Reklama

Nasza jaworznicka republika kolesiów

AWAP
31/05/2014 09:22
Jednym z najbardziej nośnych haseł wyborczych jest obietnica skończenia z kolesiostwem, kumoterstwem czy nepotyzmem. Prezydent Silbert idąc do wyborów, obiecywał zapewnić to wszystko w ratuszu i spółkach zależnych od niego.

[caption id="attachment_48006" align="alignleft" width="341"] Jest taka scena z filmu „Poszukiwany, poszukiwana”, kiedy pewna pani, zapytana kim jest jej mąż, z wielką estymą wypowiada się o nim: – Mój mąż? Mój mąż z zawodu jest dyrektorem. Na zdjęciu ze strony goldenline.pl Mirosław Sobczak, który jak na razie nie ima się niższych posad niż prezes zarządu[/caption]

Po kilku latach ocena co jest kolesiostwem najwyraźniej u prezydenta straciła na znaczeniu. A wraz z nią obietnice wyborcze poszły w zapomnienie. Oto bowiem w Agencji Rozwoju Lokalnego w roli prezesa pojawił się przed tygodniem niejaki Mirosław Sobczak. Gdyby był jeszcze fachowcem wysokiej klasy, można by zastanawiać się, czy zażyła znajomość od lat jest przeszkodą w zajęciu tego stanowiska? Podobnie, gdyby Sobczak prezesem został w drodze konkursu na to stanowisko. Tymczasem poprzedni pracodawcy nie mają najlepszego zdania o jego dokonaniach, a i konkursu na stanowisko prezesa ARL nie było.
Prezydent Silbert dał dobrze płatną robotę koledze, bo ten za chwilę miał trafić na bezrobocie.

Sobczak nie jest osobą nową w Jaworznie. Zasiadał już w radach nadzorczych: ZLO a obecnie w PKM. Ma niewielkie udziały w ZLO i jest założycielem oraz aktywnym członkiem Stowarzyszenia Jaworzno Moje Miasto, z którego list startował do rady i na prezydenta Paweł Silbert. Członek PiS.

Mirosław Sobczak, pracując jako prezes Unii Brackiej m.in. zajmującej się transportem w sektorze medycznym, zostawił po sobie co najmniej złe wrażenie i okrojony dotychczasowy rynek usług dla tej fundacji. Czy powodem coraz gorszego funkcjonowania firmy był fakt, że niebawem po objęciu stanowiska prezesa jego syn otworzył konkurencyjną firmę transportową podbierając zlecenia ojcu bez jego wiedzy i zgody? Albo przeciwnie, bo przecież rodzina jest najważniejsza. Nie zamierzamy jednak tego rozstrzygać. Mówiąc jednak najoględniej, szefowie i pracownicy, z którymi rozmawialiśmy nie urywali, że rozstanie z prezesem było ulgą nie tylko dla nich, ale i dla firmy.

Kolejnym przedsiębiorstwem, które miało po pewnym czasie prezesa powyżej dziurek od nosa, była firma Amicus z Częstochowy. Robota na stanowisko naturalnie też została załatwiona po koleżeńsku przez jaworznickich przyjaciół. Tu też firmie pod jego rządami specjalnie się nie powodziło, no bo jak inaczej skomentować fakt, że kiedy zajął się zarządzaniem, straty wynosiły niespełna 5 tys. zł Po dwuletniej kuracji, jaką jej zafundował, doszły już do 300 tys. zł.

Straty powstały m.in. za sprawą firmy kuzyna Sobczaka, który wynajmował pomieszczenia, a następnie drożej podnajmował je prezesowi Sobczakowi. Przepraszam, firmie zarządzanej przez prezesa Sobczaka.
Przypadek, czy może sprawdzona wcześniej metoda na pomnażanie majątku rodziny? Informacji na temat tej współpracy Sobczak nie chciał komentować, bo jak stwierdził, zgodnie z podpisaną umową, ma zakaz wypowiadania się na temat spółki Amicus. Unia Bracka podobnych wymogów nie stawiała, więc uznał nawet, że pomoc synowi w kontaktach na rynku transportu medycznego (m.in. w Jaworznie) była możliwa i etyczna.

Pozostaje pytanie, skąd Sobczak znalazł się w jaworznickiej Agencji Rozwoju Lokalnego? Otóż kiedy słabe wyniki w Częstochowie wyszły na jaw, właściciele Amicusa postanowili Sobczaka zwolnić. I nawet tego nie kryli. Prezes najpierw słabo się poczuł i dostarczył L4, a potem rozpoczął urlop, który mu się należał. Po urlopie prezes Sobczak miał wylądować na kuroniówce, ale od nieszczęścia uratował go Paweł Silbert, na kilka dni przed odwołaniem z prezesury, dzwoniąc z pytaniem, czy łaskawie nie zająłby się wyprowadzeniem z kryzysu finansowego jaworznickiej ARL.
Złośliwi mówią, że telefon od prezydenta to specyficzny sposób przeprowadzania konkursów na stanowisko, gdzie znana jest posada, wynagrodzenie i tylko trzeba znaleźć kandydata najlepiej znajomego, żeby po te dobra sięgnął.

Prezydent zresztą potwierdził nam, że telefon z propozycją do Sobczaka w kwietniu wykonał. Kiedy otrzymał pozytywną odpowiedź, z początkiem maja zaczął koledze organizować posadę.
Najpierw szybki wybór nowej rady nadzorczej w ARL. Potem równie szybkie zwolnienie – niemal natychmiastowe – wieloletniego prezesa ARL Zbigniewa Powroźnika. Prezydent nie czekał nawet na koniec kadencji, która przypadała podczas walnego najdalej w czerwcu. Zresztą powszechną tajemnicą jest fakt, że Silbert Powroźnika nie lubił. Można naturalnie zadać pytanie, dlaczego prezydent zwlekał ze zwolnieniem prezesa Powroźnika co najmniej 10 lat, skoro uważał że źle zarządza agencją?.

Odpowiedź Silberta jest banalna. Miasto nie miało większości, a jego wniosków o konieczne zmiany w zarządzie nikt nie chciał realizować. Twierdzi też, że zarząd ARL był chroniony głównie przez tauronowskie spółki i ARP – większościowych akcjonariuszy agencji. One też miały przewagę w radzie nadzorczej, która mogła odwołać prezesa.

Z biegiem lat, prezydent Silbert coraz bardziej ograniczał współpracę z ARL, mając o niej kiepskie zdanie. Nawet dzierżawę budynku, w której była siedziba spółki i gdzie odbywały się szkolenia, ograniczył do wynajmu pomieszczeń zajmowanych przez biuro ARL, a projekty niegdyś zlecone przez gminę nie były przedłużane, co w efekcie doprowadziło do kiepskiej kondycji firmy.

cały artykuł przeczytasz w papierowym wydaniu gazety "Co Tydzień"
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    marek978@portal - niezalogowany 2014-06-03 00:06:54

    O stadion w Szczakowej trzeba zabiegać, bo już w styczniu zlecono projekt. I niestety musieli się wycofać. Teraz robią zadymę i blokują Podłęże.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Aginson72 - niezalogowany 2014-06-02 21:53:30

    Jasne, znamy się i wiesz kim jestem .. zapewne to też na mieście usłyszałeś ... Bez odbioru ....

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    maksimus-75@portal - niezalogowany 2014-06-02 21:32:48

    Bo się znamy;-)! Musze spadać, narka..

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo jaw.pl




Reklama