Czas w pewnym sensie zamknąć temat Żabnika poza rezerwatem. 20 marca podczas nagrywania filmu przeszliśmy się jego prawym brzegiem po Młyny Serafińskie. Teraz nastał czas, aby sprawdzić, co można zobaczyć przy jego lewym brzegu. O tym, co tam widziałem, opowiem później. Teraz skupię się pięknych okolicznościach przyrody przy północnowschodnim skrajem Grabańki a Kozim Brodem.
Za punkt startu do przejścia, które miało miejsce 10 kwietnia, wybrałem okolicę ulic Władysława Jagiełły oraz Jana Olbrachta. Znajduje się tutaj spory kompleks leśny w typie boru bardzo mieszanego. Znaczy się dominują sosny zwyczajne, pomiędzy którymi jest pewna ilość dębów szypułkowych, co jest jedną z cech kluczowych dla klasycznego boru mieszanego w rozumieniu klasyfikacji według podręcznika Szata roślinna Polski. Ponieważ w drzewostanie pojawia się sporo amerykańskiego dębu czerwonego oraz czeremchy amerykańskiej, stosując kontrowersyjny skrót myślowy, wymyśliłem bór bardzo mieszany. W tej okolicy w lesie znalazłem rozpoczynającą inwazję pochodzącą z Ameryki Północnej mahonię pospolitą. Zapewne w rozsiewaniu korzysta z pomocy ptaków. Z krzewów rodzimych trafił się agrest. Od strony płynącego na północ od lasu Koziego Brodu trafił się jaśminowiec. To raczej wyrzutek z ogrodu. Od strony zabudowań zauważyłem okazałą brzozę brodawkowatą. Na jej pniu obficie rozrasta się pustułka pęcherzykowata. Z mchów jest na niej kędzierzawiec wąsaty.
Tego dnia podobnie jak 20 marca rzeką płynęła woda rdzawej barwy. Rwała bardzo szybko. To po prostu wielka dolewka z Trzebini Sierszy jako skutek odwadniania tamtejszego obszaru katastrofy górniczej. Kozi Bród w tej okolicy jest wyraźnie wpuszczony w kanał. Bliżej dogodnej przeprawy znajdującej się w rejonie północno-wschodniego krańca lasu znajduje się dość wysoki próg. Lewy brzeg rzeki jest zadrzewiony. Dominują tutaj modrzewie szkockie, które od europejskiego wyróżniają się różowymi gałązkami. Drugą dominantą są jawory. Trafiła się okazała wierzba krucha. Pod nią wyrasta dziki bez czarny. Część drzew oplata chmiel. Zasadniczą warstwę krzewów w nadbrzeżnych zaroślach tworzy śnieguliczka biała, teraz prezentująca się jako zielonkawa mgiełka. Wśród krzewów maskuje się kalina koralowa. Z zieleniny wyróżniają się płaty podagrycznika pospolitego. Pośród niego wypatrzyłem kuklika pospolitego. Bliżej rzeki oraz na północ od niej rozciągają się płaty trzciny pospolitej. Sporadycznie towarzyszy jej trzcinnik pospolity. W nurcie rzeki wypatrzyłem zielone plamy manny jadalnej.
Bardzo osobliwą sytuacją było obfite wystąpienie porostów. Najwięcej trafiło się ich na gałązkach modrzewia szkockiego. Lokalnie jest ich tyle, że nie widać rozwijających pąków. Dominującym gatunkiem jest pustułka pęcherzykowata. To gatunek o rozetkowatej, listkowatej plesze. Jest szeroko rozprzestrzeniony na półkuli północnej. Powoli poprzez ciepłe kraje opanowuje półkulę południową. Ot globalizacja. W Polsce to gatunek bardzo pospolity. Uwielbia korę drzew. Trafia się na słomianych dachach, czasami na ziemi, a nawet skałach. Swoistą wisienką na torcie było spore skupisko mąklika otrębiastego, krzaczkowatego porostu nadrzewnego. Widuję się z nim coraz częściej, ale tutaj była to jego największe wystąpienie. Krzaczkowata kula miała prawie 20 centymetrów średnicy. W Polsce powoli powiększa obszar swego występowania. Do października 2014 roku podlegał ścisłej ochronie gatunkowej. Teraz nie załapał się nawet na listę gatunków częściowo chronionych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze