Książka Jerzego Larysza, członka RSTK w Jaworznie, „Życie w Kolonii Fabrycznej” zaczyna się wspomnieniami o mieście, w którym trzech kolegów spędziło dzieciństwo.
Spotkanie kolegów odbywa się na biwaku przy ognisku w Bieszczadach jesienią 1990 roku, gdzie przyjechali, aby spotkać się po długich latach. Bronisław, były mieszkaniec Jaworzna, po wojnie został lekarzem na Przdgórzu Bieszczadzkim, Aleksander pozostał w Jaworznie, a Józef jest teraz chemikiem w Gliwicach.
Lata 30-te
Na początku dowiadujemy się, że Jaworzno historycznie i kulturowo związane jest z Małopolską ,ale względy ekonomiczne przypisały miasto do Śląska.
W latach 30-tych miasto liczyło ponad 20 tys. mieszkańców i posiadało zwartą zabudowę wokół rynku oraz kilka odległych rolniczych osiedli. Na wzniesieniu stał murowany kościół św. Wojciecha z XVI wieku.
Poniżej w piwnicach rynku kwitł handel żydowski. W sklepikach zwanych jatkami można było kupić karkówkę, towary kolonialne, śledzie z beczki i owoce.
Przekupki i szarlatani
Lekarz bieszczadzki wspomina, że we wtorki i piątki odbywały się miejskie jarmarki, gdzie główną rolę odgrywały przekupki handlujące płodami miejscowego rolnictwa.
Szewcy sprzedawali buty, krawcy odzież, garncarze garnki, a bednarze dzieże, wiadra i cebrzyki.
Kolorytu na jarmarkach nadawali szarlatani sprzedający eliksiry na wszelkie dolegliwości.
Karciarze popisywali się swoim sprytem, oszukując nagminnie grą w karty.
Odpusty
Aleksander wspomina, że dwa razy w roku na św. Wojciecha i św. Katarzyny odbywał się na rynku handel związany z odpustem.
Roiło się przy tej okazji na rynku od dzieciarni, patrzącej pożądliwie na drewniane koniki na biegunach, pneumatyczne pukawki na sznurkach z korkami, gliniane okaryny, metalowe organki i inne cudeńka.
Dzieci stały godzinami przed kolorowymi straganami i wpatrywały się w zabawki. Najczęściej były to rzeczy nieosiągalne dla nich, bowiem w robotniczych kieszeniach brakowało pieniędzy na takie zbytki.
Najczęściej kupowanymi zabawkami były przeważnie najtańsze szmaciane lalki. Józef wspomina, jak rozprawiali się z lalkami z bratem, które kupowała im babcia.
Kolejka i piaskownica
Koledzy wspominają zapamiętane zabawy dzieci. Najlepszą rzeczą do zabawy była naturalna piaskownica, biegnąca kilkanaście metrów tuż za kolonią aż do samego lasu.
W lesie ukryta była kolejka linowa, którą dzieci zrobiły z beczki i sznura. Kolejka była największą tajemnicą skrywaną przed starszymi.
W okresie świąt Bożego Narodzenia funkcjonował teatr z szopką. Teatr ten był celem zazdrości dla sąsiednich „jeleniaków”. W tym temacie była to konkurencja ciągnąca się przez wiele lat. Z szopką związane były liczne przygody opisane w książce w innych opowiadaniach.
Funkcjonowanie teatru w okresie świątecznym było bardzo ważne. Wiązało się z możliwością zarobku paru groszy przez dzieci. Teatr był zawsze wcześniej dobrze zaplanowany i opracowany.
O tych i innych pomysłach dzieci z Kolonii Fabrycznej w Jaworznie dowiemy się z innych opowiadań zawartych w książce Jerzego Larysza.
g.frąs
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze