wykonywania różnych zawodów, różnych elementów, ale talent i ten dryg, ta iskra, te predyspozycje, które posiadamy do wykonywania różnych zawodów są uważam bardzo istotne. Natomiast wiele rzeczy kryje się za godzinami, dniami, tygodniami poświęconymi na ćwiczeniu swoich umiejętności.
Uważam, że tworzymy fantastyczną grupę mega zgranych ludzi i bardzo to jest piękny spektakl, tak naprawdę troszkę o nas, o naszych zajęciach i o naszych przygotowywaniach rocznych – podsumowała Aleksandra.

Reklama

Nie można pominąć efektownej choreografii spektaklu, za którą stoi Klaudia Czerwik-Adamek. Przygotowanie wokalne powierzono Annie Buczkowskiej. Publika zaangażowanie młodych aktorów oceniła bardzo wysoko, brawa były gromkie, więc bisowano. Rzec można, że całe to artystyczne bractwo ma smykałkę do scenicznej zabawy, co dobrze im rokuje.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 27/04/2026 12:31
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo jaw.pl




Reklama