Reklama

Słowo na niedzielę: Język miłości


A było to na samym początku, w szóstym dniu, według biblijnego opisu aktu stworzenia wszechświata: - wtedy  to Pan Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi, i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego stał się człowiek istotą żywą (Rdz 2, 7).


Owo tchnienie Boga jest nie tylko darem życia, ale cząstką samego Boga, daną stworzonemu człowiekowi i uzdalniającą go do podjęcia ze Stwórcą świadomej współpracy będącą kontynuacją Jego dzieła. Cząstka ta z natury swej  nieśmiertelna, od Boga wychodzi i do Boga wraca. Określamy ją mianem ludzkiej duszy, dzięki której człowiek nie tylko żyje, jak inne istoty, ale uzyskuje rangę osoby, czyli jest uzdolniony do swoistego rodzaju dialogu z osobowym Bogiem.


Można by powiedzieć, że oknem, przez które dusza człowieka niejako wyziera na ten świat, jest twarz człowieka. Nie ma nic piękniejszego od pełnego życia ludzkiej twarzy i nic smutniejszego, kiedy zastyga po śmierci człowieka. Jednakże największym zranieniem i okaleczeniem ludzkiego oblicza jest grzech.  O wadze komunikacyjnej twarzy , jak nigdy dotąd,  przekonujemy się teraz, doświadczając  wątpliwego uroku zbiorowej maskarady, przekładającej się również na rosnące problemy z interpersonalną komunikacją.

Reklama

W historii świata Bóg przygotował dla człowieka pogubionego w grzechu drugie tchnienie. Jest nim Duch Święty, który od Ojca i Syna pochodzi, a Który jest trzecią osobą Trójcy Przenajświętszej.  Celem Jego zesłania, jest udoskonalenie komunikacji między człowiekiem a Bogiem i komunikacji między ludźmi. Jej językiem jest język miłości, który ludzie utracili, a czego symbolem stała się biblijna wieża Babel.


Odczytajmy jeszcze raz pierwotny zamysł Stwórcy: A wreszcie rzekł Bóg: „Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam” (Rdz 1, 26).

Reklama

Obraz ten zakłócony przez grzech, w oczach Bożych stał się na powrót czytelny, przez oczyszczenie dokonane w Jezusie Chrystusie. Jakże wymowna jest scena z Ostatniej Wieczerzy, kiedy to Chrystus umywa stopy swoim uczniom i jakże znaczące są Jego  słowa skierowane do Piotra: Wykąpany potrzebuje tylko nogi sobie umyć, bo cały jest czysty (J 13, 10). Tylko Jezus był w stanie nas prawdziwie obmyć.  Przyjął postać człowieka, aby tego dokonać. Nam zostawił przykład i polecenie, aby sobie wzajemnie nogi obmywać, aby sobie wzajemnie służyć. To jest prawdziwie język miłości.


Zjednoczeni doświadczeniem śmierci i zmartwychwstania Chrystusa, cieszący się obecnością Najświętszej Maryi Panny, gotowi do służby Bogu i ludziom, Apostołowie otrzymali dar Ducha Świętego. Bóg prześwietlił ich swoją miłością i mocą. Efekt był niesamowity, czego doświadczyli ci pielgrzymi przybyli do  Jeruzalem, których wokół Wieczernika zgromadził powiewem wiatru.

Reklama

Bóg w uczniach Jezusa stał się  czytelny, a oni zaś okazali się dzięki temu godni zaufania. Po raz pierwszy w dziejach Jeruzalem pielgrzymi wyszli ze świętego miasta prawdziwie zjednoczeni z Bogiem, doświadczywszy języka Jego miłości. A stało się to przez tych, którzy Bogu oddali całych siebie, bo język miłości, to 100% dawania i 100% otrzymywania.


Stawiam sobie pytanie w 44 rocznicę moich święceń kapłańskich, mojego wyjścia z Wieczernika;


- czy  pozwalam Bogu na to, aby  mówił przeze mnie językiem miłości? Niestety nie zawsze, a przecież na obrazku prymicyjnym napisałem: Usłysz mój głos w swej dobroci Panie!

Reklama

 Ks. Lucjan Bielas


 


 


 


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo jaw.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości