Siejące postrach i wywołujące niepokój zdarzenia nie ominęły także Jaworzna. W połowie listopada 1918 roku doszło do zamieszek ulicznych. Nie obyło się bez interwencji oddziału wojska. Wprowadzono też godzinę policyjną.
Pamiętny dzień
Niepokoje społeczne trwały również w Jaworznie. Świadczy o tym treść dalekopisu wystosowanego przez Zarząd Gminy Jaworzno do władz Polskiej Komisji Likwidacyjnej w Krakowie. Władze Jaworzna prosiły w nim o przysłanie asystencji wojskowej dla zapewnienia porządku i spokoju. W treści dalekopisu wysłanego 18 listopada 1918 czytamy:
„O godzinie 18-tej wieczorem zgromadził się przed lokalem „Przyjaźni” tłum ludzi, który domagał się wydania towarów zrabowanych na Izraelitach. Znajdujący się przed lokalem patrol dał ognia bezskutecznie. Tłum wzrósł do kilka tysięcy głów i przepędził posterunek straży. Następnie ludzie ci zrabowali z lokalu „Przyjaźni” wszystkie towary, niszcząc przy tym lokal.”
W tym samym dalekopisie miejscowy komendant zwrócił się z prośbą o wydelegowanie natychmiastowej pomocy wojskowej do Jaworzna. Jej celem miało być zapobieżenie ewentualnym dalszym niepokojom i rabunkom. W odpowiedzi na zaistniałe zajścia, władze powiatowe zdecydowały o wprowadzeniu ma terenie Jaworzna i okolic godziny
policyjnej. Obowiązywać ona miała od godziny 17:00. W tym to czasie mieszkańcy nie mogli:
„opuszczać swoich domów, spacerować po ulicach, wałęsać się, ani przebywać w miejscach publicznych z wyjątkiem nagłych wypadków oraz dojścia o pracy w kopalniach.”
Władze Polskiej Komisji Likwidacyjnej przysłały na teren miasta Jaworzna kompanię wojska. Oddział ten przy użyciu karabinu maszynowego zapobiegł dalszym niepokojom i grabieżom mienia żydowskiego. Zaprowadził on tym samym spokój – jednak nie na długo.
Bracia Płonkowie w akcji
W połowie grudnia 1918 roku obostrzenia prawne nie mogły być jeszcze zniesione. Powodem takiego stanu rzeczy był braku poprawy stanu bezpieczeństwa obywateli. Nie wystąpiły już co prawda masowe napady i rabunki ludności żydowskiej, to nadal jednak zdarzały się pojedyncze napady na obywateli żydowskich.
W tym czasie na terenie miasta Jaworzna i okolic siała postrach banda braci Płonków: Aleksandra, Bartłomieja i Łazarza. Trzej bracia, powróciwszy z wojska napadali i okradali mieszkańców Jaworzna. 11 grudnia 1918 roku w godzinach wieczornych napadli na rodziny: Jędrosza, Wacławka i Shenkera. Ograbili ich doszczętnie z całego dobytku w taki sposób, że osoby te ledwo uszły z życiem.
Wieczorem 10 grudnia w dzielnicy Pechnik banda wyrostków napadła na dom Pikusa Lankera. Obrabowała go doszczętnie z jego dobytku. Miały tam też miejsce wypadki obrzucania kamieniami przypadkowych przechodniów przez grupy wyrostków w dzielnicy Pechnik.
Stan wyjątkowy wraz z godziną policyjną trwał jeszcze w roku następnym. Działania mające dyscyplinować społeczeństwo przyniosły tylko skutek połowiczny. Nie notowano już bowiem zamieszek czy wystąpień przeciw Żydom. Niestety, napady rabunkowe i kradzieże szerzyły się dalej. Notowane one były przez cały okres II Rzeczypospolitej, stanowiąc duży problem.
Przemysław Maciejewski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze