W listopadzie ubiegłego roku wycięto sporo drzew na terenie Korzeńca w Cezarówce Dolnej. Drewno czekające na nabywców wciąż leży przy drodze dojazdowej do wieży obserwacyjnej. W kwietniu ubiegłego roku, czyli w szesnastym odcinku cyklu „Poznać, Pokochać, Chronić” opowiedziałem o tutejszych pięknych okolicznościach przyrody. Jednocześnie na wielu drzewach zobaczyłem zapowiedź spodziewanej śmierci. Wycinka była nieunikniona. Takie są prawa gospodarki leśnej. Jak wzgórze wygląda, sprawdziłem samopas w dniu 3 stycznia. Ponadto większą grupą zajrzeliśmy tutaj podczas wycieczki z dnia 10 stycznia.
Wzgórze Korzeniec jest obecnie zalesioną wyspą położoną na północ od ulicy Krakowskiej. Stok południowy zajmuje buczyna, od północy i wschodu znajdują się lasy z dominacją drzew iglastych takich jak sosny zwyczajne oraz modrzewie europejskie. Dawno temu Korzeniec był „łysą górą” z licznymi polami uprawnymi. Po zaprzestaniu upraw wzniesienie zalesiono. Buczyna na stoku południowym to teren będący własnością Nadleśnictwa Chrzanów. Cała reszta to lasy na gruntach prywatnych. Skalne podłoże Korzeńca stanowią dolomity retu, najwyższego piętra triasu dolnego. Od zawsze mój zachwyt szczególnie wiosną wzbudzały łany kwitnących przylaszczek. To podnosiło bardzo walory tego miejsca. Niestety, w październiku 2014 roku ta roślina została skreślona z listy gatunków chronionych. Drugim częstym gatunkiem również pozbawionym ochrony jest pierwiosnka lekarska. Z dawnej listy ostał nam się jedynie wawrzynek wilczełyko. Aczkolwiek spadł z kategorii ochrona ścisła do kategorii ochrona częściowa. To znacznie ułatwia prowadzenie gospodarki leśnej także poprzez wycinkę. Ile osobników z tej trójki przeżyło przekonamy się wiosną.
Ubiegłoroczna wycinka nie spowodowała powrotu do odległej przeszłości. To, co wycięto, jest odpowiednikiem takich samych działań, które podejmuje każdy uprawiający warzywa, kiedy to trzeba coś usunąć, aby pozostałe mogły dać lepszy plon. Generalnie większość drzew pozostała, dlatego jadący ulicą Krakowską nie zauważą, że tam coś ubyło. Wybierając się na spacer, zauważymy, że największą niedogodnością będzie zmaganie się z głębokimi koleinami pozostawionymi przez ciężki sprzęt używany do wycinki. To może się wyrównać już w rok. W dalszym ciągu możemy podziwiać buki z osobliwymi ranami na pniach oraz korze ozdobionej smugami układającymi są w schematycznie rysowany ludzki tłum.
Chociaż nie wszystkim to się spodoba, nader często w związku z gospodarką leśną lansuję tezę, że dopóty, dopóki trwa pewien długofalowy cykl – jest las, był las, będzie las – trudno do czegokolwiek się przyczepić. Ostatecznie wszyscy potrzebujemy drewna czy to na deski czy to dopóty można do palenia. W tym wypadku nie podobają mi się pozostawione zwały gałęzi, które potęgują uczucie nieporządku. Warto jeszcze przypomnieć, że 14 kwietnia 2018 roku północno-zachodni stok wzniesienia padł ofiarą pożaru. Paliła się ściółka, ale wiele drzew ucierpiało. Znaczna ich część jest obecnie martwa. Te drzewa można było przy tej okazji wyciąć, ale jednak je pozostawiono. I to mi się bardzo w tej sytuacji w związku z deklarowaną gdzie indziej potrzebą zapewnienia bezpieczeństwa publicznego bardzo nie podoba.
Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
To jest żalosne a pan leśniczy powie ze nie ma drewna hahaha tez niedlugo sìę za niego wezma odpowiednie sluzby
To jest żalosne a pan leśniczy powie ze nie ma drewna hahaha tez niedlugo sìę za niego wezma odpowiednie sluzby