I zera miała być czymś więcej niż samochodem. Miała być symbolem nowoczesnej Polski, ambitnego państwa i wielkiego skoku cywilizacyjnego. Miała pokazać, że potrafimy nie tylko marzyć, ale też planować, budować i dowozić. Dziś jednak coraz trudniej nie odnieść wrażenia, że ten projekt wpadł w bardzo poważny zakręt.
Nie przesądzajmy jeszcze, że to definitywny koniec. Ale nie udawajmy też, że wszystko jest pod kontrolą. Ustąpienie prezesa, kolejne znaki zapytania i coraz więcej ciszy tam, gdzie miały być konkrety, każą zapytać wprost: co dalej? Bo właśnie w takich chwilach kończy się polityczna opowieść, a zaczyna brutalna rzeczywistość. Budować można wiele. Pytanie tylko: co dokładnie, za ile i na jakich podstawach?
Być może sam pomysł był odważny. Może nawet potrzebny. Tyle że odwaga bez fundamentów często kończy się jak wizualizacja z folderu reklamowego – wygląda efektownie, dopóki nie trzeba wejść do środka. Jeśli ojców sukcesu zawsze jest wielu, to ojców kłopotów zapewne również. I tu warto uczciwie powiedzieć: odpowiedzialność nie leży po jednej stronie. Trudno nie zapytać, czy zawiniły opóźnienia z czasów Morawieckiego, czy może obecna władza nie potrafiła nadać projektowi sensownego kierunku. A może prawda jest bardziej banalna i bardziej bolesna zarazem – zbyt długo więcej tu było życzeniowego myślenia niż merytoryki.
Najbardziej szkoda jednak miasta. To ono uwierzyło, że uczestniczy w czymś wielkim. To mieszkańcy słyszeli o przełomie, rozwoju, miejscach pracy i nowym otwarciu. Jeśli więc wokół tego pomysłu już coś ruszyło, jeśli budowana jest infrastruktura i wydano publiczne pieniądze, to ta historia nie może zakończyć się wzruszeniem ramion.
Problem z Polską polega dziś na tym, że każda trudna sprawa natychmiast staje się kolejną bitwą wojny polsko-polskiej. Jedni powiedzą, że kiedyś wszystko szło szybciej. Drudzy przypomną, ile było chaosu, ustaw pisanych na kolanie i decyzji przepychanych nocą. Teraz z kolei mamy blokowanie, awantury i polityczne okopy. Efekt? Państwo słabnie, obywatele tracą zaufanie, a dezinformacja tylko zaciera obraz.
Możemy się różnić, ale w sprawach rozwoju powinniśmy umieć się porozumieć. Bo Izera być może jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa. Ale już dziś mówi nam jedno: bez rozsądku nawet najpiękniejsza wizja może odjechać szybciej, niż zdążymy wsiąść.
Franciszek Matysik
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Przecież to od początku był plan skoku na kasę. Zakładamy firmę, tworzymy zarząd i płacimy mu duuuże pieniądze, aż się lud nie jorgnie, albo władza nie zmieni. Jak można było mieć choćby cień nadziei, że kraj/ludzie bez doświadczenia wykoncypują coś czym będą mogli zakasować duże koncerny motoryzacyjne z Niemiec, czy Francji, albo pobić cenowo Chińczyków. W kraju, gdzie nikt nie podejmie decyzji, bez "góry" a byle kawałek drogi buduję się minimum rok, by po kolejnym roku go poprawiać, miałby powstać samochód, fabryka, łańcuchy dostaw i kadra inżynierska w kilkadziesiąt miesięcy.
skończmy z tym samochodem. Ja bym postawił na produkcję dronów wojskowych i cywilnych.
Ja bym postawił na polski samolot turystyczny i ultralaita
Teraz sa jedynie utrudnienia drogowe w kiier.Wys.Brzegu i elektrowni zwiazane z budowa nowej drogi "do lasu" ,ktory po wycieciu ,odrasta.Ma ta droga kosztowac ponad 200 mln.ale kto bogatemu zabroni.A ci bogaci to ponoc my. Co do fabryki dronow,to raczej trzeba zaczac od lukow i proc bo tansze ,proste i nie wymaga tegich glow.Przy tworzeniu izery takie glowy byly potrzebne i widac jak sie konczy.
Przecież to od początku był plan skoku na kasę. Zakładamy firmę, tworzymy zarząd i płacimy mu duuuże pieniądze, aż się lud nie jorgnie, albo władza nie zmieni. Jak można było mieć choćby cień nadziei, że kraj/ludzie bez doświadczenia wykoncypują coś czym będą mogli zakasować duże koncerny motoryzacyjne z Niemiec, czy Francji, albo pobić cenowo Chińczyków. W kraju, gdzie nikt nie podejmie decyzji, bez "góry" a byle kawałek drogi buduję się minimum rok, by po kolejnym roku go poprawiać, miałby powstać samochód, fabryka, łańcuchy dostaw i kadra inżynierska w kilkadziesiąt miesięcy.
skończmy z tym samochodem. Ja bym postawił na produkcję dronów wojskowych i cywilnych.
Ja bym postawił na polski samolot turystyczny i ultralaita