Kto planował letni wyjazd nad ciepłe morze w tym roku, pewnie już zauważył - portfel trzeba przygotować nieco grubszy niż jeszcze dwa lata temu. Ceny lotów ,hoteli i apartamentów wakacyjnych w najpopularniejszych europejskich kurortach poszybowały w górę, a prognozy na sezon 2026 nie napawają optymizmem. Zjawisko dotyczy niemal wszystkich śródziemnomorskich kierunków - od Balearów po Adriatyk. Co za tym stoi i jak kształtują się konkretne kwoty?
Przyczyn drożejących wakacji jest kilka i wzajemnie się napędzają. Przede wszystkim rośnie popyt. Po pandemicznych latach Europejczycy nadrabiają zaległości podróżnicze ,a jednocześnie coraz więcej turystów z Azji i Ameryki Północnej wybiera Stary Kontynent jako cel letniego wypoczynku. Lotniska na Majorce czy Sycylii obsługują rekordowe liczby pasażerów, co automatycznie przekłada się na wyższe stawki biletów.
Drugi istotny czynnik to koszty operacyjne linii lotniczych. Paliwo lotnicze, mimo pewnej stabilizacji ,wciąż utrzymuje się na podwyższonym poziomie względem lat 2019-2023. Do tego dochodzą nowe opłaty środowiskowe - Unia Europejska konsekwentnie wdraża regulacje klimatyczne, które obciążają przewoźników dodatkowymi kosztami emisji CO₂. Te wydatki są rzecz jasna przerzucane na pasażerów.
Trzeci element układanki stanowi rynek nieruchomości turystycznych. Popularność platform rezerwacyjnych typu krótkoterminowego najmu sprawiła , że właściciele apartamentów i pensjonatów w nadmorskich miejscowościach podnoszą stawki, widząc nieustający popyt. Hotele sieciowe również korygują cenniki - rosnące koszty energii, żywności i wynagrodzeń pracowników sezonowych zmuszają do podwyżek.
Majorka od lat utrzymuje pozycję jednego z najchętniej odwiedzanych europejskich wyspiarskich kurortów. Niestety, ten status ma swoją cenę - dosłownie. Średni koszt lotu w obie strony z Warszawy lub Berlina na sezon letni 2024 wynosił około 185 euro. W 2025 roku ta sama trasa kosztowała już średnio 215 euro. Na lato 2026 ceny biletów oscylują wokół 255 euro ,co oznacza wzrost o blisko 38% w zaledwie dwa lata.
Sytuacja hotelowa prezentuje się równie wymownie. Nocleg w trzygwiazdkowym obiekcie w Palma de Mallorca lub okolicach Alcudii to w sezonie 2026 wydatek rzędu 170-180 euro za dobę. Dla porównania - w 2024 roku analogiczny standard kosztował 115-125 euro. Wzrost sięga więc nawet 45% , co dla rodziny planującej tygodniowy pobyt oznacza dodatkowe kilkaset euro w budżecie wyjazdowym.
Największa wyspa Morza Śródziemnego przyciąga nie tylko plażowiczów, ale i miłośników kultury, kuchni oraz wulkanicznych krajobrazów. Sycylia od kilku sezonów notuje systematyczny napływ turystów, a to winduje koszty. Przelot z europejskich hubów do Catanii lub Palermo w lecie 2024 kosztował przeciętnie 165 euro w obie strony. Rok później stawka urosła do 200 euro. Tegoroczne rezerwacje pokazują ceny na poziomie 240 euro - to skok o 45% w ciągu dwóch lat.
Jeśli chodzi o zakwaterowanie , sycylijskie hotele średniej klasy podniosły stawki z około 100 euro za noc w 2024 do 135-145 euro w sezonie 2026. Warto zaznaczyć, że szczególnie podrożały obiekty na wschodnim wybrzeżu wyspy - w rejonie Taorminy czy Syrakuz - gdzie popularność wśród influencerów podróżniczych napędza dodatkowy popyt.

Korfu zawsze stanowiło nieco bardziej przystępną alternatywę dla droższych greckich wysp pokroju Santorini czy Mykonos. Ta różnica cenowa stopniowo się jednak zmniejsza. Bilety lotnicze na lato 2024 można było kupić za średnio 155 euro. W 2025 cena wzrosła do 185 euro, a na obecny sezon trzeba liczyć się z kwotą około 225 euro za lot w dwie strony.
Nocleg w przyzwoitym hotelu na Korfu kosztuje dziś 125-135 euro za dobę w szczycie sezonu. Jeszcze w 2024 roku za podobny standard płaciło się 85-90 euro. Dynamika wzrostu jest tu wyjątkowo odczuwalna ,ponieważ wyspa przez lata słynęła z korzystnego stosunku jakości do ceny. Ten atut powoli blaknie.
Warto monitorować oferty specjalne i promocje linii lotniczych - serwisy takie jak Eco-Fly.com agregują zniżki i okazje na przeloty, co pozwala niekiedy zaoszczędzić nawet 20-30% względem cen regularnych. Elastyczność terminów podróży znacząco zwiększa szansę na trafienie korzystnej oferty.
Przez ostatnią dekadę Czarnogóra funkcjonowała jako jeden z najtańszych nadmorskich kierunków w Europie. Budva, Kotor, Herceg Novi - te nazwy kojarzyły się z pięknem Adriatyku w przystępnej cenie. Ale i tutaj nastąpiła wyraźna zmiana. Przeloty z centralnej Europy do Tivatu lub Podgoricy kosztowały latem 2024 średnio 135 euro. W 2025 roku cena podskoczyła do 165 euro, a na sezon 2026 wynosi już około 205 euro. To wzrost rzędu 52% w porównaniu z rokiem 2024.
Hotelarstwo czarnogórskie przechodzi transformację - przybywa obiektów wyższej klasy , a starsze pensjonaty podnoszą standardy i jednocześnie ceny. Średnia stawka za noc w hotelu trzygwiazdkowym nad adriatyckim wybrzeżem wzrosła z 70-75 euro w 2024 do 110-120 euro w bieżącym sezonie. Na najbardziej obleganych odcinkach Riwiery Budwiańskiej ceny potrafią być jeszcze wyższe.
Aby lepiej zobrazować skalę podwyżek, poniżej przedstawiono orientacyjne średnie ceny lotów w obie strony z głównych europejskich lotnisk oraz noclegów w hotelach średniej kategorii:
Tendencja jest jednoznaczna we wszystkich analizowanych destynacjach. Co ciekawe, procentowo najsilniej podrożały kierunki wcześniej uważane za budżetowe - Czarnogóra i Korfu.
Poza wspomnianymi już przyczynami jest kilka mniej oczywistych elementów napędzających spiralę cenową. Jednym z nich jest tzw. efekt instagramowy - popularne lokalizacje ,które stają się viralowe w mediach społecznościowych, doświadczają gwałtownego skoku zainteresowania. Infrastruktura turystyczna nie nadąża za popytem ,co prowadzi do klasycznego mechanizmu rynkowego: ograniczona podaż przy rosnącym zapotrzebowaniu podnosi ceny.
Kolejna kwestia dotyczy lokalnych regulacji. Wiele europejskich miast i regionów wprowadza opłaty turystyczne lub podnosi istniejące podatki pobytowe. Majorka planuje dalsze zaostrzenie przepisów dotyczących krótkoterminowego wynajmu , co może jeszcze bardziej ograniczyć ofertę tanich noclegów. Sycylia z kolei rozważa wprowadzenie limitów wjazdowych na niektóre plaże w szczycie sezonu.
Nie bez znaczenia pozostaje również kurs walut. Wzmocnienie euro względem walut spoza strefy eurozone sprawia, że europejskie wakacje stają się droższe dla turystów z krajów takich jak Polska czy Czechy. Jednocześnie silne euro przyciąga mniej podróżnych spoza kontynentu ,co w teorii mogłoby obniżyć popyt - w praktyce jednak efekt ten jest niwelowany przez rosnące zainteresowanie ze strony samych Europejczyków.
Mimo rosnących kosztów istnieją sprawdzone sposoby na ograniczenie wydatków. Kluczowe znaczenie ma wcześniejsze rezerwowanie - zarówno lotów, jak i zakwaterowania. Różnica między ceną przy rezerwacji w styczniu a w czerwcu potrafi sięgać 40-60%. Warto również rozważyć podróżowanie poza szczytem sezonu - pierwsza połowa czerwca i wrzesień oferują przyjemną pogodę przy znacznie niższych stawkach.
Porównywanie ofert z różnych źródeł to absolutna podstawa. Bezpośrednie rezerwacje u przewoźników ,korzystanie z alertów cenowych i elastyczne podejście do dat wylotu potrafią zdziałać cuda dla domowego budżetu. Zamiast najpopularniejszych kurortów warto rozejrzeć się za mniej oczywistymi lokalizacjami - albańska riwiera, północne wybrzeże Sardynii czy mniej zatłoczone greckie wyspy wciąż oferują korzystniejsze ceny.
Więcej praktycznych wskazówek dotyczących oszczędzania na podróżach w bieżącym roku można znaleźć na portalu Travelinsight ,gdzie regularnie publikowane są aktualne porady i sprawdzone strategie obniżania kosztów wakacyjnych wyjazdów.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze