Dobra komunikacja pomiędzy magistratem a mieszkańcami to podstawa harmonijnego funkcjonowania miasta. Niby banał, ale jeśli zawiedzie, to potrafi wywrócić poniedziałkowy poranek do góry nogami. O tym, jak ważny jest dobry kontakt z mieszkańcami, przekonały się ostatnio miejskie służby. Choć – umówmy się – przekaz w wydaniu naszej jaworznickiej władzy bardziej przypomina starannie wypolerowaną witrynę z napisem: „jesteśmy nieomylni, innowacyjni i zawsze o krok przed wszystkimi”, niż rzetelne informowanie o tym, co tak naprawdę dzieje się w mieście.
Przykład? Proszę bardzo. W jaworznickim Biuletynie Informacji Publicznej pojawiło się obwieszczenie o budowie składowiska odpadów przy ul. Młynarskiej. Brzmi groźnie? No właśnie. Tytuł zrobił swoje. Tymczasem w rzeczywistości chodzi o techniczne rozszerzenie działalności firmy, która już tam funkcjonuje – zwiększenie możliwości przetwarzania odpadów PET. Rzecz ekologiczna, administracyjna, formalna. Do tej pory nikomu nie przeszkadzała i raczej nie zapowiada się, by miała zacząć. No, ale słowo „składowisko” działa na wyobraźnię niczym płachta na byka.
Po publikacji informacji na portalu jaw.pl rozdzwoniły się telefony, ruszyła lawina komentarzy, rozgorzały dyskusje: „To spalarnia?”, „Coś przed nami ukrywają?”, „Znowu coś po cichu?”. Poniedziałek zyskał dynamikę, jakiej nie powstydziłby się black friday.
Do wieczora radni nagrywali filmiki z wyjaśnieniami, urzędnicy prostowali przekaz, a nawet Paweł Bednarek poczuł potrzebę zabrania głosu w mediach społecznościowych. Swoją drogą wciąż trudno połapać się, kiedy występuje jako przedstawiciel gminy, a kiedy jako osoba prywatna – ale zostawmy ten wątek, bo to temat na osobny felieton.
Cała sytuacja pokazuje jedno: wyobraźnia komunikacyjna naszych decydentów kończy się tam, gdzie zaczyna się potencjalna kontrowersja. Zamiast uprzedzić fakty, wykorzystać własne kanały i spokojnie wyjaśnić temat zawczasu, czekają, aż wybuchnie dyskusja, a potem narzekają, że „ludzie nie czytają” i „ludzie nie rozumieją”.
Tyle że ludzie bardzo dobrze rozumieją. Reagują na to, co słyszą. A jeśli słyszą tylko hasło „składowisko odpadów”, bez kontekstu, to trudno się dziwić, że zapala się czerwona lampka.
I tu dochodzimy do sedna problemu. Gdy miejskie publikatory są tak mocno splecione z władzą, trudno oczekiwać, że staną po stronie mieszkańców. Z natury rzeczy będą raczej bronić polityków niż zadawać niewygodne pytania. A wtedy komunikacja przestaje być dialogiem, a staje się jednostronnym komunikatem.
I na koniec mała dygresja. Gołoledź można obrócić w żart. No, ale gdy się nie da dojechać do szkoły czy szpitala, bo elektryczne autobusy znów mają problem z podjazdem pod górkę przy pierwszym lepszym opadzie – to już przestaje być zabawne. Tyle że o tym mówi się znacznie ciszej.
Dla nas to nawet wygodne. Zawsze będzie co opisywać, co prostować, co tłumaczyć. Problem w tym, że jeśli kiedyś zabraknie sił, zostanie już tylko jeden, słuszny przekaz. A wtedy – niezależnie od tego, kto akurat będzie u władzy – trzeba będzie oddać mu należny hołd. I wtedy komunikacja naprawdę będzie „podstawą”, tyle że bezwzględnego posłuszeństwa wobec jaworznickiej władzy.
Franciszek Matysik
* Mao Zedong (chiński rewolucjonista, teoretyk komunizmu i założyciel Chińskiej Republiki Ludowej, którą rządził dyktatorsko od 1949 roku aż do śmierci w 1976 roku) twierdził, że jednym z filarów rządów jest kontrola informacji, czyli propaganda.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze