Reklama

Z perspektywy: Hamulcowi 2015

Gdybym wierzył w obietnice z tej hucpy pod blokiem 910 MW w pewien styczniowy poranek, byłbym święcie przekonany, iż elektrownia pracuje na pełnych obrotach. Że jest to pierwsza na świecie zeroemisyjna elektrownia węglowa o sprawności powyżej 100 procent, gdyż nie potrzebuje ani grama wody do chłodzenia.
Dowodem na to jest smutny komin chłodni, z której nie wydobywa się nawet najmniejszy obłok pary - takie jaworznickie perpetuum mobile. A komin na pewno zbudowano z sentymentu za dawnymi konstrukcjami, bo przecież od lat już wiadomo, że Śląsk kominami stoi.
Gdybym wierzył w ich oskarżenia rzucane pod adresem posłów PO, do dziś bym twierdził, że lata rządów PO to okres zniewolenia i marnotrawstwa kraju. Bo na pewno Merkel i rząd w Berlinie wciska nam ten prąd na siłę, choć wcale go nie potrzebujemy. Na szczęście niejeden z nas potrafi czytać ze zrozumieniem. Ma oczy, więc przygląda się uważnie. W końcu ma w głowie więcej cjantów, niż przysłowiowy „milicjant” z minionej epoki. Epoki, za którą tak tęskni PiS i działacze związkowi z nim związani.

Dlatego też, nie wierzę w ani jedno słowo tam powiedziane. Nie wierzę zwłaszcza radnemu z Ciężkowic tam obecnemu. Przypomnijmy więc sobie historię planów budowy pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce.
Już w 2010 roku rząd PO-PSL opracował dokument „Polityka energetyczna Polski do 2030”. Dokument ten dotyczył całej energetyki, zwracał uwagę na konieczność dywersyfikacji nośników energii, ochronę środowiska, a także konieczność budowy elektrowni jądrowej. Na podstawie tego projektu powstał Program Polskiej Energetyki Jądrowej (PPEJ). Głównym inwestorem miał być PGE, więc już w 2010 roku powołano do tego spółke celową PGE EJ1. Projekt PPEJ był bardzo szczegółowo rozpisany i podzielony na 4 etapy. Program zakładał budowę elektrowni o mocy 3GW. Uruchomienie pierwszego bloku miało nastąpić w 2024, a ukończenie elektrowni do 2030. Przewidywał on wszelkiego rodzaju szerokie konsultacje (także transgraniczne), z dostawcami technologii włącznie. Już w marcu 2013 rok rządowy projekt otrzymał pozytywną opinię ekspertów Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej w Wiedniu. Jednocześnie zaczęto prace nad badaniami i wyborem odpowiedniej lokalizacji, która miała zostać zostać wskazana już w 2017 roku. W 2019 roku miało nastąpić uzyskanie wszelkich uzgodnień środowiskowych inwestycji. Już wtedy rozważano dwie lokalizacje: Choczewo i Żarnowiec. Warto także wspomnieć, że już na początku 2015 roku do projektu dołączyły Enea, KGHM i Tauron. 27.11.2015 roku odbyło się postepowanie, które miało wyłonić dostawcę technologii dla elektrowni. Wśród konsultowanych firm były: Westinghouse, GE Hitachi, Electricite de France/Areva, koreański KEPCO i kanadyjski SNC-Lavalin Nuclear Inc.

Lecz chwilę wcześniej nastał… PiS. Nastąpiła cisza w eterze. Klimat i ochrona środowiska przestały się liczyć. Dywersyfikację źródeł energii zakopano głęboko w piach. Chyląc czoła lobby węglowemu i największemu eksporterowi węgla do Polski (Rosji), jedną z pierwszych decyzji było uchwalenie ustawy tzw. 10H. Ustawa ta skutecznie zablokowała inwestycję w lądową energetykę wiatrową do dnia dzisiejszego. Ponownie postawiono na węgiel, ku uciesze wyborców i działaczy związkowych wydobycia i energetyki węglowej. Od tej chwili trudno jest szukać na stronie spółki konkretnych informacji z działalności i postępu prac. Do najczęstszych wpisów należą: „Konkurs na członka zarządu”, „Zmiana w zarządzie”, „Startuje kolejna edycja Programu Wsparcia dla Gmin Lokalizacyjnych”. Mija 6 długich lat nic nierobienia. Aż w czerwcu 2021 dowiadujemy się, że Skarb Państwa odkupił 100 proc. udziałów w PGE EJ1 i od tej pory nowa spółka, zarządzana centralnie nazywa się Polskie Elektrownie Jądrowe sp. z o.o. Od tej chwili prace nabrały rozpędu i tuż przed świętami - 22.12.2021 r. zostaliśmy poinformowani o wyborze lokalizacji: „Nadmorska Gmina Choczewo została wybrana jako preferowane miejsce, w którym powstanie pierwsza w Polsce elektrownia jądrowa. Lokalizację nazwaną »Lubiatowo-Kopalino« wskazano na podstawie prowadzonych od 2017 roku bezprecedensowych w skali Polski bardzo szczegółowych badań środowiskowych i lokalizacyjnych” (www.ppej.pl/aktualnosci). Cytat ten tylko potwierdza jak bardzo kłamliwa jest propaganda rządu PiS. Bo czyż ta lokalizacja nie była podana przez rząd PO-PSL już w 2013 roku? I jakiż to zbieg okoliczności, że rząd PiS w tym samym miejscu zaplanował budowę elektrowni o dokładnie tej samej mocy 3GW?

Kolejny rok mija, a dostawca technologii nie został wybrany. Finansowania też nie ma, bo rozeszło się na kupno głosów wyborczych socjalem. W zamian jest propaganda obarczania winą za stan obecny UE, Tuska i Kopacz.
Mam nadzieję, że działacze spod płota, teraz są choć trochę mądrzejsi i nie będą powielać bredni o winie Tuska i Kopacz. Bo wszyscy wiedzą, że w dobie Pegasusa, w strukturach PiS-u Tusk i Kopacz, to pseudonim Morawieckiego i Szydło.
Artur Nowacki

Aplikacja jaw.pl

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.


Aplikacja na Androida Aplikacja na IOS

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo jaw.pl




Reklama